Wiadomości

BYD e1 to nowy chiński samochód elektryczny. Tym razem mniej premium, za to tańszy

Wiadomości 27.05.2019 51 interakcji
Piotr Szary
Piotr Szary 27.05.2019

BYD e1 to nowy chiński samochód elektryczny. Tym razem mniej premium, za to tańszy

Piotr Szary
Piotr Szary27.05.2019
51 interakcji Dołącz do dyskusji

Chińczycy przyzwyczaili nas już do tego, że mniej więcej co kwadrans prezentują nowe modele elektryczne. W sporej części są to jednak spore SUV-y i sedany. Tym razem pora na coś mniejszego i tańszego: oto BYD e1.

Jeśli macie wrażenie, że już gdzieś podobne autko widzieliście – macie rację. I nie chodzi mi tu wcale o nadwozie jako żywo przypominające Toyotę Aygo (oczywiście 1. generacji) i jej francuskich braci: Peugeota 107 i Citroena C1. Nie chodzi też o reflektory, które mogą kojarzyć się ze Smartem Fortwo sprzed 15 lat.

BYD e1

BYD e1 to po prostu elektryczna wersja modelu F0, produkowanego od 2008 r.

Jak na tak niewielki pojazd, e1 ma relatywnie pojemną paczkę akumulatorów: ma ona 32,2 kWh. W optymalnych warunkach ma to pozwolić na przejechanie nawet 305 kilometrów. Tyle że niezbyt szybko, i nie pomoże tu zgrabny zabieg Chińczyków polegający na podawaniu czasu przyspieszenia nie do 100, a do 50 km/h.

Do tej prędkości BYD e1 ma się rozpędzać w 5,9 s.

Za napęd ma odpowiadać silnik o mocy 45 kW, osiągający maksymalnie 110 Nm. Nie jest znana prędkość maksymalna samochodu. W zamian producent podaje, że ładowanie od 30 do 80 proc. pojemności akumulatorów ma trwać półtorej godziny.

BYD e1

A co we wnętrzu?

Między innymi kierownica, która już na renderach wygląda na tak marną jakościowo, że Dacia Sandero za 30 tys. zł to na tym tle szczyt wyrafinowania. Pomijając ten element, wnętrze wygląda dość ciekawie, choć z pewnością do gustu wielu osobom nie przypadnie ekran systemu multimedialnego w postaci tabletu. Ale jest i ciekawostka: ekran ten można obrócić do pionu, niczym w monitorach komputerowych z funkcją pivot.

BYD e1
Ciekawe jaka będzie trwałość obracanego tabletu.

Najważniejszą zaletą ma być cena.

Po uwzględnieniu dofinansowań na chińskim rynku wewnętrznym, BYD e1 ma kosztować w przybliżeniu od 33 do 45 tys. zł. Z jednej strony jest to więc oferta interesująca na pierwszy rzut oka, ale jak bumerang powinna powracać do nas świadomość, że to ceny po wspomnianym dofinansowaniu.

Oczywiście nie ma co liczyć, że elektryczny maluch BYD-a pojawi się na naszym rynku, przynajmniej w oficjalnej dystrybucji. Ale kto wie, może dzięki zmianie chińskich przepisów będzie można za kilka lat nabyć taki pojazd jako używany?

BYD e1

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać

Autoblog na Instagramie

Autoblog na Instagramie