Klasyki / Ciekawostki

Bitwa złomów: Trabant pickup z mechaniką BMW E36 kontra Wołga z 1.9 TDI

Klasyki / Ciekawostki 21.01.2020 983 interakcje
Michał Koziar
Michał Koziar 21.01.2020

Bitwa złomów: Trabant pickup z mechaniką BMW E36 kontra Wołga z 1.9 TDI

Michał Koziar
Michał Koziar21.01.2020
983 interakcje Dołącz do dyskusji

Chcecie poczuć krew, łzy i smar towarzyszące budowie bardzo dziwnego projektu? Mam dla was dwie patopropozycje: Wołgę na gratach z Forda Galaxy 1.9 TDI i Trabanta pickupa na BMW E36.

Projekty do dokończenia to niesamowita kopalnia złych lub po prostu dziwnych pomysłów. Pomińmy na chwilę to, że nie warto kupować takich aut i pochylmy się nad dwoma z nich. Pora na bitwę złomów.

Lewy narożnik – Wołga GAZ 24 z gratami z Forda Galaxy.

Tutaj mamy do czynienia z tzw. „projektem życia”. Gość kupił ładną Wołgę z Ukrainy. Co prawda była sprawna, ale akurat zalegał mu Ford Galaxy 1.9 TDI z Wielkiej Brytanii. Stwierdził więc, że przerobi swoją Wołgę. Tak, postanowił wsadzić w nią mechanikę z nudnego przednionapędowego rodzinnego minivana. Nie, nie po to by jeździć na taksówce we Lwowie. Miało to być „super autko na weekendowe wypady”. Z wnętrznościami wozu, który niegdyś zyskał w Wielkiej Brytanii tytuł najmniej satysfakcjonującego samochodu.

bmw e36 ford galaxy
Źródło: OLX
Autor: Łukasz

Podsumowując, zamierzenie projektu to zrobienie Wołgi z lepszym zawieszeniem pochodzącym z Galaxy, a także przednim napędem i skrzynią 6-biegową. Auto powinno też dysponować trochę większą mocą. Wspomniane legendarne 1.9 TDI to wersja 130 KM, Wołga w serii ma 95 KM. Tyle z zalet.

Pomińmy pytania czy klekot tedeika i napęd na przód w Wołdze nie psują klimatu i nie pachną ukraińską szkołą tuningu (czyli Wsadź To Co Leży Na Podwórku Stajl). Spójrzmy na aktualny status projektu. Właściciel przesunął podłużnice Wołgi (ciekawe czy sprawdzał geometrię nadwozia po fakcie) i wsadził silnik z przednim zawieszeniem. Na tym koniec, zapał się skończył. Przerobienie nadkoli, pasa przedniego itp. zostawił komuś innemu. Nie mówiąc o montażu tylnej belki w miejscu mostu opartego na resorach czy elektryce, hamulcach itp. Najlepiej sytuację podsumowuje końcówka opisu: „można by było sobie ten projekt wyobrazić”. A ukończyć? Mam tu pewne wątpliwości.

bmw e36 ford galaxy
Źródło: OLX
Autor: Łukasz

Prawy narożnik – Trabant pickup na bazie BMW E36.

W zasadzie mam wątpliwości czy to jeszcze w ogóle jest Trabant 601. Owszem, wygląda jak NRD-owskie auto po przeróbce na pickupa, ale wóz został przedłużony i poszerzony. Przy okazji chyba spadł tutaj procentowy udział duroplastu w konstrukcji. Tak przynajmniej sugerowałyby rdzawe zacieki i informacja, że auto zostało zbudowane od podstaw wzorując się na wyglądzie Trabanta. W środku ma nieukończone wnętrze z BMW E36 wraz z elektryką, a pod maską dwulitrowe M50B20 o mocy 150 KM. Co ciekawe, pomimo przeróbek nadwozie wyszło w miarę proporcjonalnie.

bmw e36 ford galaxy
Źródło: OLX
Autor: Andrzej

Ten projekt też obejmował zmianę osi napędowej, tylko tym razem z przedniej na tylną. Trabant ma już założone zawieszenie i napęd z E36. Pod maską panuje względny porządek, jest nawet akumulator, właściciel wspomina coś o tłumiku, na siedzeniu leży kask – więc ten projekt chyba nawet już jeździ. To oznacza, że jego dokończenie może być realne. Pytanie tylko na ile przerobienie nadwozia zostało wykonane poprawnie i czy Trabant zostawia 2 ślady. Z drugiej strony – ależ to musi latać bokiem z mocą 150 KM i tak lekkim nadwoziem.

Widzę tutaj potencjał. Rdzeń projektu w stanie surowym już jest, faktycznie zostało tylko go dokończyć. To nadal sporo pracy, ale podstawy są.

bmw e36 ford galaxy
Źródło: OLX
Autor: Andrzej

Bitwa złomów – wynik.

Pewnie już się domyślacie, które auto wygrało. Z tych dwóch patoprojektów zdecydowanie lepszy jest Trabant. Przede wszystkim on już faktycznie istnieje. Ma swój finalny kształt, ma napęd i zawieszenie. Faktycznie jest do dokończenia. Do tego może być ciekawym samochodem-zabawką. 150 KM, lekkie nadwozie, tylny napęd i nietypowy, ale niezły wygląd – to ma jakiś sens. Poza tym jest o wiele tańszy od konkurenta. Cena wynosi 5900 zł.

Za to Wołga na gratach z Forda Galaxy zalicza się do kategorii „można sobie wyobrazić”. To tak naprawdę pocięta karoseria Wołgi GAZ 24 z przespawanymi przednimi podłużnicami i wrzuconym w komorę 1.9 TDI razem z zawieszeniem oraz zestawem części z rozbiórki „anglika”. Nic poza tym, silnik Volkswagena nie został jeszcze nawet podpięty i uruchomiony. Nie wiadomo co z tylnym zawieszeniem – a więc i przeróbkami tyłu nadwozia. Przód trzeba dopiero zbudować. Podobnie elektrykę. Za to właściciel chce za ten bałagan 15 tys. zł. Nie to żebym był sceptykiem, ale taniej można kupić Wołgę 24 z Ukrainy, która nie będzie pocięta oraz używane zawieszenie, skrzynię i silnik z dowolnego innego taniego auta. Można wtedy samemu dobrać sobie motor.

To duża zaleta, bo wsadzanie do Wołgi napędu na przód i silnika TDI brzmi jak stworzenie auta sprawiającego tyle frajdy co jazda minivanem, z którego pochodzi wspominany motor. Czyli nie za wiele.

Główna grafika powstała ze zdjęć z ogłoszeń. Ich autorami są Andrzej i Łukasz.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać