Ciekawostki

Do kupienia jest najszybszy sedan świata. Próbuję poczuć dreszcz ekscytacji

Ciekawostki 14.06.2020 350 interakcji
Piotr Szary
Piotr Szary 14.06.2020

Do kupienia jest najszybszy sedan świata. Próbuję poczuć dreszcz ekscytacji

Piotr Szary
Piotr Szary14.06.2020
350 interakcji Dołącz do dyskusji

BMW M5 typoszeregu E60 nigdy nie było powolnym autem. Ale jeśli chciało się wyprzedzić wszystkich, należało pomyśleć nad modyfikacjami mechanicznymi. Np. tymi oferowanymi przez firmę G-Power.

Powiedzmy to wprost: „najszybszy sedan świata” raczej nie jest tytułem, który spędza sen z powiek większości z nas. Większość ludzi pewnie nawet się nie zastanawiała, które auto z nadwoziem tego typu może nosić ten tyleż zaszczytny, co niepopularny tytuł.

Jeśli jednak temat jest Wam bliższy, zapewne kojarzycie choćby Brabusa Rocket z 2006 r. Swego czasu to on dzierżył palmę pierwszeństwa w tej kategorii, dzięki rekordowi wynoszącemu 365,7 km/h.

Ale w 2008 r. ten rekord został pobity przez tunera BMW, firmę G-Power.

BMW M5 E60
fot. AutoLeitner.nl

To przedsiębiorstwo z siedzibą w Brunsbüttel przygotowało dla BMW M5 (E60) pakiet nazwany Hurricane RS. I takie właśnie auto możecie kupić od holenderskiego dealera Auto Leitner za 79 500 euro (ok. 355 tys. zł). Przebieg jest minimalny – wynosi 1559 km.

Samochód jest wyjątkowo cichociemny.

Choć G-Power wypuszczało też na drogi samochody stylizowane nieco bardziej agresywnie, to oferowany w Holandii Hurricane RS mógłby zostać uznany za tzw. „sleepera”, gdyby nie poczwórny wydech i 20-calowe obręcze. Standardowe BMW M5 wygląda przy czerwonym G-Powerze jak mocarz.

BMW M5 E60
fot. AutoLeitner.nl

Ale czy to podczas startu ze świateł, czy to na autostradzie, kierowca seryjnego M5 mógłby się mocno zdziwić.

Wszystko za sprawą silnika, oczywiście. W BMW M5 (E60) pod maską krył się wolnossący silnik 5.0 V10, osiągający 507 KM i 520 Nm. To pozwalało na sprint do 100 km/h w 4,7 s (4,8 w kombi) oraz osiągnięcie 250 lub 305 km/h (z opcją M Driver’s Package).

BMW M5 E60
fot. AutoLeitner.nl

Ekipa z Brunsbüttel postanowiła do tego silnika dorzucić nie jedną, a dwie sprężarki mechaniczne firmy ASA. Do kompletu zamontowano chłodzony wodą intercooler, nowe tłoki i korbowody, przeprogramowany komputer sterujący pracą silnika i parę innych drobiazgów, jak np. zmodyfikowane oprogramowanie 7-biegowej skrzyni SMG. W efekcie uzyskano początkowo 750 KM, o 243 więcej, niż w aucie seryjnym. A dlaczego „początkowo”? Ano dlatego, że potem jeszcze pracowano nad poprawą osiągów, więc czerwony „Huragan” ma już tych koni 765. Do kompletu dorzućmy mniej więcej tyle samo niutonometrów.

fot. AutoLeitner.nl

To pozwoliło nie tylko na skrócenie przyspieszenia do poziomu ok. 4,4-4,5 s, ale i na pobicie Brabusa Rocket. W 2008 r. G-Power Hurricane RS osiągnął prędkość co prawda jedynie nieznacznie większą, bo 367,4 km/h (według niektórych źródeł 367,6 km/h), no ale wiecie – rekord to rekord, co nie?

Ba – w 2010 r. jeszcze go pobito, dzięki nowej wersji Hurricane RR. Dzięki kolejnym zmianom technicznym (m.in. wymianie sprężarek na większe) auto miało już 800 KM i 800 Nm, dzięki czemu rozpędziło się do 372 km/h. To poziom McLarena F1 i przy okazji więcej, niż mogą osiągnąć kierowcy m.in. Lamborghini Aventadora czy Ferrari 812 Superfast (urocza ta nazwa)…

Jakby jeszcze było Wam mało, to w 2012 r. pojawiła się jeszcze 830-konna wersja RRs – ale jej prędkość maksymalna nie jest znana. Zapewne oscylowała wokół 375 km/h.

BMW M5 E60
fot. AutoLeitner.nl

Osiągi były więc kosmiczne, ale nie trzeba było się obawiać niskiego komfortu podróży.

BMW M5, jako wersja stojąca na szczycie gamy serii 5, zwykle było wyposażone całkiem bogato już w standardzie – niezależnie od generacji. Oczywiście nie było też nigdy problemu, by ten standard wyposażenia jeszcze poprawić.

Widać to doskonale po G-Powerze – jest tu chyba wszystko, w co dało się wyposażyć BMW E60. Podgrzewana kierownica, system dociągania drzwi przy zamykaniu, szyberdach, wentylowane fotele wielokonturowe, deska rozdzielcza obszyta skórą… i wiele innych.

fot. AutoLeitner.nl

Choć skoro już przy komforcie jesteśmy, to mimo wszystko wolałbym chyba pozostać przy seryjnej średnicy felg, tj. 19 cali. Również ze względów wizualnych. Z kół tej wielkości korzystało zresztą samo G-Power w samochodach używanych do bicia rekordów prędkości, ale klientom oferowano obręcze 20- lub 21-calowe.

Dziś, po 10 latach, G-Power Hurricane RS to nadal potwornie szybkie auto.

I nadal jest szybsze od wszystkich seryjnych sedanów na tej planecie. Tak to można. Nawet mu chyba wybaczę tę cenę…

fot. AutoLeitner.nl

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać