Felietony

Utknąłem Audi e-tron na prawym pasie. Kamera zamiast lusterka nie działa w słońcu

Felietony 15.06.2019 356 interakcji
Mikołaj Adamczuk
Mikołaj Adamczuk 15.06.2019

Utknąłem Audi e-tron na prawym pasie. Kamera zamiast lusterka nie działa w słońcu

Mikołaj Adamczuk
Mikołaj Adamczuk15.06.2019
356 interakcji Dołącz do dyskusji

Audi e-tron ma kamery zamiast bocznych lusterek. Najpierw mnie to bardzo stresowało. Potem się przyzwyczaiłem. Wtem! Samochód stał się niebezpieczny. Wszystko przez słońce.

Gdy odebrałem testowego e-trona (pełen test już wkrótce na Autoblogu), spociłem się już przy wyjeździe z parkingu. Zanim dojechałem do domu, byłem zmęczony. Dlaczego?

Powodem były boczne lusterka.

Albo raczej ich brak. Zamiast nich, w tym egzemplarzu zamontowano kamery. Science fiction, przyszłość, awangarda. Wszystko brzmi świetnie. Ale ekran, na którym wyświetla się obraz z kamerek, umieszczono dość nisko. Za to kamera jest dokładnie tam, gdzie w „staromodnych” wozach mamy lusterko.

Audi etron lusterka

Dlatego przez pierwsze dwa dni ciągle gapiłem się w kamerę i jej ramie, a nie na ekran. Problem występował zwłaszcza przy lewym lusterku… to znaczy, przy lewej kamerze. Gdy patrzyłem w prawo, było mi łatwiej.

Audi etron lusterka
Lusterko z włączonym menu do ustawiania go

Uwierzcie mi – to naprawdę dziwne uczucie. Czułem się tak, jakbym pierwszy raz jechał samochodem. Zmiana pasa na kilkupasmowej drodze nagle stała się dla mnie problemem. Nie wiedziałem, gdzie patrzeć i nie do końca ufałem temu, co widzę na ekranie. Czy nadjeżdżający samochód jest blisko czy daleko? A może coś mi się tam ukryło?

Ale im więcej jeździłem, tym było lepiej.

Audi etron lusterka
Czasami na ekranie można zobaczyć coś, czego nie chcemy widzieć. Np. red. Michała

W końcu, mniej więcej w połowie drugiego dnia testu, przyzwyczaiłem się. Umiałem już patrzeć tam, gdzie trzeba i nawet nauczyłem się trzymać lewą rękę w taki sposób, by niczego sobie nie zasłaniać.

Nadal nie do końca rozumiałem, w czym kamery mają być lepsze od zwykłych lusterek. Słyszałem, że zapewniają minimalnie lepszą aerodynamikę, a dzięki temu większy zasięg… ale może zamiast je montować, wystarczyłoby zrobić trochę lżejszy wóz? e-tron waży tyle, co małe miasteczko.

Bardziej przekonuje mnie argument z lepszą widocznością w czasie deszczu. Kamera się nie zachlapuje i nawet podczas ulewy na ekranie wszystko pięknie widać. Wierzę, że tak może być. Niestety (albo na szczęście), mimo wysyłanych do mnie alertów RCB dotyczących zbliżającej się apokalipsy, gdy jeździłem e-tronem, nie padało.

Za to następnego dnia wyszło słońce. Dużo słońca.

Gdy ostatniego dnia testu jechałem oddać e-trona, wyjechałem na ulice tuż przed południem. Słońce było wtedy ostre jak papryczka habanero. Albo i ostrzejsze.

Po wejściu do auta zobaczyłem, że… nic nie widzę. Lewe „lusterko” było bezużyteczne. Jedyne, co było widać na wyświetlaczu, to odciski moich palców. Skąd się wzięły? Stąd, że ten ekran służy również do dotykowego ustawiania widoku. Mogłem więc patrzeć na moje linie papilarne, ale trochę nie o to mi chodziło.

audi etron lusterka

Sytuacja z prawym wyglądała lepiej, ale tam z kolei odbijały się… moje spodenki. Dzięki, Audi, pamiętam, jakie założyłem! Nie muszę sobie o nich przypominać podczas zmiany pasa.

audi etron lusterka
Widok z prawego lusterka. Lepiej, ale daleko do ideału.

Cała sytuacja skończyła się na tym, że jechałem prawym pasem obwodnicy i bałem się wyprzedzać ciężarówki. Zrobiłem to tylko raz czy dwa, z duszą na ramieniu, korzystając z lusterka wstecznego. Całe szczęście, że było normalne.

Zacząłem myśleć, że to awaria.

Obraz był tak ciemny i zły, że pomyślałem sobie, że coś się zepsuło. Argumenty za taką tezą były następujące: ekran nie reagował na dotyk (czyli nie pojawiało się menu służące do ustawiania widoku). Nie reagował też, gdy próbowałem zmienić jego jasność z poziomu wyświetlacza centralnego. A może reagował, tylko i tak tego nie widziałem?

audi etron lusterka
Nie pomagało wpatrywanie się, przecieranie ekranu, zasłanianie ręką.

Argument przeciw był jeden: gdy wjechałem pod wiadukt, znowu widziałem normalnie. Czyli jednak chyba chodziło o kąt padania słońca.

Tak czy inaczej, tak nie powinno być.

Jeżeli to nie była awaria, tylko „ten typ tak ma” – to fatalnie. Taki wóz po prostu nie powinien być dopuszczony do ruchu, bo jest niebezpieczny. Gdybym miał dziś do zrobienia dłuższą trasę, porzuciłbym e-trona na najbliższym parkingu i wsiadł w autobus.

A jeśli jednak coś się popsuło… to chyba jeszcze gorzej. Argument „jeśli czegoś nie ma, to się nie zepsuje” często mnie śmieszy, bo bywa używany przez ludzi, którzy usprawiedliwiają sobie tym zakup Renault Thalii z szybami na korbkę, bez klimatyzacji i bez radia. Ale w tym wypadku trudno tak nie powiedzieć.

Audi zamontowało kamery zamiast bardzo ważnego (kluczowego!) dla bezpieczeństwa elementu. Jak widać, technika nie jest doskonała, a skutki awarii mogą być tragiczne.

Tymczasem zwykłe lusterko działa, dopóki nim w coś nie przyłożymy. Żeby było sprawiedliwie, muszę dodać, że da się kupić e-trona z tradycyjnymi lusterkami. Będzie tańszy – kamery, czyli „wirtualne lusterka zewnętrzne” kosztują 7710 zł i trzeba do nich dokupić jeszcze kamerę cofania (2360 zł) i asystenta zmiany pasa ruchu (przyda się! 3010 zł). Razem: ponad 13 tysięcy. Odpuśćcie sobie. To będą świetnie niewydane pieniądze.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać

Autoblog na Instagramie

Autoblog na Instagramie