Klasyki

Bitwa złomów: Mazda RX-7 jeszcze wankel kontra Mazda RX-7 ex-wankel

Klasyki 27.10.2021 379 interakcji
Tymon Grabowski
Tymon Grabowski 27.10.2021

Bitwa złomów: Mazda RX-7 jeszcze wankel kontra Mazda RX-7 ex-wankel

Tymon Grabowski
Tymon Grabowski27.10.2021
379 interakcji Dołącz do dyskusji

Po co istnieje silnik Wankla? Żeby można było zrobić swap na coś innego. Dziś zmierzą się dwie Mazdy RX-7, jedna jest jeszcze przed, a druga już po.

Przypomnę, że w bitwie złomów porównuję dwa ciekawe graty z ogłoszeń, na pierwszy rzut oka nie mające nic wspólnego – no chyba że mają, jak w tym odcinku – i rozważam, który z pojazdów jest gorszym sposobem na wydanie pieniędzy. Tym razem będzie moja ulubiona tematyka, czyli auta japońskie z lat 80. Chociaż akurat Mazda RX-7 pierwszej generacji nie jest wysoko na liście moich dalekowschodnich ulubieńców. Dobra, do dzieła.

Lewy narożnik: Mazda RX-7 „barnfind” na czarnych tablicach

Nie, to nie jest znowu ta czerwona z tablicami OLX. Tamtą już wszyscy znają. To zupełnie nowe, świeże znalezisko. Mazdę sprzedaje Pezet, ale nie sądzę, żeby to był ten raper. Tablice WZA wskazują na Warszawę-Wawer, wydano je w latach 90.

mazda rx-7
Zdjęcie z ogłoszenia, fot. PeZet

Nie idzie poznać co było robione. To znaczy idzie. Było szpachlowane i lakierowane. Wcale się temu nie dziwię, japońskie samochody z lat 80. korodują naprawdę przepięknie. Kładziony wiele lat temu lakier odpada płatami razem ze szpachlą. Ogólnie jest to stan, w którym albo można jeździć i mieć na wszystko wyłożone, albo trzeba zrobić totalny remont za grube jeny. Nie ma żadnej wersji pośredniej i żadne drobne poprawki blacharskie nie wchodzą w grę. Spójrzcie na linię tylnych lamp – widziałem prostsze. Są za to oryginalne felgi, oraz co najlepsze – oryginalny, nie odpalany od kilku lat silnik. Po jego odpaleniu i przejażdżce właściciel może zapałać nagłą chęcią do swapowania tu czego popadnie. Oczywiście może też podjąć się remontu tego silnika, bo akurat mazdowski 13B to solidny kawał żelaza jak na wankla. Nie mówię, że bezproblemowy, ale na pewno lepszy niż produkcje Comotor (NSU + Citroen). Gdybym jednak miał postawić swoje 5 zł na to co będzie dalej, to obstawiłbym, że w ogłoszeniach jest już auto, które przedstawia przyszłość tej szarej Mazdy z ogłoszenia powyżej. Oto ono.

Prawy narożnik: Mazda RX-7 po swapie na silnik z A…

Jak to możliwe, że auto w lepszym stanie wizualnym jest o ponad 8 tys. zł tańsze? Przecież tu już ktoś naprawdę się postarał. I kolor ładny, a nawet dwa, i lakier elegancko położony, stylówa milion, nie jaki poszarzały szmelc z kurzem z 1998 r. W to auto można wsiąść, pojechać na zlot i wrócić bez żadnej awarii. Tym bardziej, że główny problem, czyli silnik Wankla, już dawno powiedział sayo-nara. Jakaż to mocarna jednostka napędza teraz japońskiego przecinaka?

mazda rx-7
Zdjęcie z ogłoszenia, fot. Patryk

To silnik 1.8 z Audi 80. Ma 90 KM. No i dobrze, wystarczy do kruzingu. Zapewniam Was, że oryginalny wankel w tym wozie też wcale nie sprawiał, że to było szybkie auto. Kręciło się wysoko – i co z tego, skoro w tych wysokich rejestrach nie było mocy, a w niskich nie było momentu. Zatem jest to swap na plus, bo można dzięki niemu tym samochodem normalnie jeździć, są jakieś części zamienne, ogólnie praktyczność wzrosła. Sprzedający uczciwie też pisze, że progi są do zrobienia, ale wygląd zewnętrzny i tak jest całkiem zachęcający.

Historia tej drugiej Mazdy przypomina nam, że jeśli kupimy tę pierwszą Mazdę za 28 000 zł, zrobimy remont budy za 20 tys. i swap silnika za 7 tys., to powstały w wyniku tego samochód będziemy mogli wystawić za 19 900 zł. To się nazywa inwestowanie w klasyki. A inwestowanie, jak wiadomo, wiąże się z ryzykiem. Być może po prostu zainwestowaliście w złego klasyka. Prawdziwym mistrzem zarabiania na autach zabytkowych jest przecież ten sprzedający.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać