Ciekawostki / Klasyki

Bitwa złomów: Dawid kontra Donald

Ciekawostki / Klasyki 06.01.2021 42 interakcje
Tymon Grabowski
Tymon Grabowski 06.01.2021

Bitwa złomów: Dawid kontra Donald

Tymon Grabowski
Tymon Grabowski06.01.2021
42 interakcje Dołącz do dyskusji

Witam i zapraszam na nietypową bitwę złomów, w której zmierzą się dwa supersamochody. Jednego znamy z filmu, a drugim jeździł sam prezydent, i to nie prezydent Andrzej.

Wkrótce odbędą się dwie licytacje. Jedna w domu aukcyjnym Mecum (między 7 a 16 stycznia, jeszcze nie podali terminu), druga już się zaczęła, ale do końca zostało jeszcze 17 dni. Oba wozy są oceniane przez specjalistów na ok. 500 tysięcy dolców, zobaczmy więc na co lepiej wydać pół bańki zielonych. Bitwa złomów – start!

Lewy narożnik

Założę się, że gdy Donald kupował swoje Ferrari F430 w 2007 r., powiedział coś w rodzaju „nobody knows more about Ferraris than Donald Trump. I’m an expert on this!”, a potem nie umiał go odpalić, nie umiał wrzucić biegu oraz wóz zgasł mu przy ruszaniu, chociaż to automat. A potem, wzorem bogatych ludzi, dał mu parę razy gaz w podłogę na zimnym, żeby zobaczyć jak to idzie  i wstawił swoje nowe Ferrari do garażu, uznając że było fajnie, już się nacieszył, teraz potrzebuje złotego helikoptera z basenem, którym też poleci tylko raz, bo zachce mu się wówczas być noszonym w lektyce trzymanej przez 24 niewolników z Polski. W rzeczywistości po 4 latach sporadycznego używania Trump pozbył się swojego Ferrari na aukcji na Florydzie za ok. ćwierć miliona dolców i tyle, a teraz obecny właściciel chce wykorzystać ostatnie dni prezydentury Donka żeby ugrać coś jeszcze na „Ferrari po Trumpie” i zdaniem specjalistów wiele wskazuje na to, że mu się to uda.

Może są na świecie kolekcjonerzy zbytecznych pamiątek po Trumpie. Tzn. na pewno są, bo wystarczy wymyślić najdziwniejszą rzecz o jakiej się pomyśli, dopisać do niej „kolekcja” i wrzucić w wyszukiwarkę, i na pewno coś wyjdzie. Pytanie czy są na tyle zamożni, żeby położyć pińcet tysięcy amerykańskich dolarów USA za samochód, który w ogóle nie jest ciekawy. Donald Trump ugniatał w nim fotel kierowcy swoją wówczas-jeszcze-nie-prezydencką sylwetką i to właściwie wszystko. Nie był to jedyny samochód Trumpa, w którym wszędzie się pokazywał, po prostu go kupił i sprzedał, jedyną śmieszną rzeczą tu jest faktura z podpisem Donalda – to ja bym wolał samą tę fakturę, bez zajmującego mi miejsca Ferrari.

Prawy narożnik

To nie kit, to naprawdę K.I.T.T., czyli Knight Industries Two Thousand – nazwa pochodzi od nazwiska Michaela Knighta, głównego bohatera serialu Nieustraszony z Davidem Hasselhoffem w roli głównej. David słynie z tego, że poza licznymi problemami osobistymi ma też dystans do siebie i lubi turlać bekę ze swoich starych dokonań. Tym razem obiecał, że jeśli cena za K.I.T.T.a przekroczy określony poziom, tj. 125% ceny minimalnej, to dostarczy samochód kupującemu osobiście.

bitwa złomów

Pod młotek idzie idealna replika oryginalnego samochodu z serialu, lub też jednego z oryginalnych samochodów z serialu. Wszystko jest ponoć zrobione na tip-top, co sam David osobiście zaręcza. Nie ma co liczyć na działające karabiny czy rakiety ziemia-ziemia, ale jeśli chodzi o zewnętrzną dbałość o detale, to nie ma się do czego przyczepić. Wątpię jednak w sztuczną inteligencję, z którą można rozmawiać w kabinie Pontiaca Firebird z 1982 r. Chociaż jak się nad tym zastanowić, to postęp poszedł właśnie w tę stronę, teraz do samochodu mówi się „Hej, Mercedes” i on nawet jakoś na to reaguje.

Pontiac od Hoffa już kosztuje 375 tys. dolarów, a zapewne dojdzie do przedziału 400-500 tys. I ten samochód jest jakiś, chociaż ogólnie Hoff i Trump to postacie z podobnej półki. Ale zapewne więcej osób kolekcjonuje pamiątki filmowe niż po zblazowanych milionerach, którzy postanowili dla beki zostać prezydentami drugiego najpotężniejszego państwa na świecie.

Manewrowanie tym wolantem musi być okropne.

 

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać