Testy aut nowych

THE 1 oburza fanów BMW, a reszta świata je polubi. Jeździłem nim i wiem za co

Testy aut nowych 31.10.2019 153 interakcje
Grzegorz Karczmarz
Grzegorz Karczmarz 31.10.2019

THE 1 oburza fanów BMW, a reszta świata je polubi. Jeździłem nim i wiem za co

Grzegorz Karczmarz
Grzegorz Karczmarz31.10.2019
153 interakcje Dołącz do dyskusji

Testowałem nowe BMW serii 1 z napędem na przód i trzema cylindrami. Mogę już zbić argumenty wszystkich hejterów.

Za każdym razem gdy BMW produkuje samochód z przednim napędem, mdleje jeden zagorzały fan tej marki. Takich omdleń może być niedługo bardzo wiele, bo nowa jedynka to całkiem dobry pomysł i może sprzedawać się lepiej niż poprzednia. Po weekendzie spędzonym z trzycylindrową benzynową o mocy 140 koni mechanicznych już wiem dlaczego.

Odpowiedź brzmi: napęd na tył nikogo nie obchodzi.

To jak już jestem taki mądry, to mogę toczyć dyskusję z zatwardziałymi petrolheadami, którzy nawet pacierz odmawiają od tyłu. Zaczynamy.

bmw seria 1 2019 test
Dzień dobry, też mam duże nerki.

Po co w ogóle takie BMW?

Dla pieniędzy. Tylny napęd jest droższy i odstrasza wielu klientów.

Ale to nie jeździ jak BMW.

Jeździ. 99,99 proc. klientów nie poczuje żadnej różnicy. Dopiero jak wyłączyłem ESP w czasie deszczu i dodałem kilka razy gazu w zakręcie to poczułem, które koła są napędzane. I nie płakałem, po prostu wróciłem do domu.

bmw seria 1 2019 test
Mam 18 cali i jestem tym napędzanym kołem. Mieszkam z przodu.

Czyli bez sensu, bo właściciele BMW właśnie w deszcz wychodzą z domu.

Może ci co jeżdżą E36 ze spawanym dyferencjałem wychodzą. Inni siedzą w domu i się cieszą, że na parkingu czeka bogato wyposażony samochód, który wciąż wygląda bardzo dobrze, szczególnie z pakietem M (coś czuję, że serię 1 bez niego, będzie naprawdę trudno spotkać).

bmw seria 1 2019 test
Bez fejkowych wydechów!

To ci inni nie czują radości z jazdy.

Czują, bo dostają wygodny samochód, w którym dopiero przy wysokich prędkościach autostradowych czuć, że jest kompaktem. To chyba trzeba podkreślić, nowa jedynka jest bardzo wygodna, tak wygodna, że aż sprawia wrażenie trochę ociężałej.

bmw seria 1 2019 test
Gdzie jest najbliższy parking pod Tesco?

Czyli trzycylindrowy silnik to porażka, już nam nie wmówisz, że nie.

Wmówię. Silnik nie jest nowością, w poprzedniej serii też był. Poza tym, z przyspieszeniem do setki na poziomie 8,5 sekundy naprawdę nie ma czego się wstydzić. Choć przyznaję, że tego przyspieszenia nie czuć i pewnie diesel o mocy 190 KM bardzie przypadłby mi do gustu.

Ha, czyli jednak nie jest tak pięknie.

No idealnie nie jest, ale to raczej skrzynia jest lekko zdławiona oprogramowaniem. Silnik o dziwo ma potencjał. Koncern VAG postawił na wielką dziurę w czasoprzestrzeni, gdy ich samochody myślą zredukować bieg. BMW wybrało inaczej, wybrało gumowatość.

bmw seria 1 2019 test
Jestem piękny, kogo obchodzi ile mam biegów. (6 w manualu, 7 w Steptronicu)

Nie ma ciągnącego się przez wieki oczekiwania na redukcję, tylko wrażenie jakby pod pedał gazu podłożono gumową poduszeczkę. Zmian biegów praktycznie nie czuć, ja czułem tylko sztuczne spowolnienie. Klienci, którzy chcą kupić kompaktowe auto z segmentu premium, zapewne nic takiego nie poczują. Przyzwoitego przyspieszenia do setki też nie, bo jest dostojne.

