TechMoto / Wiadomości

Nissanem pojedziesz autostradą bez trzymania rąk na kierownicy. Ale będziesz musiał je mieć w pogotowiu

TechMoto / Wiadomości 17.05.2019 67 interakcji
Adam Majcherek
Adam Majcherek 17.05.2019

Nissanem pojedziesz autostradą bez trzymania rąk na kierownicy. Ale będziesz musiał je mieć w pogotowiu

Adam Majcherek
Adam Majcherek17.05.2019
67 interakcji Dołącz do dyskusji

Niestety – ProPilot 2.0 będzie wymagał potwierdzenia większości manewrów.

Jeszcze w tym roku Nissan zacznie sprzedawać w Japonii Skyline’a z nową wersją ProPilota. To system, który korzystając z pokładowej elektroniki będzie pozwalał kierowcy na odprężenie się podczas jazdy po autostradzie – kontrolę nad autem przejmie komputer. Kierowca wprowadzi punkt docelowy w nawigacji, a w chwili wjazdu na autostradę odda stery robotowi i przejmie je z powrotem, gdy samochód dotrze do zaplanowanego zjazdu z trasy. Auto ma samo zmieniać pasy ruchu, a nawet wyprzedzać. Tak w dużym skrócie. I ten plan brzmi dobrze, szczególnie, że…

…kierowca będzie mógł pozwolić sobie na zdjęcie dłoni z kierownicy. Ale będzie musiał cały czas patrzeć na drogę. 

Kamera w kabinie będzie sprawdzać co robi kierowca i w którą stronę skieruje swój wzrok. Jeśli stwierdzi, że zbyt długo patrzy na pasażera, czy koncentruje wzrok gdzie indziej niż na drodze, przywoła go do porządku. Próbowałem podobnego rozwiązania w ostatnim BMW serii 8 i tam działało całkiem sprawnie. Pozwalało na chwilę oderwać wzrok od drogi by spojrzeć na kubek z kawą, czy pasażera, ale po kilku sekundach przypominało mi, gdzie powinienem patrzeć.

Wracając do Nissana – pomysł brzmi świetnie, fajnie, że będzie można puścić kierownicę i dać się wieźć. Niestety, szybko może się okazać, że wcale nie będzie tak przyjemnie.

Niestety, ProPilot 2.0 będzie często gęsto wymagał uwagi kierowcy. 

Owszem, gdy dogoni wolniej jadące auto będzie potrafił je wyprzedzić, ale każdorazowo będzie pytać o zgodę kierowcy. Zbliżając się do poprzedzającego auta wyda sygnał dźwiękowy, który zmusi kierowcę do położenia dłoni na kierownicy i wydanie zgody na manewr wyprzedzania poprzez naciśnięcie przycisku na kierownicy. Wówczas samochód zmieni pas i zacznie wyprzedzać. A gdy wyprzedzi, znowu będzie wymagał od kierowcy potwierdzenia, że ma wrócić na poprzednio zajmowany pas. 

Nissan ProPilot 2.0

Do tego Nissan w informacji prasowej zaznacza małym drukiem, że system nie będzie dostępny gdy auto nie będzie mogło znaleźć sygnału GPS (to logiczne, w końcu do działania będzie potrzebować precyzyjnego określenia lokalizacji auta), ale także na drogach szybkiego ruchu bez barier rozdzielających przeciwne kierunki ruchu, na krętych drogach, przy punktach poboru opłat oraz w przypadku łączenia się pasów ruchu. Okazuje się więc, że kierowca będzie wciąż miał sporo roboty. 

Nissan trochę jak Tesla

Tetsuya Iijima – szef działu rozwoju technologii jazdy autonomicznej zapowiedział, że systemy Nissana nie będą korzystały z lidarów. To krok zbliżający japońską markę do wizji Elona Muska. Iijima twierdzi, że dziś lidary nie dają większych możliwości niż najnowsze radary i kamery. Znaczne podwyższenie ceny systemu, wynikające z zastosowania lidaru, nie przełożyłoby się na dodatkową funkcjonalność, bądź wyższy stopień bezpieczeństwa. 

Dlatego działanie ProPilota 2.0 będzie oparte o zestaw trzech kamer zamontowanych pod przednia szybą, wspieranych przez cztery kamery układu 360 stopni, zestaw czujników ultradźwiękowych, radar i kamerę monitorującą zachowanie kierowcy.

Nissan ProPilot 2.0

Z takim podejściem Nissan przechodzi do opozycji wobec General Motors, Forda, czy Google’owego Waymo, którzy rozwijają swoje technologie jazdy autonomicznej przy wykorzystaniu lidaru. Pisaliśmy o tym jak działają podobne systemy na przykładzie Volvo XC90 wykorzystywanego przez Ubera. 

ProPilot 2.0 ma trafić jeszcze w tym roku do Nissana Skyline i Infiniti Q50. Potem będzie instalowany także w tańszych modelach japońskiej marki. Zobaczymy, czy konieczność częstego potwierdzania kolejnych manewrów nie wypaczy sensu jego istnienia.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać

Autoblog na Instagramie

Autoblog na Instagramie