Wiadomości

Oto BMW XM, najmocniejszy model w historii marki. Jest jeszcze dziwniejszy niż się spodziewaliście

Wiadomości 30.11.2021 161 interakcji
Mikołaj Adamczuk
Mikołaj Adamczuk 30.11.2021

Oto BMW XM, najmocniejszy model w historii marki. Jest jeszcze dziwniejszy niż się spodziewaliście

Mikołaj Adamczuk
Mikołaj Adamczuk30.11.2021
161 interakcji Dołącz do dyskusji

757-konny potwór o nazwie BMW XM jest póki co tylko prototypem, ale pozbądźcie się złudzeń – wersja produkcyjna będzie bardzo podobna. Przód wcale nie jest tu najbardziej nietypowy.

Jeżeli myśleliście, że nowe BMW serii 4 ze swoimi „nerkami” albo aktualne X6 ze swoją sylwetką to kontrowersyjne modele, marka z Monachium właśnie wywraca wasz świat do góry kołami. Przed chwilą światło dzienne ujrzał prototyp BMW XM. Jest bardziej.

Ale bardziej jaki? – nasuwa się pytanie

Bardziej ostentacyjny, kontrowersyjny, dziwaczny, nietypowy, a do tego jeszcze olbrzymi. Po prostu bardziej. Tak można opisać BMW XM w kilku słowach. Ale słowa nie wystarczają, to trzeba zobaczyć. Zacznijmy od frontu.

BMW XM

Owszem, są tu wielkie nerki. Chociaż nie – „wielkie” to za mało powiedziane. Są gargantuiczne niczym Rosja, Kanada i Chiny razem wzięte. Dwa z tych rynków zapewne zresztą pokochają XM. Ale przód tego wozu wydaje się dosyć… spokojny na tle reszty. Nie ma podwójnych reflektorów, których można by się spodziewać. Idźmy dalej.

Z boku jest chyba najdziwniej

BMW XM

Czy to SUV-coupe? Chyba tak, bo linia dachu mocno opada. Z boku można dostrzec, jak ogromny to samochód. Widzę go już oczami wyobraźni, jak manewruje na ciasnych parkingach prywatnych szkół. Najmocniejszym elementem tej cześci XM wcale nie są ostre przetłoczenia ani 23-calowe felgi, a bardzo mocno zachodzące na boki tylne lampy. Wiją się jak rzeka Jangcy.

BMW XM

Tył dzielnie walczy z bokiem o uwagę

O co chodzi z tymi dwoma znaczkami BMW? Czy ultra BMW? Na to wygląda. Na pewno jest ciekawie, a czy ładnie? Takie pytanie można zadać na temat całego samochodu i jestem przekonany, że zdania będą bardzo podzielone. O to chodzi w tym modelu – ma być polaryzujący.

BMW XM

Oprócz podwójnej dawki znaczków, tył BMW XM zaskakuje poczwórnymi końcówkami wydechu. Nie założyłbym się o żadną sumę, że wszystkie będą podłączone i działające. Komu ten fragment skojarzył się z Lexusem IS-F? Ręka do góry. Ja już podnoszę.

W środku wcale nie robi się „normalniej”

Ogromne ekrany nikogo już nie szokują, ale zestaw materiałów użytych do wykończenia kokpitu może już zwracać uwagę. Metal, skóra, welur i coś, co przypomina tapicerkę w salonie mojej cioci. Pewnie się nie znam, a to tak naprawdę bardzo droga i ekskluzywna tkanina. Kształty foteli są futurystyczne. Całość wygląda jak z bardzo drogiego klubu… zbudowanego gdzieś w kosmosie.


Osiągi BMW XM też będą kosmiczne

757 KM i 999 Nm – oto parametry tego gigantycznego SUV-a. XM osiągnie tyle koni i niutonometrów za sprawą współpracy motoru V8 z silnikiem elektrycznym. To pierwszy plug-in zbudowany przez dział z magiczną literką „M”. Gdy właściciel auta będzie chciał udawać przyjaciela natury, włączy tryb elektryczny i pokona w nim nawet 80 km. Gdy mu się to znudzi, skorzysta z osiągów najmocniejszego BMW wszechczasów. Żadne M8 Competition ani inne BMW 760 nie mogą równać się z XM. Oficjalnych danych na temat przyspieszenia jeszcze nie ma, ale całkiem możliwe, że ten kiosk na kołach (aż strach wyobrażać sobie, ile może ważyć, na wszelki wypadek róbcie już prawo jazdy kat. C) osiągnie setkę w równe trzy sekundy.

BMW XM to nadal prototyp, ale nie spodziewam się, by wersja produkcyjna była spokojniej stylizowana. Nie o to tutaj chodzi. Wejdzie na rynek pod koniec 2022 r. Cena? Na pewno grubo ponad 650 tysięcy złotych. Jeżeli nie możecie patrzeć na ten wóz, pomyślcie, że modele o nazwie „XM” mają niezłą tradycję szokowania swoim wyglądem…

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać