Klasyki

Rzadki egzemplarz Alpine A310 trafia na aukcję w Polsce. Cena nie jest zła, ale kupującego czeka sporo roboty

Klasyki 17.01.2019 261 interakcji
Michał Koziar
Michał Koziar 17.01.2019

Rzadki egzemplarz Alpine A310 trafia na aukcję w Polsce. Cena nie jest zła, ale kupującego czeka sporo roboty

Michał Koziar
Michał Koziar17.01.2019
261 interakcji Dołącz do dyskusji

Komornik raczej nie kojarzy się z niczym przyjemnym. Chyba że akurat wystawia na licytację rzadki francuski samochód sportowy. Alpine A310 zostanie zlicytowany w lutym w Krakowie. Co to za samochód?

Jeśli kojarzycie markę Alpine, to najprawdopodobniej dzięki modelowi A110. Temu nowemu, który pojawił się dzięki wskrzeszeniu legendy przez Renault, albo temu z lat 60. i 70., który święcił tryumfy w rajdach. A310, choć również odnosił pewne sukcesy w motorsporcie, pozostaje w cieniu swojego poprzednika.

Trudno jest dorównać legendzie.

Nowe Alpine zostało wprowadzone do sprzedaży w 1971 r., kiedy A110 wciąż jeszcze było dostępne. Główne założenia pozostały takie same – silnik z tyłu i nadwozie z włókna szklanego oparte na stalowej ramie centralnej. Zupełnie zmieniono jednak stylistykę – na bardzo futurystyczną jak na lata 70. Alpine zyskało ostre krawędzie i kształt klina. Do dziś jego wygląd robi wrażenie.

Niestety za śmiałymi zmianami w wyglądzie nie poszły poprawki w mechanice i aż do 1976 r. A310 wychodziło z gaźnikowym czterocylindrowym silnikiem Gordini, znanym z poprzednika. Ponieważ nowe Alpine było cięższe i większe, 125-konny motor uznawany był za zbyt słaby. Wprowadzono więc do produkcji silniki 2.7 V6 typu PRV. To inna wersja jednostki, która napędzała wiecznie zepsute DeLoreany.

alpine a310 na sprzedaż
Zdjęcie pobrane z obwieszczenia zgodnie z prawem dopuszczalnego cytatu.

V6, które tak naprawdę jest V8 bez dwóch cylindrów.

Wersja opracowanego przez Française de Mécanique silnika montowana do Alpine generowała 150 koni. Co ciekawe, było to V6, które powstało zamiast planowanego pierwotnie V8. Upraszczając, kiedy widlasta ósemka była już prawie gotowa, w rynek motoryzacyjny uderzył kryzys paliwowy z 1973 r. i wzrosły stawki podatkowe dla pojazdów z silnikami o pojemności powyżej 2.8. W tej sytuacji potrzebna była mniejsza jednostka.

Na szczęścia zaradny Żan-Żak i Ąri wpadli na doskonały pomysł – ucięli z V8 2 cylindry i poszli na wino. Takie błyskotliwe rozwiązanie spowodowało nierówne odstępy między zapłonem w kolejnych garach, a co za tym idzie – beznadziejną kulturę pracy i spore ryzyko awarii. No ale działa? Działa. To po co Żan-Żak miał się męczyć i projektować silnik od nowa, skoro mógł spędzić ten czas flirtując z żoną kolegi. PRV ma cylindry ustawione względem siebie pod kątem 90 stopni jak w widlastych ósemkach, zamiast 60 jak w normalnych szóstkach. Poprawiono to dopiero po ładnych paru latach produkcji silnika.

Poprawki, które nie wystarczyły, by stworzyć kolejną legendę.

Ruch ze zmianą silnika był bardzo dobrą i konieczną decyzją. Czterocylindorwe A310 sprzedawało się dość słabo, a wymagało kosztownych 130 godzin pracy, by zostać wyprodukowane. Razem z nowym motorem dokonano zmian w stylistyce, dzięki którym Alpine zyskało bardziej nowoczesny i agresywny wygląd. Sprzedaż wzrosła ponad dwukrotnie.

alpine a310 na sprzedaż
Zdjęcie pobrane z obwieszczenia zgodnie z prawem dopuszczalnego cytatu.

W prowadzeniu francuski sportowiec porównywany był do Porsche 911, ze względu na podobne rozłożenie masy. Niestety, szybko okazało się, że nie ma szans w tej konkurencji, ponieważ nie wprowadzano już kolejnych wyraźnych unowocześnień i poprawek aż do końca produkcji w 1985 r. A słynący ze staranności francuski montaż czy dziwna konstrukcja silnika? Nie, na pewno nie mały wpływu na sytuację rynkową Alpine, to pewnie zmowa niemieckich mediów oczerniających już wtedy samochody z kraju, gdzie by nie straszyć psów w Sylwestra zamiast lontów fajerwerków podpala się samochody.

Egzemplarz wystawiony przez komornika nie jest w najlepszej kondycji.

Nadwozie pokryte jest licznymi skazami, szyba czołowa jest zbita, a środek niesamowicie brudny i pełen wilgoci. Nieznany jest stan ramy, nie wiadomo też, w jakim stanie jest mechanika. Samochód ten pojawiał się już na grupach o nietypowych pojazdach.

Pod pojazdem widać zieleniąca się kostkę i ziemię zebraną wokół opon. Najprawdopodobniej od dość dawna stoi nieruszany i wrasta, co nigdy nie jest dobrą wróżbą dla stanu podzespołów mechanicznych.

alpine a310 na sprzedaż
Zdjęcie pobrane z obwieszczenia zgodnie z prawem dopuszczalnego cytatu.

Przeglądając ogłoszenia z Alpine A310 na francuskim leboncoin.fr mam dwa wnioski. Pierwszy – kwota oszacowana przez biegłego nie wystarczyłaby na zakup najtańszego egzemplarza w kraju wina i serów. Drugi to bardziej przypuszczenie – patrząc na inne samochody z tego samego rocznika odnoszę wrażenie, że Alpine z Krakowa ma zamontowany jeden z kitów tuningowych, takich jak choćby ten oferowany wówczas przez Fleischmann Tuning. To by też tłumaczyło światła wyglądające jak z Golfa I. Ale to tylko domysły, nie jestem specjalistą od A310.

Cena nie jest więc zła, a samochód jest bardzo ciekawy, więc warto rozważyć wzięcie udziału w licytacji. Nawet jeśli wymaga odnowienia. Co ciekawe, nie jest to pierwszy dziwny francuski samochód sportowy wystawiony na sprzedaż w Polsce. Podobno Polacy tak strasznie nie lubią wozów z kraju nad Loarą, a tu proszę, jeden zbankrutował, ale nie sprzedał ukochanego Francuza

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać

Autoblog na Instagramie

Autoblog na Instagramie