Klasyki

Aukcja klasyków już 17 marca. Co kupić: BMW, Porsche czy „włoszczyznę”?

Klasyki 11.03.2018 112 interakcje
Tymon Grabowski
Tymon Grabowski 11.03.2018

Aukcja klasyków już 17 marca. Co kupić: BMW, Porsche czy „włoszczyznę”?

Tymon Grabowski
Tymon Grabowski11.03.2018
112 interakcje Dołącz do dyskusji

Niedługo kolejna aukcja klasyków Ardor. Odbędzie się już 17 marca w Warszawie. Przedstawiamy pokrótce ofertę aukcyjną i typujemy: co warto kupić i za ile to zalicytować. Na wszelki wypadek ostrzegam: te typy są najzupełniej subiektywne.

Dom aukcyjny Ardor od kilku lat organizuje w Polsce licytacje samochodów zabytkowych, a od niedawna do oferty dołączono także inne pojazdy, jak np. motocykle. Póki co oferty poszczególnych aukcji raczej nie porażają liczebnością, zwłaszcza jeśli porówna się je z licytacjami na Zachodzie czy w USA (o RM Sotheby’s napiszemy wkrótce), ale od czegoś trzeba zacząć. W końcu w Polsce rynek aut zabytkowych nie jest jeszcze zbyt rozwinięty. A przy tym zepsuty wystawianymi za grube tysiące złomami sprowadzonymi z Francji i Szwecji albo autami z PRL o wartości jedynie sentymentalnej. Poza tym w standardowych ogłoszeniach trudno jest znaleźć samochody ciekawe. Przeważają tam klasyki pozbawione jakiejkolwiek historii, na zasadzie „sprowadziłem to i już”. Na tym tle auta z Ardoru, choć zwykle wyceniane dość wysoko, mają przynajmniej jakieś udokumentowane pochodzenie, czasem całkiem ciekawe.

Podczas najbliższej aukcji będzie można kupić 14 pojazdów. Poniżej lista, a potem przedstawiamy 3 nasze typy:

  • Ford Mustang (1965)
  • Alfa Romeo GT 1600 (1974)
  • Citroen 2CV (1987)
  • BMW 1802 (1974)
  • Jaguar XK150S (1959)
  • Jaguar E-Type (1973)
  • Porsche 911 S Targa (1977)
  • Porsche 928 Strosek (1978)
  • Porsche 928 S (1986)
  • Mini Cooper (1998)
  • Chevrolet Corvette (1973)
  • Maserati Ghibli (1997)
  • Mercedes 190 2.3 16 (1987)
  • Mercedes E 320 Cabrio (1993)

Jak widać, na liście nie ma aut przesadnie starych. Takie za bardzo w Polsce „nie idą”, bo są trudne w eksploatacji. Najlepiej sprzedają się lata 70., 80. i 90. Obiecałem jednak nasze typy na tej licytacji. Są ich trzy:

Porsche 928 Strosek

Pamiętam markę Strosek z katalogów z wczesnych lat 90. Najbardziej charakterystycznym elementem Strosków, czyli mocno zmodyfikowanych Porsche, były zmniejszone przednie lampy. W tym przypadku od Stroska pochodzi zestaw karoseryjny w postaci efektownych poszerzeń, a lampy zostały takie, jakie były, czyli najokropniejsze otwierane reflektory w historii motoryzacji. Nigdy wcześniej ani później nie stworzono niczego równie wyłupiastego. Każde Porsche 928 potrzebuje przednich lamp dziennych DRL, żeby za dnia można było jeździć z położonymi reflektorami.

To auto pochodzi z 1977 r., więc ma najmniejszą spotykaną w 928 „fał-ósemkę” 4,5 l połączoną z ręczną skrzynią biegów. Opis na stronie Ardoru nie kryje, że auto wymaga trochę pracy i ogólnie nie jest w najlepszym stanie. Biorąc pod uwagę, że obecnie ludziom rzadko kiedy podobają się przejawy tuningu z lat 80. i wszyscy żądają 110 procent oryginalności, nie wierzę że takie 928 szybko znajdzie nabywcę. Moim zdaniem jednak doszliśmy już do momentu, w którym oryginalny tuning od Stroska podnosi wartość auta, a nie ją obniża. Nie są przeróbki robione domowym sposobem, a firma Strosek jest powszechnie znana właścicielom Porsche, dlatego wolałbym takie 928 niż oryginalne. Jest piękne w swojej ostentacji. Wygląda jakby diler narkotyków przywiózł nim tlenioną gwiazdę porno na plan najnowszej niemieckiej produkcji.

Porsche 928

Cena wywoławcza: 70 000 zł

BMW 1802

Uwielbiam BMW serii 02 (E10). Genialny projekt Paula Bracqa łączy w sobie wszystkie stylistyczne trendy lat 60. ubiegłego wieku i to w najlepszym wydaniu: duże szyby, cienkie słupki, finezyjne detale – jak choćby okrągłe tylne lampy. Niestety 1802 to już model po lifcie, który otrzymał bardziej plastikowy grill i większe tylne klosze. Mimo to nadal wygląda (i jeździ) świetnie. Tu mamy do czynienia z egzemplarzem o wartości historycznej, ponieważ należał do jednego z piłkarzy drużyny znanej jako „Orły Górskiego” – Antoniego Szymanowskiego. Samochód przeszedł kompletny remont blacharski i został w całości polakierowany. Nie jest to najbardziej pożądana wersja jak 2002ti czy nawet tii (z wtryskiem paliwa), tylko normalny wariant gaźnikowy, ale 90 KM i tak daje radę w tak lekkim nadwoziu. Do tego jeszcze dochodzi doskonałe wyważenie nadwozia.

BMW 1802

Cena wywoławcza: 28 000 zł. Przewidywanie: 35-50 tys. zł. Coś tanio jak za ten model. Widywałem te sprzęty za 10-15 tys. euro w niemieckich ogłoszeniach i to bez historii związanej ze znanymi sportowcami. Mam jednak wrażenie, jakby w tym egzemplarzu brakowało bocznych listewek ozdobnych.

Maserati Ghibli

Długo zastanawiałem się, co powinno być trzecim typem. Na pewno nie żaden Mercedes. Mini trochę za nowe, Corvette i Mustang oklepane, Jaguary tylko dla pasjonatów. Może 2CV? Niby tak, ale 1987 to trochę późny egzemplarz, już nie tak urokliwy jak te z fotelami w postaci stelaża obciągniętego dermą.

Dlatego typuję Ghibli.

Maserati Ghibli

 

Wyprodukowano tylko 212 sztuk Ghibli 2.8 V6 biturbo z ręczną skrzynią biegów. To egzotyk na poziomie Ferrari, a nawet rzadszy od wielu modeli tej marki. Wiadomo, co miłośnicy Maserati mówią o Biturbo: ten samochód nigdy nie działa w pełni poprawnie. Zawsze coś niedomaga, cieknie, poluzowało się albo nie styka, ale kiedy raz na jakiś czas większość podzespołów ze sobą zagra, auto zachwyca osiągami i dźwiękiem. Ma też absolutnie wspaniałe felgi, jedne z najpiękniejszych obręczy w seryjnym aucie jakie w ogóle oferowano. Nawet na zdjęciach widać jednak, że ten samochód wygląda trochę jak garażowa produkcja amatorska. Elementy wydają się być zestawione przypadkowo i niezbyt precyzyjnie. Wnętrze Ghibli niepokojąco przypomina mi kabinę Raytona-Fissore, którym kiedyś jechałem. A właściwie przepychałem go z miejsca na miejsce. Obawiam się, że następny właściciel Ghibli też będzie czasem pchał, ale jak to mówią, wolę pchać Maserati niż jeździć [wpisać dowolną inną markę].

Maserati Ghibli

90 000 zł za ten wóz też wydaje się niezłą okazją.

 

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać

Autoblog na Instagramie

Autoblog na Instagramie