Bezpieczeństwo ruchu drogowego

Napijesz się, naćpasz, a wypadek i tak by się zdarzył. Ta rozwałka z E46 to potwierdza

Bezpieczeństwo ruchu drogowego 25.11.2022 171 interakcji
Mikołaj Adamczuk
Mikołaj Adamczuk 25.11.2022

Napijesz się, naćpasz, a wypadek i tak by się zdarzył. Ta rozwałka z E46 to potwierdza

Mikołaj Adamczuk
Mikołaj Adamczuk25.11.2022
171 interakcji Dołącz do dyskusji

BMW E46 najpierw traci przyczepność i wywija oberka na jezdni, a potem… to po prostu trzeba zobaczyć. Oglądałem pięć razy, nie wierząc w to, co zobaczyłem.

Gdy jedziemy samochodem, wyobrażamy sobie, że inni uczestnicy ruchu są raczej w podobnej psychomotorycznej kondycji, co my. Sądzimy, że raczej ogarniają, co dzieje się na drodze i obserwują ją podobnie, jak wszyscy. Jeśli dochodzi do kolizji, zwykle da się ją wytłumaczyć nieuwagą. Ktoś się zagapił, no i nieszczęście gotowe. Potem trzeba spisać oświadczenie, może wezwać policję, pojechać do blacharza i zapomnieć o sprawie.

Ale na drogach zdarzają się też INNI ludzie

Inni, czyli pijani albo – co chyba jeszcze gorsze – tacy pod wpływem środków odurzających. Można się po nich spodziewać najbardziej niespodziewanego, ale nawet osoby z najbujniejszą wyobraźnią nie przewidzą wszystkiego. Tak jak w tym wypadku.

Na filmie na kanale Stop Cham najpierw widać nagranie z tylnej kamery. Akcja dzieje się na Al. Jerozolimskich w Warszawie na odcinku z Ursusa w stronę centrum. Nagrywający żwawo rusza spod świateł, a za nim jedzie BMW E46. Niestety, niemiecki wóz szybko zaczyna wpadać w poślizg. Kierowca nie opanował auta i po kilku wycieczkach na sąsiednie pasy ruchu, BMW obraca się o 180 stopni. Już to byłoby niezłym materiałem na filmik, takich sytuacji nie ogląda się codziennie. Tym razem chyba nic się nikomu nie stało, wszystko skończyło się dobrze. Ale to dopiero początek.

Potem BMW E46 robi coś dziwniejszego

Najpierw jego kierowca mocno zwalnia na lewym pasie. Po co? Nie wiem, ale chyba w jego zachowaniu nie ma się co doszukiwać logiki. Następnie… dzieją się cuda. BMW E46 próbuje ominąć (?) auta stojące na czerwonym świetle z prawej strony. Problem polega na tym, że zatoczka szybko się kończy i kierowca wjeżdża na chodnik, masakruje barierki, kosi słup sygnalizacji świetlnej i się prawie obraca. Czy po wszystkim wychodzi z auta, by sprawdzić, czy nic większego się nie stało? Nic z tych rzeczy.

Kierowca BMW E46 ucieka

Nie wiemy, czy daleko zajechał, bo jego auto musiało być mocno uszkodzone. Ale zamiast zatrzymać się na miejscu zdarzenia, ten człowiek po prostu dodaje gazu i zmyka. Świadkowie stoją w osłupieniu i dzwonią na policję.

Nie wątpię, że kierowca BMW E46 zostanie złapany. Zgubił na miejscu wypadku tablicę rejestracyjną, a poza tym jest nagranie. Ale przeraża mnie, że ktoś w takim stanie – nikt mnie nie przekona, że był trzeźwy i miał w pełni światły umysł – i z takimi pomysłami jeździ po drodze. Na chodniku mogli być ludzie (na marginesie – te barierki łatwo się poddały)… no i w tej sytuacji naprawdę bardzo wiele rzeczy mogło pójść niezgodnie z planem. Choć tak naprawdę żadnego planu nie było. I to jest w tym najgorsze. Był tylko odurzony umysł. Ciekawe czym. Nie wygląda to na lampkę wina do kolacji.

Brakowało tylko, żeby na końcu wybuchło.

 

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać