Wiadomości

Pierwsze elektryczne BMW przechodzi do historii. Ostatnie sztuki powstaną w tym roku

Wiadomości 28.01.2022 130 interakcji

Pierwsze elektryczne BMW przechodzi do historii. Ostatnie sztuki powstaną w tym roku

Piotr Barycki
Piotr Barycki28.01.2022
130 interakcji Dołącz do dyskusji

Nie będzie już więcej BMW i3 – przynajmniej w takim wydaniu, w jakim znamy je obecnie. Niemiecki producent ogłosił właśnie koniec produkcji, choć w burzliwej historii tego małego modelu takich końców było już co najmniej kilka. 

Jeśli ktoś mimo wszystko bardzo chce kupić i3, to teoretycznie wciąż ma taką możliwość. Na polskiej stronie wciąż znajdziemy funkcjonujący konfigurator wersji i3 i i3s, a według najnowszych deklaracji produkcja będzie kontynuowana do połowy tego roku. Potem już koniec, niczego nie będzie.

Może tylko egzemplarze, które zostaną na stanach importerów, przy czym w tej kwestii są dwie informacje – dobra i zła. Zła jest taka, że według Otomoto takich zapasów na Polskę jest tylko 16 sztuk. Dobra jest taka, że raczej nie musimy się spieszyć z decyzją, bo nie sądzę, żeby ludzie przy takim poziomie cen nowych i3/i3s rzucali się do zakupu:

Oczywiście to egzemplarze najdroższe, ale i te tańsze raczej odstraszają ceną. Jeśli nie chcemy wersji demo (czyli w sumie używanej), to minimalna cena to prawie równe 200 000 zł.

To zresztą pewnie cena ostatecznie zabiła pierwsze elektryczne BMW.

Kiedyś dało się ją jeszcze wybronić. BMW i3 było piekielnie drogie jak na swój segment, ale jako samochód elektryczny – już nie aż tak bardzo. Plus nie było też jakiegoś wielkiego wyboru, jeśli za wszelką cenę nie chcieliśmy mieć silnika spalinowego pod maską.

Dzisiaj? Dzisiaj za te 220 000 zł z ogłoszeń można sobie od ręki kupić Teslę Model 3. Od ok. 120 000 zł startuje Hyundai Kona w wersji elektrycznej. Za niecałe 185 000 zł można mieć Kię EV6, a za trochę ponad 150 000 zł – Ioniqa 5. Jest też Mercedes EQA za 200 000 zł z kawałkiem, ID.3 za 162 000 zł, elektryczny E-208 za 127 900 zł i tak dalej, i tak dalej. A jak ktoś ma walizkę kasy, chce mieć samochód elektryczny i wyróżnić się na drodze, to ma jeszcze do wyboru Hondę e, Fiata 500 i Mazdę MX-30. Pod względem zasięgu nie wygrają z i3, ale cool factor jest w nich o wiele silniejszy – do tego też są po prostu nowsze i mniej opatrzone.

Przy okazji mają też większość premiumowych cech, których można byłoby oczekiwać. Są ciche, nie generują za wiele wibracji w trakcie jazdy, a do tego przeważnie są szybkie. O praktyczności już nie wspominając.

W skrócie: żeby dzisiaj kupić BMW i3, trzeba bardzo, bardzo, bardzo… chcieć kupić BMW i3.

Cena pewnie była też problemem dla BMW.

BMW i3 było wprawdzie drogie, ale dalej pozostawało najtańszym elektrycznym modelem w ofercie. Do tego jedynakiem – żadnych wspólnych platform, zapewne niewiele (o ile w ogóle) wspólnych części z czymkolwiek innym. Taka produkcja musi być w obecnych czasach uznawana za piekielnie nieoptymalną i aż dziw, że dano tej konstrukcji żyć aż tak długo.

Chociaż… i3 miało żyć jeszcze chwilę.

Pojawiały się bowiem deklaracje, że i3 pozostanie w ofercie i w produkcji jeszcze w 2024. Najwyraźniej jednak przestało się opłacać utrzymywanie go przy życiu – zresztą już wcześniej kilka razy pojawiały się plotki, że to już koniec i3, że następcy nie będzie.

Aczkolwiek niemal 10 lat produkcji mocno eksperymentalnego modelu to i tak całkiem niezły wynik.

Co dalej? Przecież już wiecie.

SUV, bo cóż innego mogłoby zastąpić elektryczne auto miejskie? Według informacji uzyskanych przez Autocar, i3 nie będzie miało bezpośredniego następcy (nie mylić z chińskim i3). Klienci, którzy będą szukali czegoś podobnego, będą mogli wybrać albo elektryczne Mini, albo iX1, czyli elektryczną wersję X1, która powinna zadebiutować jeszcze w tym roku.

Niespecjalnie to w sumie podobne ideą czy wymiarami do i3, a i pewnie cena będzie też wyższa, ale co zrobić – małych aut nie opłaca się już produkować i wszystko musi urosnąć i podrożeć.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać