Testy aut nowych

Tydzień z Audi Q8 50 TDI: sprawdzamy mocne i słabe strony flagowego SUV-a z Ingolstadt

Testy aut nowych 09.10.2018 26 interakcji
Mikołaj Adamczuk
Mikołaj Adamczuk 09.10.2018

Tydzień z Audi Q8 50 TDI: sprawdzamy mocne i słabe strony flagowego SUV-a z Ingolstadt

Mikołaj Adamczuk
Mikołaj Adamczuk09.10.2018
26 interakcji Dołącz do dyskusji

Flagowy – choć wcale nie największy – SUV Audi tym razem trafił w moje ręce na dłużej, niż przy okazji niedawnej prezentacji. To sprawiło, że mogłem wypisać, za co go polubiłem, a za co – wręcz przeciwnie.

W tym roku mija 11 lat, odkąd BMW X6 trafiło na rynek. Wygląd tego wozu szokował (albo szokuje do dziś), niektórzy nie mogli na niego patrzeć, ale i tak świetnie się sprzedawał. Konkurentom trochę zajęło, by zaprezentować swoje modele w segmencie SUV-coupe, ale w końcu dołączyli do stawki. Najpierw zrobił to Mercedes z GLE Coupe, a teraz udało się Audi z Q8.

Oto topowy SUV marki.

Audi Q8 50 TDI

Co prawda cyfra w nazwie sugeruje, że Q8 będzie większe niż Q7, ale tak wcale nie jest. Q7 jest o 67 mm dłuższe i o 40 mm wyższe. „Ósemka” jest „zaledwie” szersza: o 35 mm. Jest jednak droższa i bardziej prestiżowa od Q7. Ma bardziej dynamicznie zaprojektowane nadwozie, nowocześniejsze wnętrze z dotykowymi ekranami, mocniejsze silniki, nie ma ramek w drzwiach i jest dostępne w ciekawszych kolorach. Władze marki przewidują, że kupujący Q8 będą o wiele więcej wydawać na wyposażenie dodatkowe. O ile Q7 jest rodzinne i może być kupowane z rozsądku (na tyle, na ile wielki, drogi SUV jest rozsądny), to Q8 zapewne będzie wybierane z czystego kaprysu.

Na prezentacji jeździłem już tym autem. Ale teraz poznałem je lepiej.

Zupełnie czymś innym jest – nawet kilkugodzinna – przejażdżka, a czymś innym – kilkudniowe zapoznanie się z samochodem. Dopiero jeżdżąc na co dzień, po znajomych trasach, parkując pod marketem i stojąc w porannych korkach, można powiedzieć, co się w danym modelu podoba, a co by się zmieniło. Zapraszam na zestawienie wad i zalet. Zaczniemy od tych drugich.

Audi Q8 jest ładne.

Audi Q8 50 TDI

Oczywiście to jest moje, czysto subiektywne odczucie. Wiem, że w komentarzach zapewne zacznie się dyskusja na ten temat i część z was będzie pisać, że się nie znam, bo Q8 jest paskudne.

Audi Q8 50 TDI

Moim zdaniem nie jest. BMW X6 i Mercedes GLE Coupe wyglądają, jakby na ich tyle ktoś usiadł, a Q8 zostało narysowane spójnie. Rzeczywiście wygląda całkiem dynamicznie – zwłaszcza gdy jest pomarańczowe. Ma też efektowne światła, z listwą na całą szerokość tyłu i efektownymi grafikami LED-ów. No i nie ma ramek w drzwiach. Na ulicy – zwłaszcza w tym kolorze – zwraca uwagę. Wczoraj ktoś nawet podszedł, gdy wysiadałem i powiedział, że ten wóz jest piękny.

Jest też doskonale wyposażone.

To nie brzmi zbyt odkrywczo – w końcu mówimy o samochodzie za niemal pół miliona złotych. To normalne, że jego lista wyposażenia jest dłuższa niż „Wielka encyklopedia PWN”. Niektóre z tych elementów są jednak tak dobre, że najchętniej natychmiast przeniósłbym je do swojego samochodu.

Audi Q8 50 TDI

Mowa przede wszystkim o asystencie jazdy nocnej. To nic nowego – podobny system pozwalający na widzenie obrazu z kamery podczerwieni pojawił się już kilkanaście lat temu, np. w Mercedesie klasy S. Ten jest jednak jeszcze lepszy, ponieważ wykryci przez system piesi są podświetlani na wyświetlaczu (o ile jesteśmy w ruchu). Obraz oczywiście pokazuje się na ekranie w miejscu, w którym kiedyś w samochodach znajdowały się zegary. Doskonała rzecz na nieoświetlone, boczne drogi, zwłaszcza jesienią i zimą. Chciałbym mieć to u siebie.

Kolejną rzeczą, która doskonale sprawdziła się w Q8 to system tylnej osi skrętnej. Pomaga na zakrętach i poprawia stabilność samochodu, ale naprawdę można go docenić dopiero na parkingu. Mimo że Q8 mierzy 4,99 m (jest więc, jak na realia miejskie, po prostu piekielnie długie), jego zwrotność jest na poziomie samochodów klasy średniej. Zawracanie na wąskiej uliczce naprawdę nie jest problemem. Dodatek obowiązkowy i dobry sposób na wydanie 6 420 zł.

Audi Q8 50 TDI

Jest bardzo, bardzo ciche.

Ponownie – złośliwi powiedzą, że przecież w tak drogim i luksusowym aucie po prostu musi być cicho. Też tak uważam, ale nie spodziewałem się, że będzie aż tak cicho. Według danych fabrycznych, hałas przy 130 km/h wynosi w Q8 65 dB. To tyle samo, co w najnowszym Lexusie LS – a Lexus od lat słynie z wyciszenia swoich samochodów. W dodatku Q8 to SUV, czyli samochód o mniej opływowym, wyższym, bardziej kanciastym nadwoziu. Z wnętrza w ogóle tego nie słychać. Nie ma szumów opływającego powietrza, nie ma szumów z kół, nie ma hałasu silnika. Uwaga – trzeba dokładnie patrzeć na prędkościomierz.

Audi Q8 50 TDI

Przy okazji pisania o wyciszeniu aż się prosi, by wspomnieć kilka słów o opcjonalnym zestawie audio Bang & Olufsen, który był zamontowany w testowanym samochodzie. Kosztuje 36 020 zł, co jest dla mnie kompletną abstrakcją. Nawet jak na samochód używany to spora kwota, a my mówimy o głośnikach! Designerskich i markowych, ale nadal tylko głośnikach. Co o nich myślę? Nie jestem audiofilem, ale ostatnio miałem okazję posłuchać kilku dobrej klasy systemów. Ten z Q8 brzmi świetnie i czysto, ale… dlaczego nikt nie zamówił do tego egzemplarza napędu CD? Słuchanie muzyki ze Spotify przy takim zestawie audio zakrawa na profanację. Mam zresztą wrażenie, że im droższy zestaw, tym większe znaczenie ma jakość nośnika. Dlatego słyszałem jednocześnie olbrzymi potencjał i masę niedoskonałości nagrań, które wychodziły na jaw przy takim sprzęcie. Z tego wszystkiego po powrocie do domu wziąłem miotełkę i odkurzyłem moją kolekcję płyt kompaktowych. Jest ich jakieś 300, ale coraz rzadziej mam okazję ich słuchać…

Audi Q8 50 TDI

Ale miałem pisać o zaletach, a nie o wadach. Dlatego wracamy do milszych spraw.

Audi Q8 ma mnóstwo miejsca z tyłu.

Audi Q8 50 TDI

Tak, wiem… pół miliona, pięć metrów długości, więc czym się tu niby zachwycać? Otóż – jak najbardziej jest czym. Q8 jest sprzedawany jako SUV-coupe, czyli konkurent BMW X6 i Mercedesa GLE Coupe. Oba te wozy są z tyłu ciasne, nie ma w nich miejsca na głowę, a szyby są tak małe, że można się poczuć, jakby ktoś nas wiózł wieżyczką strzelniczą. Na szczęście Audi jest inne. Dzięki innemu pomysłowi stylistycznemu i nie tak mocno opadającej linii dachu, z tyłu nawet osobom o wzroście 1,90 m nie będzie ciasno. Ja mógłbym zrobić sobie irokeza na głowie i dalej bym się zmieścił.

Jest też wygodne podczas jazdy.

Audi Q8 50 TDI

To znaczy, „wygodne” to za mało powiedziane. Jest „bardzo, bardzo wygodne”. „Superwygodne”. Albo po prostu luksusowe. Dziury, studzienki, torowiska i łączenia płyt nie robią na Q8 żadnego wrażenia. Za kierownicą można się zdziwić, po co dany odcinek ma być za chwilę remontowany albo po co znajomi narzekają, że nawierzchnia jest fatalnej jakości, skoro przecież nic nie czuć. I to pomimo irracjonalnie wielkich, 22-calowych obręczy. Ciekawe, czy w egzemplarzach bez adaptacyjnego zawieszenia też jest tak dobrze. No i mam nadzieję, że Q8 nie stanie się samochodem służbowym urzędników miejskich. Wtedy można by zapomnieć o wszelkich naprawach nawierzchni.

Audi Q8 50 TDI

No dobrze, było miło, a teraz czas na wady. Zastanawiacie się, jakie można znaleźć w topowym SUV-ie luksusowej marki? Zapraszam do czytania dalej.

Q8 zbyt długo zwleka z reakcją po wciśnięciu gazu.

Audi Q8 50 TDI

Trzylitrowy, 286-konny diesel (oznaczenie 50 TDI) jest bardzo dobry. Pokłady momentu obrotowego (600 Nm) wydają się tu większe niż złoża ropy w Arabii Saudyjskiej, a ośmiobiegowy automat dobrze do niego pasuje. Na osiągi – przynajmniej na papierze – trudno narzekać, bo 6,3 s to przecież zupełnie wystarczający wynik. Tyle że w codziennym ruchu Q8 wydaje się po prostu ospałe. Po wciśnięciu gazu musi minąć długa – zbyt długa, jak na niemal 300-konne auto za pół miliona złotych – chwila, by coś zaczęło się dziać. Gdy zacznie, jest w porządku, ale wcześniej trzeba uważać. Zwłaszcza przy szybkiej zmianie pasa lub przy włączaniu się do ruchu. Mam wrażenie, że to wcale nie wynika ani z konstrukcji silnika ani skrzyni, ani tym bardziej z niedopatrzenia inżynierów. Zgaduję, że to „zasługa” oprogramowania wgranego na okoliczność nowych pomiarów w cyklu WLTP. Szkoda.

Jest też trochę za szerokie.

Audi Q8 50 TDI

Już Audi Q7 jest szerokie – zajmuje 1968 mm miejsca między liniami na pasie ruchu. Q8 jest jednak aż o 35 mm szersze, co czuć. W codziennym ruchu to już trochę zbyt dużo. Na wąskich ulicach trzeba uważać, by zmieścić się na swoim kawałku jezdni. Na parkingach – by trafić w miejsce. No i żeby nie ozdobić 22-calowych felg rysami od krawężników. Kto jeździ głównie po dużym mieście, niech najpierw sprawdzi, czy na pewno dobrze czuje się w takim ogromnym wozie.

We wnętrzu ekrany wyglądają dobrze. Przez chwilę.

Audi Q8 50 TDI

Nowoczesne, ascetyczne wnętrze z masą ekranów dotykowych robi wrażenie. Każdy, kto do niego wsiadał – zwłaszcza wieczorem – był oczarowany. Niestety, w dzień i po wyłączeniu wyświetlaczy, całość wygląda dobrze jakieś 45 sekund po zakończeniu żmudnego czyszczenia. Ślady palców szybko – już po pierwszym ustawianiu stacji radiowej czy adresu w nawigacji – psują cały wysiłek projektantów, by kokpit wyglądał schludnie.

Brakuje tam też jakiegoś schowka.

Audi Q8 50 TDI

Narzekania na brak schowków w autach były modne w latach 90. Teraz producenci trochę się już nauczyli je robić, ale… niestety, nie wszyscy. W Q8 brakowało mi schowka np. pod panelem klimatyzacji, a nad lewarkiem zmiany biegów. Nie było półeczki, na której mógłbym położyć telefon albo pilota do bramy. Owszem, jest cupholder, ale przecież od czasu do czasu trzeba go wykorzystać zgodnie z przeznaczeniem i położyć tam kubki z kawą. Wtedy komórka już się nie zmieści. Domyślam się, że półki zepsułyby spójną stylistykę wnętrza. Ale można było pójść śladem Land Rovera: tam po wciśnięciu przycisku panel klimatyzacji odchyla się, a za nim jest duży schowek. W dodatku można tym zaskakiwać pasażerów. Albo chować coś przed policją.

Audi Q8 50 TDI

To już koniec chwalenia i znęcania się nad nowym Audi Q8. Niezależnie od ilości schowków, ten samochód jest skazany na sukces. Jest przecież wielki, prestiżowy i efektowny.

Audi Q8 50 TDI

Na koniec kilka suchych faktów: Q8 kosztuje od 369 000 zł. Póki co jedynym dostępnym silnikiem jest 50 TDI, czyli trzylitrowy diesel V6 o mocy 286 KM. Lada chwila do gamy dołączy 231-konna odmiana tego motoru, a później także 340-konny, 3-litrowy silnik benzynowy. W przyszłości planowane są też wersje S i RS. Może one będą lepiej reagować na wciśnięcie pedału gazu?

Audi Q8 50 TDI

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać

Autoblog na Instagramie

Autoblog na Instagramie