Wiadomości

Brabus dorwał się do Mercedesa klasy V. Cena? 1,3 mln zł, a pod maską czterocylindrowy diesel

Wiadomości 14.08.2019 88 interakcji
Piotr Barycki
Piotr Barycki 14.08.2019

Brabus dorwał się do Mercedesa klasy V. Cena? 1,3 mln zł, a pod maską czterocylindrowy diesel

Piotr Barycki
Piotr Barycki14.08.2019
88 interakcji Dołącz do dyskusji

Ponad milion złotych – taką cenę przeważnie kojarzymy z luksusowymi limuzynami w ich najwyższych wersjach albo z supersportowymi samochodami o nadzwyczajnych osiągach. Brabus natomiast za tę kwotę może nam zaoferować vana z czterocylindrowym silnikiem diesla. Ale za to jakiego vana! 

Teoretycznie można byłoby zacząć ten tekst od napisania, że z zewnątrz oferowanego właśnie do sprzedaży vana trudno na pierwszy rzut oka odróżnić od standardowej klasy V. Byłoby to jednak potężnym nadużyciem – w wizji Brabusa użytkowy pojazd Mercedesa wygląda z boku tak:

Nawet pomijając logo przy przednim nadkolu coś jest nie tak. Chociażby nietypowe felgi, o całkiem jednak rozsądnej średnicy 19 cali.

Z tyłu jest jeszcze ciekawiej:

Dwie podwójne końcówki układu wydechowego, kilka dodatków i oczwywiście odpowiednie oznaczenia Brabusa.

Najbardziej charakterystyczny i mówiący wszystko jest jednak przód:

Tak, zdecydowanie nie jest to zwykła klasa V. Inna sprawa, że o ile można nie być fanem modyfikacji niemieckiego tunera, o tyle van Mercedesa wygląda w tej odmianie naprawdę dobrze – może tylko przydałoby się zmienić felgi. Wygląda też względnie skromnie, czego nie można powiedzieć o wnętrzu:

Mamy tutaj cztery oddzielne fotele, z czego dwa posiadają wielokierunkowe, elektryczne sterowanie, podgrzewanie, wentylację, a do tego jeszcze funkcję masażu. Dwa fotele dla gości mają już niestety tylko wentylację i podgrzewanie, choć pewnie też trudno nazwać je zwykłymi.

Pomiędzy dwoma mniej prestiżowymi fotelami umieszczono specjalną, zamykaną konsolę, którą można otworzyć dopiero po wprowadzeniu właściwego kodu na dotykowym ekranie. W konsoli znajdują się przy okazji dwa uchwyty na pojemniki z napojami – podobnie jak fotele, te również mogą być podgrzewane albo chłodzone.

To jednak nie koniec. Brabus Business Plus wyposażony jest chociażby w zasłony, które są w stanie zaciemnić całe wnętrze po jednym naciśnięciu odpowiedniego przycisku. Każde miejsce ma też oczywiście dedykowane lampki LED, a w podsufitkę wszyto dodatkowe oświetlenie, które ma potęgować klimat w środku pojazdu.

Do tego dochodzą jeszcze m.in. panele dotykowe do sterowania wybranymi funkcjami, 21,5-calowy wyświetlacz w ściance oddzielającej pasażerów od kierowcy, a także szereg przygotowanych przez Brabusa dodatków – w tym chociażby specjalna tapicerka, wypełniająca Business Plusa od podłogi aż po sam sufit.

A, jest jeszcze dodatkowy tablet, PlayStation 4, Apple TV i router LTE oraz pokładowa sieć WiFi. A to i tak pewnie nie wszystko, jeśli spojrzeć na listę pojedynczych dodatków, które do klasy V można u Brabusa zamówić. Niestety większość opcji nie posiada publicznie podanej ceny i nie da się sprawdzić, co wyjdzie taniej – samodzielne skompletowanie wszystkich fantów, czy zamówienie gotowca.

A taki gotowiec będzie nas kosztował… ponad milion złotych.

A dokładniej 296 395 euro, co daje w przeliczeniu na złotówki imponujące 1 294 719 zł. Tak, nie ma tu pomyłki ani w cenie, ani w obliczeniach. Jako ciekawostkę można dodać, że za tyle można już kupić Mercedesa-AMG S 65 L (i jeszcze zostanie na dodatki) albo np. trzy bazowe wersje S 350 d. Albo dobrze wyposażone S 560 4Matic L i jeszcze zostanie na klasę V z masą opcji.

Co pozwala nam płynnie przejść do tego, co siedzi pod maską Business Plusa – co zresztą nie jest tajemnicą, bo został on zaprezentowany w lutym tego roku. Jeśli ktoś jednak przegapił tę wiadomość, to otwierając maskę tego Brabusa znajdzie pod nią…

Świetnie wyglądają pokrywę silnika. Pod nią z kolei ukryto czterocylindrowego diesla (bazą było V 250 d), o mocy ok. 235 KM (standardowo 190 KM), co pozwala tej luksusowej chatce na kółkach przyspieszyć od 0 do 100 km/h w 8,8 s, a także rozpędzić się do maksymalnie 210 km/h. Przy okazji, żeby auto prowadziło się pewniej przy takich prędkościach, zawieszenie obniżono o kilkanaście milimetrów.

Trzeba przy tym przyznać, że jeśli chodzi o tuning silnika, to Brabusowi poszło… raczej słabo. W końcu w ofercie poliftingowej wersji klasy V jest już dostępna jednostka oznaczona jako 300 d. Również jest to czterocylindrowy diesel o takiej samej pojemności, ale generuje 239 KM i przyspiesza do setki w mniej niż 8 s. Czyli tak – jeśli chodzi o start spod świateł, to bazowe V 300 d za 218 694 zł wyprzedzi Business Plusa.

Tym bardziej 1,3 mln zł wydaje się lekko szokujące, jak na vana. Choć z drugiej strony, jeśli ktoś planuje przyjmować w nim klientów (kimkolwiek by nie byli), od razu będą wiedzieć, że na biednego nie trafiło. Nawet jeśli nie będą mieli pojęcia, czym jest Brabus.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać

Autoblog na Instagramie

Autoblog na Instagramie