Wiadomości

Mocne, hybrydowe Jeepy, Alfa Romeo SUV i elektryczny samochód miejski Fiata: oto genewskie nowości koncernu FCA

Wiadomości 06.03.2019 134 interakcje
Mikołaj Adamczuk
Mikołaj Adamczuk 06.03.2019

Mocne, hybrydowe Jeepy, Alfa Romeo SUV i elektryczny samochód miejski Fiata: oto genewskie nowości koncernu FCA

Mikołaj Adamczuk
Mikołaj Adamczuk06.03.2019
134 interakcje Dołącz do dyskusji

Dla każdego coś dobrego – tak można opisać zawartość genewskich stoisk Fiata, Alfy i Jeepa. Wygląda na to, że każda z tych marek dostała model, którego potrzebowała. Tylko trochę za późno.

Nareszcie! – jeżeli ktoś lubi Alfę Romeo, najnowszy prototyp tej marki powinien go ucieszyć. Oczywiście, „Alfisti” na pewno woleliby, żeby w Genewie pokazano – zgodnie z wcześniejszymi pogłoskami – sportowe coupe. Ale taki samochód kupiłoby jakieś osiem osób. To, czego chcą teraz klienci (i co ma szansę uratować markę) to kolejny SUV. Oto on… na razie jako koncept.

Nazywa się Tonale.

Alfa Romeo Tonale

Wielkościowo plasuje się poniżej Stelvio. Zresztą zarówno Tonale jak i Stelvio to nazwy górskich przełęczy we Włoszech. Nowy model będzie więc rywalem BMW X2 czy Audi Q3. Doskonale: właśnie takiego auta brakowało w gamie Alfy.

Alfa Romeo Tonale

Wygląd to oczywiście kwestia gustu, ale moim zdaniem, Tonale wygląda rewelacyjnie. Czyli tak, jak na Alfę przystało. Uwagę zwracają 21-calowe felgi w stylu klasycznych aut tej marki.

W środku: efektownie, jak to w prototypie. I z nowym systemem multimedialnym.

Alfa Romeo Tonale

W materiałach opisujących nowy model, producent określa jego wnętrze jako „zorientowane na kierowcę, ale nie egoistyczne”. System multimedialny będzie miał dwa specjalne tryby. Pierwszy, o nazwie „Alfista” będzie pokazywał najbliższe spotkania i zloty związane z marką. Czy to odpowiednie miejsce w tekście na żart na temat właścicieli Alf i spotykania się w serwisie?

Drugi, o nazwie Paddock, będzie służył do pobierania najnowszych aktualizacji.

Pod maską: hybryda.

Alfa Romeo Tonale

Koncern FCA wjeżdża w nowe dla siebie czasy. Tonale to hybrydowy prototyp. Nie podano, jaki dokładnie silnik ma w nim pracować, ale prawdopodobnie będzie to taki układ, jak w opisanych niżej Jeepach. Po włączeniu trybu „Dual Power” ma oferować maksymalne osiągi zarówno z silnika spalinowego, jak i elektrycznego.

Wszystko świetnie. Jest tylko jeden problem…

Alfa Romeo Tonale

Niestety, Tonale nie jest jeszcze samochodem gotowym do produkcji. Owszem, jak na prototyp, jest dość „przyziemny”. Ale kto zna najnowsze dzieje Alfy Romeo, ten wie – od takiej prezentacji na targach do auta produkcyjnego może upłynąć nawet kilka lat. A Alfa na pewno nie ma tyle czasu.

Jeep także się „uhybrydyzuje”.

Na stoisku włosko-amerykańskiej (a może amerykańsko-włoskiej?) marki pokazano znane modele w nowych wersjach.

Hybrydowy Compass osiąga aż 240 KM. Silnik spalinowy to benzynowe 1.3 turbo, a elektryczny będzie mógł zapewnić zasięg na poziomie około 50 kilometrów (na samym prądzie). Będzie to hybryda typu plug-in. Osiągi: 100 km/h w czasie poniżej 7 sekund.

Mniejszy Jeep, czyli Renegade, ma być dostępny w dwóch wersjach „z wtyczką”. Mocniejsza ma mieć tyle samo mocy, co Compass, a słabsza o 50 KM mniej. Osiągi mocniejszych odmian obu modeli mają być zbliżone. Trochę mnie to przestraszyło, bo testuję właśnie 140-konnego, benzynowego Renegade’a po liftingu. Mam nadzieję, że w nowej wersji inżynierowie Jeepa dostosują układ kierowniczy do tak dużej mocy i takich osiągów.

Co ważne w przypadku tej marki, wersje hybrydowe nie będą gorsze w terenie. Wręcz przeciwnie: zdaniem producenta, dodatkowy silnik elektryczny z tyłu auta może pomóc w offroadowych zmaganiach, a napęd na cztery koła w tych wersjach ma być jeszcze lepszy od klasycznego.

Fiat pokazał coś, co może być zapowiedzią nowej Pandy.

Od lat wiadomo, że Fiatowi najlepiej wychodzi tworzenie samochodów miejskich. Croma, Freemont, Marea… żaden z tych wozów nie osiągnął większego sukcesu. Co innego małe modele: Uno, Seicento, Punto, czy wreszcie Panda. No i 500, bez której Fiat by obecnie prawdopodobnie nie istniał.

W Turynie chyba o tym wiedzą, dlatego przedstawiono tam ciekawy, kanciasty, nieduży prototyp. Nazywa się Centoventi, czyli „Sto dwadzieścia” po włosku. Przypomina mi trochę Ecobasica z roku 2000.

Ale Ecobasic był napędzany silnikiem Diesla, bo taka wtedy była moda. Obecnie modne są silniki elektryczne – więc „sto dwudziestka” nie może mieć pod maską niczego innego. Zasięg takiego wozu to – w zależności od wersji – od 100 do 500 kilometrów. Spory rozrzut.

Najważniejsza jest tu personalizacja.

Podobno nowoczesny klient uwielbia zmieniać wszystko w aucie i na bieżąco je do siebie dopasowywać. Dlatego Centoventi ma mieć wnętrze, w którym można dowolnie zmieniać sobie tapicerki, wykładziny czy wykończenia. Również z zewnątrz nie trzeba przywiązywać się do poszczególnych detali: można je szybko zmienić, wykorzystując m.in. części stworzone w technologii druku 3D.

No i nie zapominajmy o wielkim dotykowym ekranie. W tych czasach wszystko musi mieć ekran. Ten tutaj ma aż 20 cali. Trochę się zawiodłem: myślałem, że nazwa modelu wzięła się od przekątnej wyświetlacza w calach.

Wszystkie te samochody są ciekawe. Tyle że w przypadku Alfy i Fiata nadeszła już pora na wersje produkcyjne, a nie na prototypy. Gazu, koncernie FCA!

Fot. Carscoops

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać

Autoblog na Instagramie

Autoblog na Instagramie