Wiadomości

Możecie dalej narzekać na grill BMW serii 4 w internecie. To i tak nic nie zmieni

Wiadomości 03.06.2020 125 interakcji
Piotr Barycki
Piotr Barycki 03.06.2020

Możecie dalej narzekać na grill BMW serii 4 w internecie. To i tak nic nie zmieni

Piotr Barycki
Piotr Barycki03.06.2020
125 interakcji Dołącz do dyskusji

Domagoj Dukec, szef działu wzornictwa w BMW, zdecydował się stanąć w obronie wielkiego grilla w nowym BMW serii 4 – twierdząc, że nie ma co czytać komentarzy w internecie, bo do niczego to nie prowadzi. 

Zacznijmy może od fragmentu wypowiedzi Dukeca, która pojawiła się na łamach Carscoops:

Nie możesz słuchać reakcji z mediów społecznościowych. To nie pomoże. Wzornictwo jest czymś bardzo emocjonalnym i każdy ma tutaj własne zdanie (…).  Kiedy robisz coś takiego [jak grill w serii 4], połowa osób będzie zachwycona, a połowa będzie tego nienawidzić i niczego to nie zmieni. Czegokolwiek byś nie zrobił, zawsze będą ludzie, którym się to spodoba i ludzie, którym nie będzie się to podobać – ale to nie jest wyznacznik.

A co jest tym wyznacznikiem? Według Dukeca ma być to próba stworzenia czegoś unikalnego, czegoś wyrazistego. Odzierając to trochę z magii, dodajmy może jeszcze, że czegoś, po co klienci będą pędzić do salonu – obojętnie, czy zachwyci ich to na pierwszy rzut oka (bo z badań wyszło, że tego chcą), czy przekona się ich do tego marketingiem. To w końcu masowy produkt, który ma się sprzedawać, a nie dzieło sztuki, które trafi na wystawę w do muzeum.

Żeby nie było wątpliwości – wielki grill zostanie z nami na dłużej.

Przy czym jeśli ktoś jest purystą (i zaraz wyjaśnię, dlaczego bawi mnie to do rozpuku), to może spać względnie spokojnie. Dukec wyjaśnił bowiem m.in. to, dlaczego seria 3 ma mniejszy grill, natomiast w serii 4 zdecydowano tutaj pójść na całość. Trójka ma jest w tym układzie autem racjonalnym i poważnymCzwórka natomiast ma być czymś egzotycznym.

Stąd można założyć, że może i nawet przyszła 5-tka czy 7-ka nie doczeka się (aż tak) przerośniętych nerek. Natomiast kompletnie nie zdziwiłbym się, gdyby zawitały np. w serii 8. W X6 czy X4 ich obecność raczej też nikogo by nie dziwiła.

I w sumie może to jest jakiś pomysł? W czasach, kiedy niektórzy rywale tak bardzo upodabniają do siebie fronty wszystkich swoich modeli w gamie, tutaj pojawiałby się jakiś wyróżnik tych ciekawszych. Nie taki subtelny, ale taki prosto w twarz. No i nie można byłoby narzekać, że wszystko jest klepane według jednego wzoru, w lusterku nie da się rozpoznać, co nas dogania, a na parkingu wszystko jest bure i mało zróżnicowane.

Może po prostu ta homogenizacja wewnątrz marek już tak bardzo weszła nam w krew, że co inne, to od razu wydaje nam się nie takie, jakie powinno być?

Ten grill ukształtuje przyszłość wzornictwa BMW.

Pewnie nie dosłownie, czemu zresztą przeczy wcześniejsza wypowiedź Dukeca, ale bez wątpienia seria 4 nie będzie pierwszym i ostatnim modelem w takim stylu. Zresztą… to nie jest pierwszy przypadek, kiedy spora zmiana we wzornictwie budzi takie gigantyczne emocje.

Pamiętacie E60, E63, E65 i inne modele BMW z tamtej epoki? Gdyby internet w tamtych czasach funkcjonował równie prężnie co dziś, pewnie Twitter i Facebook zalany hejtem dotyczącym wyglądu tych modeli. A tak wylał się w postaci głównie analogowej i pamiętamy go chyba do dzisiaj. I co? Czy sprzedaż BMW się załamała? Nie. Czyli było sporo osób, którym się podobały. Czy do dziś hejtujemy te modele w internecie? Tak, E65 i jego szufladki na to zasługują Nie, w końcu nawet używane E60 czy E61 – mimo swojej umiarkowanej niezawodności – są modelami raczej rozchwytywanym.

Prawie każda taka zmiana rodzi pomruk niezadowolenia. A z czasem ten pomruk ginie gdzieś w tłumie.

Mało tego. Napiszę wprost, że nowa seria 4 po prostu mi się podoba.

Ale nie dlatego, żeby oburzyć niektórych i za wszelką cenę być po przeciwnej stronie dyskusji. Po prostu uważam, że w wersji bez pakietu M (strasznie przekombinowany przedni zderzak) i w odpowiednim kolorze to auto wygląda dobrze. Może nie na tyle, żebym się zakochał bez pamięci, sprzedał tu i teraz 159, i uzyskanymi środkami finansował wpłatę własną na nową Czwórkę, ale na pewno na tyle, żeby wrzucić ją na listę mógłbym i chciałbym.

Nie napiszę natomiast, że nowa 4 jest ładniejsza od poprzedniej, ale na pewno… jest ciekawsza i bardziej wyjątkowa. Do tej pory 4 była dla mnie czymś w rodzaju niepotrzebnie mniej praktycznej 3-ki. Teraz jest czymś w rodzaju mniejszej i zdecydowanie tańszej 8-ki.

Poza tym – i to jest ten fragment dla purystów BMW – nie da się nie zauważyć, że nowa 4 w zasadzie nie tyle nie zrywa z historią BMW, co nawiązuje do niej jeszcze bardziej niż inne modele tego producenta.

Zobaczcie tylko, przecież te wielkie nerki już były. I niech ktoś mi powie, że to nie jest klasyczne, historyczne, legendarne BMW:

By Rj1979 – Own work, Public Domain

Mało tego, jeśli Wikipedia mnie nie okłamuje, to był to nie tylko pierwszy model BMW z sześciocylindrowym silnikiem, ale i pierwszy model BMW z – uwaga, werble – nerkami. Tak, nerkami. Ciekawe, czy w 1933 r. oceniający wygląd pisali na papirusach, że he he, jakie nerki, przecież to płuca są. Inni natomiast na glinianych tabliczkach precyzyjnie ryli tezy, według których współczesna motoryzacja to dno, bo zamiast subtelności starszych modeli proponuje się im wulgarność i komiksowe przerysowanie.

Niektórzy zarzucają też BMW serii 4 brak tzw. Hofmeister kink, którego nie rozumiem, ale z jakiegoś powodu jest niesamowitym zabiegiem stylistycznym. A jaki – całkiem współczesny model BMW również go nie miał?

By Beemwej – Praca własna, CC BY-SA 3.0, Link

Oczywiście – klasyk nad klasyki, czyli BMW Z3 Coupe. Oczywiście klasyk dziś, bo w momencie premiery zyskał przydomek buta clowna. 

Jak mogli się ówcześni komentatorzy nie poznać na takim aucie. Ech.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać