Klasyki / Samochody używane

Aukcja samochodów zabytkowych Ardor już dzisiaj. Co można na niej kupić?

Klasyki / Samochody używane 28.09.2019 40 interakcji
Mikołaj Adamczuk
Mikołaj Adamczuk 28.09.2019

Aukcja samochodów zabytkowych Ardor już dzisiaj. Co można na niej kupić?

Mikołaj Adamczuk
Mikołaj Adamczuk28.09.2019
40 interakcji Dołącz do dyskusji

Jeśli nie macie planów na dzisiejsze popołudnie, a do tego planujecie zakup zabytkowego samochodu, doskonale się składa. Pędźcie do Warszawy, na Jagiellońską, na aukcję firmy Ardor. Startuje o 17.00.

Ardor Auctions to pierwszy polski dom aukcyjny, który zajmuje się wyłącznie samochodami klasycznymi. Działa od 2015 roku. Organizuje aukcje kilka razy w roku. Zaczęło się od ogromnej imprezy na Stadionie Narodowym. Później licytacje odbywały się też m.in. w budynku Automobilklubu Polskiego. Teraz wygląda na to, że Ardor znalazł sobie miejsce w klimatycznych halach dawnego FSO na warszawskim Żeraniu. Można tam oglądać wystawione samochody, a dzisiaj: również licytować.

Jakie samochody są na sprzedaż?

Oto lista wybranych, najciekawszych wozów z dzisiejszej licytacji. Zacznę od… Opla. Ale od takiego, o którym można spokojnie napisać, że to „fajny Opel”.

ardor auctions aukcja jesienna 2019

Mowa o Mancie z 1970 roku. Jest żółta i ma czarny dach i maskę: jak tu jej nie kochać? Pod maską pracuje tu silnik 1.9 o mocy 90 KM. Wóz pochodzi z Austrii, a w Polsce został częściowo wyremontowany (m.in. blacharsko). Jest w bardzo dobrym stanie, choć – jak piszą przedstawiciele Ardoru – „można poświęcić nieco więcej uwagi elementom chromowanym oraz zamówić nowe uszczelki”. Cena wywoławcza to 26 000 zł. Zabytkowe Ople nie cieszą się w Polsce dużym wzięciem… ale taką Mantą sam chętnie bym jeździł. OPLEM!

Jeździłbym też Audi 100 Coupe S z 1973 r.

ardor auctions aukcja jesienna 2019

To pierwsze coupe ze znaczkiem Audi, które pojawiło się na rynku. Podobno inspirowało projektantów A7, ale… no cóż, „setka” jest sto razy ładniejsza.

Ten egzemplarz napędza silnik 1.9 o mocy 112 KM. Wóz pochodzi ze Szwecji i ma za sobą renowację w autoryzowanej stacji VAG z doświadczeniem w obsłudze klasyków. Cena wywoławcza to 150 000 złotych, co czyni Audi jednym z najdroższych wozów na dzisiejszej aukcji. Jest też jednym z najciekawszych: 100 Coupe stanowi rzadkość nawet w Niemczech. To świetny sposób na wybicie się z tłumu zabytkowych Mercedesów na każdym zlocie.

Pora na coś starszego: oto Porsche 356B z 1961 r.

ardor auctions aukcja jesienna 2019

Pierwotnie ten egzemplarz był czerwony i miał czarną tapicerkę. Ale w czasie renowacji zdecydowano się na przemalowanie nadwozia na srebrno (oczywiście mówimy o oryginalnym lakierze z palety Porsche), a we wnętrzu pojawiła się koniakowa skóra z Bentleya. To sprawia, że można stać i po prostu patrzeć się na ten egzemplarz z otwartymi ustami. Piękny.

Oczywiście złośliwi powiedzą, że „wygląda szybciej niż jeździ”. To prawda, ma tylko 60 KM. Ale co z tego? To i tak Porsche. Cena wywoławcza: 390 000 zł.

Za drogo? To patrzcie na to.

ardor auctions aukcja jesienna 2019

W latach 90. po Trójmieście jeździło wyjątkowo dużo zachodnich, luksusowych aut prowadzonych przez panie. Wysokie stężenie kobiet sukcesu na kilometr kwadratowy? Z pewnością też, ale sporo z tych wozów należało po prostu do marynarzy, którzy akurat pływali po dalekich wodach. Na co dzień do sklepu i do biura sporymi limuzynami jeździły ich żony.

Tak samo było w przypadku tego BMW E34 524TD z 1988 r. Mówimy o wyjątkowym egzemplarzu: oto pierwsze E34 oficjalnie sprzedane do Polski. Zostało zamówione przez gdyńskiego marynarza, jeszcze w 1987 r. Na co dzień, aż do zeszłego roku, jeździła nim jego żona (i uwielbiała ten samochód). Auto spędziło więc trzy dekady w rękach jednej rodziny. Na zestawienie silnika Diesla z automatyczną skrzynią niektórzy „puryści” mogą kręcić nosem. Ale takie E34 to naprawdę idealny youngtimer na co dzień. Cena wywoławcza: 15 000 zł.

Na co dzień nadaje się też… Citroen DS z 1970 r.

ardor auctions aukcja jesienna 2019

Nie wierzycie? W takim razie zapraszam do mojego artykułu, w którym rozmawiałem z człowiekiem, który jeździ DS-em na co dzień, również w dalekie, zagraniczne trasy.

Na aukcji Ardor mamy jednak do czynienia z innym egzemplarzem. Został ciekawie pomalowany przez duet artystów (Paulina Włostowska i Michał „Szczęsny” Szuwar). Wzory nawiązują do dawnych malowań aut z rajdu Monte Carlo. Jak na „art cara”, DS jest relatywnie niedrogi. Cena wywoławcza to 60 tysięcy złotych. Dochód z jego sprzedaży trafi na konto fundacji wspierającej budowę szkoły imienia Jana Pawła II w Jacmel na Haiti.

A do miasta najlepsze będzie Autobianchi Y10.

Ardor Auctions aukcja jesienna 2019

Miałem okazję dłużej pojeździć tym egzemplarzem i porównać go z Cinquecento redaktora prowadzącego. Artykuł ukaże się wkrótce. Y10 to jeden z pierwszych (a może pierwszy?) samochodów miejskich „premium”. Włosi chętnie go kupowali, bo był ładny, zwłaszcza w środku.

Opisywany egzemplarz z 1986 r. spędził życie w Paryżu. Nie przemęczał się za mocno, bo pokonał tylko 39 000 km. Po co go kupować? Po pierwsze po to, by mieć prostego, przyjaznego na co dzień i oryginalnego youngtimera. Po drugie: by być szybszym od CC 900 (45-konny silnik FIRE!). Po trzecie: bo mało kto w mieście jeździ takim „dziwnym Cinquecento”…

Cena wywoławcza: 9000 zł.

To oczywiście nie wszystkie wozy z dzisiejszej aukcji. Pojawią się tam jeszcze m.in. Mercedes 190 SL, Fiat 500, Fiat 126p, Corvette Stingray, Triumph Dolomite Sprint albo wielki Ford F-250 z 1972 r.

Jedźcie na Żerań. Jeszcze zdążycie!

Fot. materiały firmy Ardor Auctions

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać