Wiadomości / Felietony

Projektant Ferrari przeszedł do marki z Chin. I zrobił takie coś

Wiadomości / Felietony 30.04.2021 51 interakcji
Piotr Szary
Piotr Szary 30.04.2021

Projektant Ferrari przeszedł do marki z Chin. I zrobił takie coś

Piotr Szary
Piotr Szary30.04.2021
51 interakcji Dołącz do dyskusji

Poza tym fikuśnym selektorem kierunku jazdy, wyszło mu jeszcze coś. Ale wszystko po kolei.

Transfery projektantów, inżynierów i konstruktorów pomiędzy producentami samochodów to nic szczególnego – ani nic nowego. Jakieś poruszenie wywołują już chyba tylko sytuacje, gdy ktoś przejdzie z marki premium do takiej, o której mało kto słyszał, albo po prostu do producenta z niższego segmentu cenowego – przykładowo swego czasu było dość głośno o Albercie Biermannie, który z BMW M przeszedł do Hyundaia (gdzie po czasie został awansowany na szefa działu badań i rozwoju marki).

Ten transfer jest jeszcze ciekawszy

Osoba, o której mówimy, to Ken Okuyama – japoński projektant, który brał udział w pracach m.in. nad pierwszą Hondą NSX czy Ferrari Enzo. W istniejącym od 2017 r. startupie Aiways Okuyama kierował pracami nad nowym modelem U6, czyli elektrycznym SUV-em coupe. Efekt jest całkiem, całkiem.

Aiways U6

To nie w tym rzecz, że auto mi się podoba

Nie odrzuca mnie stylistyką, po prostu nie jestem jakimś wielkim fanem tego rodzaju nadwozia. Muszę jednak przyznać, że całość wygląda całkiem drogo i – być może dzięki żółtemu lakierowi na zdjęciach – także świeżo. Wiem, wiem, nie zagrzałbym miejsca w dziale marketingu żadnej marki. Ale chyba wiecie, o co mi chodzi. Ogólnie nadwozie przywodzi mi też nieco na myśl nowe modele Volvo – choć być może wmówiłem to sobie dlatego, że jeden z założycieli Aiwaysa – Fu Qian – odpowiadał wcześniej za sprzedaż aut szwedzkiej marki na rynku chińskim.

Aiways U6

Wnętrze – ładne. Poza ekranem oczywiście

To już chyba jakaś niepisana zasada, że nowe modele elektryczne muszą mieć gargantuicznej wielkości ekrany na desce rozdzielczej. To prawie zawsze wygląda źle, niezależnie od tego, czy mówimy o ekranie wkomponowanym w deskę rozdzielczą (jak choćby w Teslach), czy też o elemencie przypominającym duży tablet. Ale cała reszta, od kolorystyki po stylistykę – jest naprawdę ładna. Pomijając ekran (i związany z tym brak przycisków), zdecydowano się tylko na jedno udziwnienie w postaci selektora kierunku jazdy – według mnie może przypominać dźwignię przepustnicy z samolotu.

No, może dwa, bo panel klimatyzacji przed selektorem też wygląda dość kontrowersyjnie.

No i mamy jeszcze kwestię kierownicy

Kierownica to element, na którego stylistykę rzadko zwraca się uwagę. Zrobię jednak wyjątek z jednego powodu: według mnie naprawdę trudno jest zaprojektować dwuramienne koło sterowe w taki sposób, żeby było ładne. Oczywiście, auta klasyczne rządzą się swoimi prawami, ale w czymkolwiek z lat 70. czy 80. XX w. lub nowszym dwuramienne kierownice są na ogół straszne. Toyota Celica Supra, Polonez, Skoda Octavia czy Mercedes klasy S W222 – wszystkie te modele (i wiele, wiele innych) każą mi uparcie trzymać się tego, co napisałem.

Jednym z bardzo nielicznych nowożytnych wyjątków o ładnej kierownicy tego typu była poprzednia generacja Kii Picanto – a teraz do tej niewielkiej grupy dołącza Aiways U6. No i mamy kilka fizycznych przycisków – nikt nie wpadł na głupi pomysł umieszczenia tu paneli dotykowych. Ciekawostka jest taka, że prototyp U6 miał wolant zamiast zwykłej kierownicy – na szczęście do wersji produkcyjnej on nie trafił.

Tak to wyglądało w prototypie.

Aiways U6 zapewne niedługo trafi do Europy

Jego starszy brat – nieco bardziej klasycznie wyglądający model U5 – jest już dostępny m.in. w Niemczech, gdzie kosztuje – zależnie od wersji – od ok. 36 do 39 tys. euro. U6 będzie zapewne nieco droższy, ale pewnie nie będzie to duża przeszkoda dla osób, które chcą mieć auto o takiej linii nadwozia. Jaka ta cena by nie była, potencjalni klienci będą mogli liczyć na akumulatory o pojemności 63 kWh, zapewniające zapewne ok. 500 km zasięgu (dane techniczne mówią o 650 km, ale w cyklu NEDC). Można oczekiwać, że za napęd będzie odpowiadać taki sam silnik jak w modelu U5 – a to oznacza 150 kW (204 KM) mocy i niespełna 8 s potrzebnych na sprint do 100 km/h.

Aiways U6

Sam nie jestem przedstawicielem grupy docelowej, do której ma trafiać Aiways U6, ale im dłużej na to auto patrzę, tym bardziej dociera do mnie jedna rzecz.

Potrzebujemy więcej żółtych samochodów na ulicach.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać