Testy aut nowych

Koniec żartów o brutalach. Nowe BMW X6 to elegancki samochód. Oto test wersji V8

Testy aut nowych 25.01.2020 214 interakcje
Grzegorz Karczmarz
Grzegorz Karczmarz 25.01.2020

Koniec żartów o brutalach. Nowe BMW X6 to elegancki samochód. Oto test wersji V8

Grzegorz Karczmarz
Grzegorz Karczmarz25.01.2020
214 interakcje Dołącz do dyskusji

Nowe BMW X6 powraca by wykłuć oczy twoim sąsiadom. Ja kłułem testując wersję z silnikiem V8.

Zawsze – dosłownie zawsze – gdy wracałem do tego samochodu widziałem kogoś kto oddalał się od niego krokiem mówiącym ja tu wcale nie zaglądałem. Szansa, że w BMW X6 przemknie się gdzieś niezauważonym są praktycznie zerowe i to chodzi. Nawet nie trzeba włączać podświetlanych nerek.

Pierwsza i druga generacja już się opatrzyły. Gdy mijałem na ulicy drugą z nich pomyślałem, że jest taka mała i niepozorna. Dopiero trzecia rozwija skrzydła tej koncepcji i idzie na maksa. Wcześniejsze to tylko cichutkie preludium. Teraz dopiero porządnie bije po oczach, ale pięść trzyma w zamszowej rękawiczce. Spójrzcie na te zdjęcia i powiedzcie, że to nie jest elegancki samochód.

bmw x6 2020 test

bmw x6 2020 test

Z BMW X6 M50i nie ma żartów

Myślałem, że zacznę ten testów od kilku heheszków, takich, że stereotypy wiecznie żywe, a właściciele wielkich SUV-ów czy tam SAV-ów mają kłopot z parkowaniem i przestrzeganiem przepisów ruchu drogowego. Tymczasem miałem wrażenie, że taki kłopot ma wielu kierowców w otoczeniu BMW X6. Zachowywali się jakby chcieli mi zrobić na złość, a ja tylko chciałem się dostojnie przemieszczać.

bmw x6 2020 test

A tu nie ma miejsca na żarty i stereotypy. Od początku jest elegancko. Wprawdzie to taka trochę elegancja w stylu mokasynów bez skarpet do marynarki, ale jednak jest i można ją od razu poczuć.

Wsiadamy – lepiej do X6 jest wsiadać, niż wysiadać, bo przy wysiadaniu brudzi się nogawki o próg. Zasiadamy – bo fotel to tron nie taboret. I automatycznie opuszcza się kolumna kierownicy a my kładziemy rękę na tym czymś jakby kryształowym.

bmw x6 2020 test

Czego sens poznamy dopiero nocą, gdy te iksy wyraźnie pokażą, że świecą się na czerwono. Pierwsze spotkanie z X6 powinno się odbywać nocą, po ciemku. Wszystkie eventy z X6 dla stałych klientów salonów BMW powinny rozpoczynać się po 22.

Jeśli w Audi Q3 Sportback oświetlenie ratowało wnętrze, to w X6 winduje je na inny poziom. Na zewnątrz na ziemi świecą dwie łyżwy po bokach, a podświetlane klamki obiecują, że w środku też nie będzie pospolicie.

Obietnicy dotrzymują, bo jasna skóra, czerwone iksy i ambientowe oświetlenie sprawiły, że po tym jak zobaczyłem to nocą od razu pisałem do fotografa by przejechał na powtórkę zdjęć. Niestety ciągle mocno padało i musicie mi zaufać, że ta kompozycja świateł wygląda jak otwierany wieczorem barek z drogim alkoholem.

bmw x6 2020 test

BMW X6 ma wiele elementów, które pokazują, że ma się do czynienia z czymś wyjątkowym. Skóra obficie wypełnia wnętrze, była nawet przed goleniami. Regulacja fotela ma tyle zakresów, że mój kręgosłup nie był ich nawet w stanie obsłużyć. Sterować można nawet samą górną częścią fotela.

Niestety możliwość dopasowania ich szerokości do gabarytu kierowcy nie wpływa jakoś szczególnie pozytywnie na trzymanie boczne. Jest średnie, mimo że samochód w zakrętach radzi sobie bardzo dobrze. Ale to już zapewne zasługa adaptacyjnego zawieszenia.bmw x6 2020 test

Zresztą niech on sobie ma te wszystkie litery M przy zawieszeniu, układzie hamulcowym, wydechowym i pakiecie stylistycznym. To i tak jest elegancki a nie sportowy samochód, no chyba że sport uprawiamy głównie na autostradzie, albo lubimy się przepychać, bo przepychu to trochę tu jest.

Nawet wyświetlacz HUD mieści tyle informacji, że pozostałe dwa stają się już w czasie jazdy niepotrzebne. Można za jego pośrednictwem wybrać telewizyjną stację, której akurat chcemy posłuchać. Dzień dobry TVN lub Pytanie na śniadanie może towarzyszyć ci w drodze do pracy, tak jak lubisz. O ile oczywiście musisz pracować, jak jakiś biedak z X5.

bmw x6 2020 test

Najtańsze BMW X5 kosztuje 271 800 zł i ma – o mój borze mdleję – silnik czterocylindrowy. Najtańsze X6 jest w cenie 357 900 zł, a testowana sztuka M50i z silnikiem V8 kosztuje 654 930 zł. Zdecydowanie bliżej mu do X7 wycenionego najtaniej na 393 100 zł. I kto tu jest prawdziwym przedstawicielem luksusu? Wnętrza są do siebie podobne, ale świadomość, że nigdzie w promieniu wielu kilometrów nie jeździ inny taki samochód dodaje sporo punktów do poczucia wyjątkowości.

Ten pan w X6 z silnikiem V8

To ja. Raz pojechałem po córkę do szkoły tym samochodem, a od tamtej pory dozorca kłania mi się pierwszy. Choć pewnie nawet nie usłyszał, że podjechałem V8, które jest niezbyt słyszalne na zewnątrz i w środku, ale za to jedzie.

bmw x6 2020 test

M50i ciągnie jak odkurzacz Zelmer i to nawet taki z wyjętym workiem. 530 koni mechanicznych i 4,3 sekundy do setki. Tego aż tak bardzo nie czuć w samochodzie tej wagi i rozmiarów, rzeczywistość po prostu przesuwa się za oknem. Trzeba się dobrze przyglądać, bo okna są malutkie.

Limity w hucie szkła

To nie jest wyświechtany frazes, że X6 to czołg. Szkło musi być bardzo drogie, bo powierzchnia okien jest bardzo mała, a cały dostępny limit zużywa tylna szyba.

bmw x6 2020 test

Jest tak gigantyczna, że Noriaki Kasai planuje oddać na niej ostatni skok przed emeryturą. A ze środka widać tylko wąski pasek, zupełnie jakby szyby prawie nie było. Reszta szkła się po prostu marnuje. Nic dziwnego, że nie ma tylnej wycieraczki, powstałby dylemat, czy ma nachodzić na całą powierzchnię szyby i być długa na pół samochodu, czy ogarniać tylko ten wąski widoczny pasek.

bmw x6 2020 test

Boczne i przednie okno też nie są lepsze. Ich niewielki rozmiar od razu rzuca się w oczy po zajęciu miejsca w środku. Wrażenie pogłębia obszar, na którym działają wycieraczki, od strony kierowcy zostawiając niewytarty pas szerokości dłoni. Jak się zabrudzi, można mieć problem z celowaniem w dystrybutor.

Zużycie paliwa w BMW X6 z V8

Według oficjalnych danych zużycie paliwa w l/100 km w cykl mieszanym w BMW X6 M50i to 12-13.

Hehe. No.

Hehe.

Ale tak już poważnie, spróbowałem uzyskać taki wynik, bo jestem masochistą. W spokojne, słoneczne i bezwietrzne przedpołudnie na drodze dwupasmowej ustawiłem tempomat na 130 km/h a tryb jazdy na Eco Pro (eco pro w V8, chlip). Na długim odcinku drogi osiągnąłem 12,5 litra.

bmw x6 2020 test

Później zrobiłem jeszcze jeden eksperyment, na konfigurowalnym wyświetlaczu za kierownicą ustawiłem widok zużycia paliwa i pilnowałem żeby nie przekroczyć grubszej kreski wskazującej to świetne średnie spalanie.

Jazda wyglądała więc tak, że co sekundę lekko klepałem nogą pedał przyspieszenia, ale tak nie za mocno. Styl jazdy absolutnie nie do powtórzenia w żadnych sensownych warunkach jazdy, przyniósł mi wynik 12,3. Wynik też jest nie do powtórzenia przy normalnym traktowaniu pedału przyspieszenia.

bmw x6 2020 test

W trakcie normalnej, a nie paralitycznej jazdy, V8 pali ile tylko sobie życzysz, z zaznaczeniem, ze życzysz sobie bardzo dużo. Nawet nie podam żadnych widełek dla prędkości miejskich i autostradowych. Ogranicza nas tylko wyobraźnia i 83 litrowy zbiornik paliwa.

Co jest zupełnie nieistotne, bo ta wersja silnikowa nie służy do obserwowania spalania. Od tego są 3-litrowe diesle o mocy 265 KM i – fanfary – 400 KM. Jest więc czym pojeździć w długie trasy, w których będziemy czuć się dostojnie i cicho.

bmw x6 2020 test

V8 nie krzyczy, nie jest chamskie i nie od razu wiadomo co kryje się pod maską. Przyspieszenia są miłe, ale nie brutalne. Moc wydaje się oczywista, a skrzynia w ogóle nie informuje, że zmienia jakieś biegi. Bardziej sam sobie mówisz, ale fajnie, że mam to V8, niż V8 ciągle gada, że jest gdzieś tu w środku.

bmw x6 2020 test

Nie wiem, czy po zastosowaniu systemu mild hybrid, czyli łagodnej hybrydy, wciąż wypada tak bić oczach końcówkami układu wydechowego. Pokryłbym je jakimś ala kryształem, jak przy tej gałce z czerwonymi iksami.