Więc nie ma w tym za grosz sportu?

Jest tryb Sport, który trochę odgraża się zmienionym dźwiękiem układu wydechowego i lepszą reakcją na gaz, ale przy czterech osobach na pokładzie i próbie przyspieszenia powyżej 140 km/h żaden tryb już nie poradzi. Wtedy dopiero można poczuć, że silnik jest półtoralitrowy.

bmw seria 1 2019 test
Z czapeczką.

Lecz te pierwsze chwile przy miejskich prędkościach, gdy auto coś tam brzdąka z wydechu i trochę wyskakuje do przodu są całkiem przyjemne. Można przeskakiwać z pasa na pas objeżdżając pozostałych uczestników ruchu.

bmw seria 1 2019 test
I bez czapeczki. Oj.

Raz ze Sportu przełączyłem się na Eco. Niespodzianka, samochód wciąż poprawnie jechał i nie bolały mnie od tego zęby.

Porażka, liczy się tylny napęd w małym samochodzie, a nie tryb Sport.

Liczy się, tak. W umysłach gimnazjalistów, bo jakoś tłum dojrzałych samców alfa do poprzedniej jedynki się nie ustawiał. A hasło tylny napęd odstraszało wiele pań, bo w zimie strach jeździć. W tej nowej serii 1 nie ma się czego bać, bo mimo przedniego napędu prowadzi się bardzo dobrze, zakrętów trzyma się bardzo pewnie, a niewiasty nie muszą się lękać, że ich cacuszko z urojonych względów bezpieczeństwa będzie zimę musiało spędzić w garażu.

bmw seria 1 2019 test
My (podgrzewane fotele) się zimy nie boimy.

Wciąż nieprzekonani mogą sięgnąć po wersję z xdrive, albo uwierzyć BMW, że technologia ARB, który przenosi sterowanie uślizgiem kół do sterownika silnika, tak skraca ścieżkę przesyłową, że informacje przesyłane są trzykrotnie szybciej, a regulacja jest odczuwana przez kierowcę jako nawet dziesięciokrotnie szybsza.

Nie wiem ile szybciej ja to odczuwałem, o ile w ogóle, ale to BMW zachowuje się jak normalny przednionapędowiec. Może po prostu da się w nim trochę bardziej przegiąć w zakręcie, czego i tak nikt nie będzie robił.

Wciąż żal.

Żal to jest ludzi, którzy w życiu nie kupili by serii 1, bo i tak ślinią się do trójki, a najgłośniej płaczą. Nawet nie pomyślą, że ktoś może się ucieszyć, że system automatycznego parkowania działa bardzo sprawnie i nie ma tu opieszałości znanej z niektórych innych marek. Ten po rozpoznaniu miejsca naprawdę zaparkuje szybciej od wielu swoich użytkowników, którzy nie będą nawet musieli dotykać hamulca czy selektora automatycznej skrzyni biegów.

Trójka lepsza.

A siódemka najlepsiejsza. Kupując jedynkę można mieć wnętrze jak w trójce i mniejszy samochód. Mój egzemplarz z mięsistą podgrzewaną kierownicą i literką M oraz całą masą dodatków do wyposażenia, w ogóle nie sugerował, że siedzę w najtańszym samochodzie BMW.

bmw seria 1 2019 test
M pakiet to podstawa.

Może gołe flotowe wersje będą to zdradzać, ale te wyposażone w stylizacyjne pakiety na pewno nie. System multimedialny, sterowanie nawiewami, czy przestrzeń pomiędzy przednimi fotelami, również nie sugerują, że kupujemy lokum na parterze zamiast na ostanim piętrze.

bmw seria 1 2019 test
Trolluję i wrzuciłem zdjęcie trójki z testu Mikołaja.

