Wiadomości

W Wielkiej Brytanii coś poszło nie tak. „Bezpieczne” autostrady są bardziej niebezpieczne niż zwykłe

Wiadomości 28.01.2020 44 interakcje
Piotr Szary
Piotr Szary 28.01.2020

W Wielkiej Brytanii coś poszło nie tak. „Bezpieczne” autostrady są bardziej niebezpieczne niż zwykłe

Piotr Szary
Piotr Szary28.01.2020
44 interakcje Dołącz do dyskusji

W Wielkiej Brytanii od kilkunastu lat modyfikuje się autostrady w taki sposób, by były smart. Aktywne zarządzanie ruchem ma zmniejszać korki i zwiększać poziom bezpieczeństwa. Problem w tym, że na niektórych odcinkach działa to odwrotnie.

Pomysł, by odpowiednio dostosować infrastrukturę przy autostradach w taki sposób, by na bieżąco dopasowywała się ona do panujących warunków, co do zasady wydaje się być znakomity. Brytyjczycy korzystają z takich rozwiązań na wybranych fragmentach większości autostrad w kraju. Ogółem taka infrastruktura obejmuje ok. 200 z 2300 mil (ok. 320 z 3700 km) tego typu dróg w Wielkiej Brytanii.

Czym w ogóle jest taka inteligentna droga?

Chodzi o szereg pomysłów, które mają usprawnić ruch i sprawić, że podróż będzie bezpieczniejsza. Najbardziej popularne są dynamicznie zmieniane ograniczenia prędkości, ale wśród często spotykanych rozwiązań znalazły się też te pozwalające na umowne, chwilowe wyłączenie danego pasa z ruchu (gdy np. jest blokowany po wypadku, odpowiednio wcześniej nad tym pasem powinien być wyświetlany duży znak „X”) czy też udostępnianie dla normalnego ruchu pasa awaryjnego. Rozwiązania te stosuje się łącznie lub rozdzielnie, zależnie od potrzeb i od możliwości infrastruktury (przykładowo nie wszędzie praktykuje się pozwalanie zmotoryzowanym na korzystanie z pasa awaryjnego).

autostrada Wielka Brytania
Na zdjęciu fragment autostrady M42. Widoczny zakaz ruchu obejmujący pas awaryjny oraz ograniczenie prędkości do 40 mph. / Snowmanradio [CC BY-SA]

Problem w tym, że nie wszędzie te rozwiązania zadziałały tak, jak należy.

W związku z tym brytyjskie władze zaczęły przyglądać się sytuacji, w szczególności drodze M25. Okazało się bowiem, że na odcinku, gdzie w ciągu 5 lat przed pracami modernizacyjnymi było ok. 70 zarejestrowanych niebezpiecznych sytuacji, przez taki sam okres po modyfikacji było ich… 1485. Ponad 21-krotnie więcej.

Jak poinformowało BBC, niedługo ma zostać opublikowany rządowy raport z zaleceniami dotyczącymi dalszych losów dróg tego typu. Na pierwszym miejscu w tym dokumencie postawiono zalecenie rezygnacji z „dynamicznych” pasów awaryjnych. Wskazano także na niedostateczną liczbę zatok awaryjnych na drogach, które nie dysponują pasami awaryjnymi.

Kolejnym zaleceniem jest maksymalne zagęszczenie w ciągu najbliższych 3 lat instalacji SVD – stopped vehicle detection. Te działające w oparciu o radar urządzenia są w stanie w ciągu minuty poinformować służby o pojeździe, który zatrzymał się na autostradzie (np. z powodu awarii). Bez SVD średni czas wykrywania takich pojazdów wynosi obecnie ok. 17 minut. Systemy te mają obejmować wszystkie odcinki unowocześnionych autostrad.

Częściowo winni są sami kierowcy…

Najbardziej widać to po kwestii wspomnianych „iksów” nad zamkniętymi pasami ruchu. Wielu kierowców je po prostu ignoruje, przez co przez 1,5 roku (od początku 2017 do połowy 2018 r.) wysłano do tych zmotoryzowanych aż 180 tys. listów dotyczących tego wykroczenia. Obecnie za coś takiego nakładane są kary w wysokości 100 funtów i 3 punktów karnych.

Nie pomaga też fakt, że w przypadku uszkodzenia pojazdu na pasie ruchu, pomoc drogowa (np. AA lub RAC) nie zgadza się na odholowanie auta do momentu, aż autostrada nie zostanie fizycznie zablokowana np. przez policję. To z jednej strony całkowicie zrozumiałe, ale z drugiej – w połączeniu z małą liczbą instalacji SVD na pewno nie pomaga to bezpieczeństwu.

…a częściowo system.

Zepsuł ci się samochód? Lepiej, żeby stało się to na konwencjonalnej autostradzie ze zwykłym pasem awaryjnym. Jeśli bowiem stanie się to na „inteligentnej” autostradzie z „dynamicznym” pasem awaryjnym, ryzyko wypadku wzrośnie o 216 proc. No brawo, doskonale.

Myśleli, myśleli, aż przedobrzyli.

Jestem ciekaw, w jakim stopniu brytyjskie autostrady zmienią się po opublikowaniu rządowego raportu. Spodziewam się, że opcja otwierania dla ruchu pasa awaryjnego pożegna się ze światem na dobre, w końcu lepiej stać w korku niż leżeć w ambulansie. Niepokoi mnie tylko, czy ktoś kiedyś w Polsce nie zabierze się za podobne pomysły – i zamiast korzystać tylko ze sprawdzonych rozwiązań, nie będzie zaczynał od tego samego co Wielka Brytania.

 

Grafika główna: mattbuck (category) [CC BY-SA (https://creativecommons.org/licenses/by-sa/2.0)]

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać