Akcja partnerska

Jak zmieniało się wyposażenie z zakresu bezpieczeństwa na przestrzeni lat?

Akcja partnerska 03.10.2018 6 interakcji
Mikołaj Adamczuk
Mikołaj Adamczuk 03.10.2018

Jak zmieniało się wyposażenie z zakresu bezpieczeństwa na przestrzeni lat?

Mikołaj Adamczuk
Mikołaj Adamczuk03.10.2018
6 interakcji Dołącz do dyskusji

Nie tak dawno temu już jedna poduszka powietrzna i pasy bezpieczeństwa wystarczały, by samochód określać mianem bogato wyposażonego i bezpiecznego. Dziś czasy się nieco zmieniły…

Przez wiele lat kwestia bezpieczeństwa nie zajmowała inżynierów z branży motoryzacyjnej zbyt mocno. Skupiano się przede wszystkim na tym, by samochody coraz szybciej i lepiej jeździły oraz by były coraz bardziej wygodne. Kwestia ochrony kierowcy i pasażerów podczas wypadku była co najmniej na drugim planie. Przyjmowano, że wypadki po prostu się zdarzają…

Postęp był dość powolny, ale systematyczny.

Systemy bezpieczeństwa w samochodach można podzielić na takie, które mają za zadanie przeciwdziałać wypadkowi i takie, które chronią kierowcę, pasażerów i pieszych, gdy już do niego dojdzie. W pierwszym przypadku mówimy o bezpieczeństwie czynnym, a w drugim – o bezpieczeństwie biernym.

Najpierw pojawiły się element z krainy bezpieczeństwa czynnego. Mowa o… goglach, które chroniły oczy pierwszych szoferów. Jakiś czas później – w 1922 roku – amerykański samochód Duesenburg Model A stał się pierwszym z systemem hamulców hydraulicznych przy wszystkich czterech kołach.

Pierwszy samochód z hamulcami hydraulicznymi przy wszystkich kołaxh

W 1947 roku pojawiły się pierwsze miękkie deski rozdzielcze.

To był już element bezpieczeństwa biernego. Zaczęto o nim myśleć, od kiedy połowie lat 30. w Stanach Zjednoczonych przeprowadzono pierwsze testy zderzeniowe. Początkowo wykorzystywano w nich… żywych ludzi. Po którejś z takich prób jeden z ochotników (szczęśliwie) wysiadł i powiedział, że „tylko głupek zrobiłby to jeszcze raz”. Po angielsku „głupek” to „dummy”. Gdy w końcu zaczęto zamiast ludzi wykorzystywać do testów manekiny, właśnie tak zostały nazwane. Do dziś mówi się więc o „crash test dummies”.

Kolejny krok milowy to wprowadzenie trzypunktowych pasów bezpieczeństwa.

Wynalazł je jeden z inżynierów Volvo w 1958 roku, a już rok później stały się standardem w każdym nowym samochodzie tej szwedzkiej marki. W tym samym roku pojawiły się pierwsze zagłówki przy fotelach z przodu.

Prace nad poduszkami powietrznymi trwały już od lat 50.

Dość szybko uporano się ze stworzeniem szybko napełniającej się poduszki. Problemem było jedynie opracowanie materiału, przez który mogłaby się bez problemu przebić. Padło ostatecznie na nylon i jego pochodne. Trzeba było jednak poczekać na pierwszy oferowany w salonach samochód z airbagiem. Nastąpiło to dopiero w 1973 roku. Wtedy za dopłatą można było wyposażyć w takie rozwiązanie samochód Oldsmobile Toronado. Tyle że… chodziło o poduszkę powietrzną chroniącą pasażera.

Pierwszym autem seryjnie wyposażonym w poduszkę powietrzną dla kierowcy był Mercedes klasy S z 1980 roku.

Pierwszy samochód z seryjną poduszką powietrzną

Siedem lat później Porsche 944 Turbo miało w standardzie dwie poduszki powietrzne. Za to Mercedes klasy S był pionierski jeszcze w jednej kwestii: w 1978 roku został pierwszym samochodem z seryjnie montowanym systemem ABS.

ABS był pierwszym z tego typu systemów wspomagających kierowcę.

System antypoślizgowy ESP pojawił się dopiero w 1995 roku. Dopiero w latach 90. lub nawet na początku XXI wieku zaczęły także upowszechniać się systemy kontroli trakcji lub wspomagające awaryjne hamowanie – czyli takie, które po wykryciu mocnego i gwałtownego wciśnięcia hamulca „dociskają” go do końca, by samochód szybko się zatrzymał.

Ostatnie lata to czas dynamicznego rozwoju asystentów kierowcy.

Bezpieczeństwo bierne samochodów oczywiście z roku na rok się poprawia i nowe auta zachowują się podczas zderzenia zupełnie inaczej (i lepiej), niż te chociażby sprzed 10 lat. Ostatnie lata przyniosły jednak niezwykle szybki rozwój systemów, które robią wszystko, by nie doprowadzić do wypadku.

Obecnie samochód – i to nawet niedrogi, miejski – jest w stanie sam zahamować przed przeszkodą, którą wykryje. To wyjątkowo przydatne rozwiązanie w dzisiejszym świecie, w którym bardzo łatwo o dekoncentrację za kierownicą. Wiadomo, że nie powinno się prowadząc samochód ani korzystać z telefonu, ani na przykład odwracać do siedzącego z tyłu dziecka. Wiadomo również jednak, że każdemu się to kiedyś zdarzyło, podobnie jak zwykła chwila dekoncentracji. W takich sytuacjach system wykrywania przeszkód z funkcją hamowania może być nieoceniony.

Nowoczesne auta są także w stanie na bieżąco monitorować zachowanie kierowcy. Jeśli czujniki wykryją, że jest on zmęczony, samochód sam zasugeruje przerwę na kawę. W poważniejszych sytuacjach – gdy na przykład kierowca ze względów zdrowotnych utracił zdolność kontrolowania auta – systemy same zatrzymają samochód w bezpiecznym miejscu i zawiadomią odpowiednie służby.

Dodajmy do tego asystentów utrzymania i zmiany pasa ruchu.

Dzięki czujnikom kierowca zostaje ostrzeżony przed autem znajdującym się w jego martwym polu.

Również systemy, które na pierwszy rzut oka mają po prostu pomagać kierowcy w codziennych manewrach, mają dobry wpływ na bezpieczeństwo. W autach sprzed kilku, a zwłaszcza kilkunastu lat, nawet czujniki parkowania były rzadkością, nie mówiąc o kamerze cofania. A przecież dzięki takim rozwiązaniom można nie tylko uniknąć zarysowania zderzaka np. o słupek, ale i dostrzec dziecko bawiące się tuż za naszym samochodem. Bez czujników czy kamery, korzystając z samych lusterek, mogłoby to być niemożliwe. Coraz częściej spotyka się także system monitorowania ruchu poprzecznego podczas wyjazdu z miejsca parkingowego, co zmniejsza liczbę stłuczek i kolizji.

Nawet reflektory stają się coraz lepsze.

Reflektory LED Top VW

Dziesięć lat temu nawet w samochodach wyższej klasy zdarzały się reflektory halogenowe, ewentualnie ksenonowe. Dziś dobrej jakości reflektory LED są już niemalże standardem, a w droższych modelach są one adaptacyjne – na bieżąco dostosowują się do warunków na drodze.

To wszystko można mieć w swoim samochodzie za kilkaset złotych miesięcznie.

Jedną z marek, która przoduje we wprowadzaniu nowinek poprawiających bezpieczeństwo, jest Volkswagen.
Przy czym marka z Wolfsburga dba o to, aby najnowsze rozwiązania były dostępne dla milionów, nie milionerów. Wszystkie powyżej opisane rozwiązania znajdziemy w Golfie. Począwszy od miejskiego Polo, wszystkie Volkswageny seryjnie wyposażone są we Front Assist, czyli system, który potrafi wyhamować samochód, w przypadku gdy kierujący straci koncentrację i nie zauważy na czas np. gwałtownie hamującego przed nim auta.
O tym jak zaawansowane są te systemy, świadczą tytuły przyznawane przez organizację EuroNCAP, która poza przyznawaniem punktów i gwiazdek w testach zderzeniowych, wybiera również najbezpieczniejsze modele w kilku klasach. W minionym roku taki tytuł (Best in Class 2018) otrzymały wszystkie nowe samochody wprowadzone przez Volkswagena na rynek (Polo, T-Roc, Arteon).
Volkswagen na szczęście słynie przy tym także z bardzo korzystnych ofert finansowania samochodów. Ze względu na niski koszt TCO (Total Cost of Ownership, czyli „całkowity koszt posiadania”) wynikający z wysokiej wartości Volkswagenów na rynku wtórnym, marka jest w stanie zaoferować bardzo niskie raty miesięczne za swoje modele.

Volkswagen Area View

To oznacza, że już płacąc kilkaset złotych miesięcznie można jeździć autem wyposażonym w najnowsze rozwiązania z zakresu bezpieczeństwa. Już najtańszy model marki, Up!, może być wyposażony w system awaryjnego hamowania przed przeszkodą. W innych modelach standardem są m.in. systemy rozpoznawania zmęczenia kierowcy, czy aktywne systemy ochrony podczas kolizji, przygotowujące samochód tuż przed nadchodzącym uderzeniem tak, by jak najlepiej ochronił swoich pasażerów. Topowy Volkswagen, czyli Touareg, może być wyposażony nawet w radar wykrywający pieszych i zwierzynę po zmroku. Wyświetla wtedy ich sylwetki na ekranie i doświetla je snopem światła z aktywnych reflektorów LED.

Nowe samochody są o wiele bezpieczniejsze od starszych modeli. Na szczęście dzięki dobrym ofertom finansowania, wcale nie są drogie. Warto o tym pomyśleć.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać

Autoblog na Instagramie

Autoblog na Instagramie