Lekko mogą bawić takie szczegóły, że kratka nawiewu od strony kierowcy miała karbonowe wykończenie, a ta od pasażera już nie, ale pewnie można coś dokupić i dla niej. Całość wnętrza jest premium i to od razu widać i czuć.

Trójka i tak większa.

Trochę, ale dzięki przedniemu napędowi jedynka urosła (wymiary dokładnie podał Piotr). Obie osie można było od siebie oddalić i zyskać miejsce na tylnej kanapie. Nie chciałbym z tyłu przejechać setek kilometrów (wiecie ile wzrostu ma Mikołaj, a ja jestem wyższy), ale nie sposób nie zauważyć, że miejsca jest o wiele więcej.

bmw seria 1 2019 test
Jestem zmęczony, bo musiałem wyciągać foteliki przez ten otworek.

Wciąż nie chciałbym tam zbyt często wsadzać dziecięcych fotelików, otwór prowadzący na tył nie jest zbyt obszerny. Zrobiłem to raz na ciasnym parkingu i srogo się spociłem, ale bagażnik to już mi zaimponował. W 380 litrach z podwójną, składaną podłogą upchnąłem więcej niż się spodziewałem, a klapę zamknąłem za pomocą przycisku. Dzielona kanapa i składane prawie na płasko fotele były wciąż do dyspozycji, gdybym podróżował tylko w dwie osoby.

bmw seria 1 2019 test
Pod spodem jest jeszcze dużo miejsca, można tam zmieścić półkę, gdy bagaż jest zbyt wysoki.

Niech ci będzie, ładny, ale drogi. Za tą cenę można kupić jakieś GTI od VW.

O ile ktoś podejmuje decyzję zakupową w ten sposób, że patrzy jakie najmocniejsze auto może kupić za kwotę X. Raczej nie są to klienci na serię 1, ci zapewne mają już w rodzinie większe BMW i potrzebują kolejnego. Kupią jedynkę i nie będą widzieć różnicy z tym, które mają. Za to będą widzieć różnicę między swoim a innymi tańszymi kompaktami.

bmw seria 1 2019 test
Na przykład taką podświetlaną różnicę z boku.

No chyba, że zechcą odpalić Android Auto, albo Apple Carplay. Wtedy to już mocno się zdziwią, bo napotkają ciszę i niezrozumienie. Na osłodę pozostanie im myśl, że nawet z najsłabszym silnikiem wciąż mają samochód szybszy i mocniejszy od wszystkich bazowych wersji zwykłych kompaktów.

bmw seria 1 2019 test
Kończy się picie w kubeczku i ten test.

Mów co chcesz, bo jesteś głupi.

Sam jesteś głupi i wydaje ci się, że jak lubisz BMW za tylny napęd, to już inni nie mogą lubić tej marki za co innego. Ja nową serię 1 polubiłem za eleganckie wybieranie nierówności i wygodę, której się nie spodziewałem oraz za wnętrze na poziomie wyższych modeli. Było miło, choć pewnie lepiej bawiłbym się w mocnym dieslu z napędem na cztery koła, który do setki rozpędza się w 7 sekund. Po prostu wolałbym wyraźniej czuć w niewielkim samochodzie te 8,5 sekundy przyspieszenia.

bmw seria 1 2019 test

Szkopuł tkwi w tym, że to nie jest samochód do zabawy i do spełniania mokrych snów 13-latka, na pewno nie w najtańszej wersji. Dzięki temu nowe BMW serii 1 znajdzie jeszcze więcej klientów. I dobrze, nie ma co dawać się szantażować tzw. fanom marki, którzy od niedawna mogą bez mamy jeździć komunikacją miejską. Kupujcie, kto THE 1, ten THE BETTER.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać