Wiadomości

Bentley przebił BMW. Grill w EXP 100 GT to 6000 osobnych diod

Wiadomości 10.07.2019 57 interakcji
Piotr Barycki
Piotr Barycki 10.07.2019

Bentley przebił BMW. Grill w EXP 100 GT to 6000 osobnych diod

Piotr Barycki
Piotr Barycki10.07.2019
57 interakcji Dołącz do dyskusji

Ok, BMW X6 z podświetlanym grillem można kupić, natomiast Bentley EXP 100 GT raczej nie trafi w zaprezentowanej formie do sprzedaży. Ale gdyby jednak kiedyś trafił…

… to prawdopodobnie ktoś dostałby zawału, jadąc spokojnie nocą, zerkając w lusterko wsteczne i widząc taki obraz:

Nawet jeśli nie padłby na zawał, to długo nie mógłby się mu przyglądać.

Studyjny model Bentleya – EXP 100 GT, stworzony z okazji stulecia marki, raczej długo nie wisiałby mu bowiem na ogonie. Z czterema silnikami elektrycznymi pozwalającymi na rozpędzenie się od 0 do 100 km/h w mniej niż 2,5 s, mało które auto byłoby na tyle szybkie, żeby kierowcy EXP 100 GT opłacało się za nim wlec.

Wyprzedzany kierowca miałby natomiast chwilę, żeby podziwiać wykonane z aluminium i włókna węglowego nadwozie EXP 100 GT. Dwudrzwiowy Grand Touring mierzy sobie aż 5,8 m (same drzwi mają 2 m długości!), a na dodatek ma aż 2,4 m szerokości. Nawet bez swoich futurystycznych kształtów i trójwymiarowych OLED-owych ekranów (albo reflektorów…) z tyłu, byłby więc z łatwością widoczny nawet z daleka.

Przy tych wymiarach mógłby zaistnieć jedynie jeden problem – EXP 100 GT mógłby nie zmieścić się na publicznie dostępnych miejscach do ładowania elektrycznych samochodów. Owszem, nie trzeba byłoby go ładować zbyt często – jedno ładowanie pozwalałoby na przejechanie około 700 km, ale i tak nie zawsze można zatankować pod swoją rezydencją. Szczęśliwie ładowanie elektrycznego Bentleya do 80 proc. powinno zająć zaledwie 15 minut przy odpowiednio szybkiej ładowarce.

Po tym czasie można znów cieszyć się z możliwości, jakie zapewnia 1500 KM i 1400 Nm (?!), choć jednostka napędowa nie będzie tu miała łatwego życia – całe auto ma masę równych 1900 kg.

W środku – królewskie warunki i Asystent.

I to niekoniecznie kierowcy i pasażerów, a potencjalnie dla samych pasażerów (z których jeden ma przed sobą kierownicę). Bentley zakłada bowiem, że EXP 100 GT będzie modelem w pełni autonomicznym (z opcją ręcznego sterowania). Jeśli znudzi nam się jazda, możemy więc podziwiać wnętrze, wykończone w całości m.in. drewnem, szkłem i skórą. Możemy też delektować się adaptacyjnymi fotelami, które same rozpoznają wybrany tryb jazdy, pozycję pasażera, temperaturę i dostosowują się do panujących warunków. Jeśli więc np. zaczniemy się wiercić, bo będzie nam niewygodnie, fotel sam postara się zapewnić odpowiednie podparcie.

Nad tym wszystkim (i masą innych rzeczy) ma czuwać stworzony przez Bentleya Osobisty Asystent, potrafiący dodatkowo zaoferować nam informacje o nadchodzącej podróży czy luksusowych doświadczeniach w okolicy. Mało tego – Asystent pozwoli też wybrać jeden z pięciu trybów jazdy. Ale zmiany te nie dotyczą twardości zawieszenia czy reakcji na gaz – dotyczą tego, ile ze świata zewnętrznego dostaje się do wnętrza.

I tak przykładowo tryb Cocoon izoluje nas od świata zewnętrznego, uruchamiając system oczyszczania powietrza i przyciemniając wszystkie szyby. Z kolei tryb Enhance ma potęgować wszystkie doznania płynące z zewnątrz, imitując jazdę z otwartym dachem, nawet jeśli faktycznie nie mamy tego jak zrobić.

Gdyby jeszcze ktoś nie uznał Asystenta Bentleya za coś przydatnego, to według wizji brytyjskiej marki, ma on odpowiadać także za… ładowanie naszego samochodu.

Na pokładzie znajdzie się jeszcze m.in. Cartridge Delivery System, czyli system dostarczania przedmiotów z przestrzeni ładunkowej ukrytej pod maską.

To kiedy to wszystko?

Można zacząć już odkładać pieniądze. Bentley EXP 100 GT ma być zwiastunem Grand Tourera dla naszego świata, ale w jego wersji z 2035 r.

Czekamy więc z niecierpliwością na ten magiczny, rozświetlony 6 tysiącami diód rok 2035. Do tego czasu powinniśmy odłożyć na jedną felgę do takiego wozu.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać

Autoblog na Instagramie

Autoblog na Instagramie