Lepiej niż w Tesli z pomarańczą

BMW X6 łatwiej jest oszukać niż Tesle i też ma systemy, które samo prowadzą pojazd i tak samo jak w Tesli, w ograniczonym zakresie. W Teslach trzeba umieścić na kierownicy jakieś obciążenie by system uznał, że trzymamy ręce na kierownicy i dalej pozwał jechać Tesli na Autopilocie.

W BMW X6 nie trzeba przed podróżą odwiedzać warzywnika. Kierownica reaguje na lekki dotyk, wystarczy palec wskazujący i kciuk przyłożyć z obu stron wieńca a aktywny tempomat i system utrzymujący samochód w pasie ruchu będą ciągle jechać za nas. Nie musimy nawet wywierać nacisku. Sylwetki mijanych samochodów ciężarowych i osobowych na wyświetlaczu pokazują się tak samo jak w Tesli – przyjemna rzecz.

bmw x6 2020 test
Z tyłu miejsca jest wystarczająco, ale Prezes ma jeździć z przodu.

Systemy wspierające kierowcę pokazują co może je odróżniać od rozwiązań innych, tańszych producentów. W niektórych samochodach utrzymywanie w pasie ruchu to taki ping pong, samochód odbija się od jednej linii, tor jazdy nie jest korygowany i po chwili odbija się drugiej lini i tak w kółko. A X6 utrzymywane jest pośrodku pasa ruchu i nie dojeżdża do linii, te tylko czasami potrafią zniknąć na słońcu.

bmw x6 2020 test

Kolejny taki punkt to utrzymywanie temperatury napojów, to przecież też ważne w trasie. Uchwyt może je chłodzić lub podgrzewać zależnie od naszego wyboru. A w takim Nissanie X-Trailu do sterowania temperaturą służył kawałek plastiku, który albo przepuszczał powietrze z nawiewów, albo je blokował.

Tak samo jest z systemami ułatwiającymi parkowanie

Nowe BMW X6 zwiększyło swój rozstaw osi, zrobiło się dłuższe, szersze i … niższe. Ma teraz tyle wzrostu ile miała pierwsza generacja. Tym naprawdę nie powinno się samodzielnie parkować. Po pierwsze, robienie czegokolwiek samemu jest nieeleganckie, a po drugie, X6 nigdzie nie pasuje. Wszędzie wystaje, a 22-calowe felgi niosą lęk o zadrapanie. Dlatego asystent parkowania to zbawienie, podobnie jak podgląd z kamer na różne strefy wokół pojazdu.

O parkowaniu już pisałem tutaj, byłem zdumiony jak dobrze to może działać. Nie miałem tylko okazji przetestować systemu, który samodzielnie wyjeżdża z ciasnego parkingu po wcześniej zaplanowanej trasie. A był obecny i może prowadzić samochód aż przez 50 metrów.

bmw x6 2020 test

Android Auto nie testowałem, bo go nie było i być nie może. Ale sterowanie pojazdem z kluczyka jest chłodne. Wprawdzie kilkukrotnie pojawiająca się informacja, że szyby są otwarte spowodowała, że niepotrzebnie schodziłem do pojazdu, gdy padał deszcz. Lecz możliwość zdalnego włączenia układu klimatyzacji rekompensowała mi tą niedogodność. Poza tym, gdy Android Auto w końcu zawita do samochodów BMW, to od razu będzie to łączność bezprzewodowa.

bmw x6 2020 test

System multimedialny wyposażony jest w funkcje relaksowania kierowcy. Do wyboru są różne tryby, w tym tak plebejski jak Business. Nigdy nie klikajcie w Business, nie włącza się w nim masaż w fotelach, to jest jakiś tryb dla przedstawiciela handlowego. Inne są bogatsze, uwzględniają sterowanie nawiewem, zapachem, muzyką i fotelami.

bmw x6 2020 test

Samochód dla kierowcy

Tak się zrelaksowałem (nie wierzcie mi, w ogóle tego nie włączyłem, bo co się będę masował jak jeżdżę V8), że nieopacznie zajrzałem do informacji prasowych do X6. Napisano tam, iż

Układ kokpitu wraz z nowym rozmieszczeniem i stylistyką elementów sterujących wywodzi się z progresywnego przedefinowania funkcji – obecnie jest ona dedykowana nastawieniu na kierowcę.

To w dwóch poprzednich generacja, była nastawiona na pasażera? Nie rozumiem, ale się zgadzam. Kierowca w X6 ma czuć się dobrze i X6 to zadanie spełnia w 100 proc. Szczególnie w wersji z V8.

bmw x6 2020 test

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać