Wiadomości

Abonament mieszkańca w strefie płatnego parkowania w Warszawie: 1200 zł na rok. OK

Wiadomości 12.10.2020 218 interakcji
Mikołaj Adamczuk
Mikołaj Adamczuk 12.10.2020

Abonament mieszkańca w strefie płatnego parkowania w Warszawie: 1200 zł na rok. OK

Mikołaj Adamczuk
Mikołaj Adamczuk12.10.2020
218 interakcji Dołącz do dyskusji

Za trzy dni warszawscy radni będą głosować nad „urealnieniem” stawek za parkowanie. Wzrost stawki za godzinę to jedno. Czterdzieści razy droższy abonament mieszkańca – drugie.

Nikt nie lubi podwyżek różnego rodzaju opłat, danin czy podatków. Trzeba jednak przyznać, że stawki opłat za parkowanie w Warszawie nie były zmieniane od 2008 roku. Od tego czasu wzrosły nie tylko ceny wszystkiego wokół, ale i wynagrodzenia.

Co więcej – jak podaje „Gazeta Wyborcza” – warszawskie parkomaty są wyjątkowo mało żarłoczne na tle tych z innych polskich miast. W Poznaniu płaci się co najmniej siedem złotych za godzinę i to nawet w soboty. W Krakowie: od sześciu w górę. Drożej jest także w Gdańsku.

Dlatego planowana podwyżka opłat za parkowanie nie powinna dziwić

Mówi się o niej od lat, ale za trzy dni – czyli 15 października – ma być rzeczywiście dyskutowana podczas sesji Rady Warszawy, o czym również donosi wspomniana „Wyborcza”. Jeśli uchwała o „urealnieniu” stawek wejdzie w życie, pierwsza godzina parkowania zdrożeje z 3 zł do 3,9 zł, druga z 3,6 do 4,6 zł, trzecia z 4,2 zł do 5,5 zł, a czwarta i kolejne – znowu z 3 do 3,9 zł.

Nie jest to drastyczna podwyżka i wątpię, by decydowała o tym, czy kogoś stać na to, by pojechać autem do strefy, czy nie. Nawet jeśli: no cóż, bilet na komunikację miejską kosztuje mniej więcej tyle, co godzina parkowania.

Nieco więcej emocji może budzić pomysł wydłużenia konieczności płacenia za parkowanie do godziny 20 (teraz płaci się do 18), a także wprowadzenia substrefy w Sródmieściu, w której opłaty będą pobierane także w weekendy. W tym drugim przypadku chodzi o ulżenie mieszkańcom, którzy obecnie przez 7 dni w tygodniu mają problem ze znalezieniem miejsca pod kamienicami. Myślę, że osoby, które jadą w niedzielę na obiad do restauracji w centrum, przeżyją koszt zwiększony o cztery złote. Ale skoro już mówimy o mieszkańcach…

O wiele bardziej kontrowersyjny jest pomysł dotyczący abonamentów

Teraz, jeśli zamieszkuje się w strefie, można uzyskać abonament mieszkańca. Uprawnia on do parkowania w obrębie ośmiu parkomatów dookoła swojego domu bez kupowania biletów. Koszt to 30 zł rocznie.

Ta opłata ma nie wzrastać – ale tylko jeśli mówimy o pierwszym samochodzie zgłoszonym pod danym adresem. Dodatkowo, aby rzeczywiście płacić tylko 30 zł rocznie, właściciel auta musi odprowadzać podatek PIT w Warszawie.

Przy drugim aucie pod danym adresem abonament mieszkańca ma być… 40 razy droższy

opłaty za parkowanie poznań

W przypadku kolejnego abonamentu na dany adres, kwota do zapłaty ma – według projektu – wynosić 1200 zł rocznie. Należność będzie się dało regulować w dwóch ratach, płatnych co pół roku.

100 złotych miesięcznie to oczywiście bardzo dużo. Domyślam się, że według urzędników, taka opłata ma zniechęcać mieszkańców strefy (a więc w założeniu obszaru dobrze skomunikowanego) do posiadania więcej niż jednego auta.

Czy to dobry pomysł?

Mógłbym wymyślić teraz wiele przykładów udowadniających, że czasami posiadanie dwóch wozów jest konieczne nawet w przypadku osób, które mieszkają w ścisłym centrum. Zestaw „auto osobowe + dostawcze używane do pracy”, dojeżdżanie przed obydwoje małżonków do biur położonych na obrzeżach, a także posiadanie przez oboje aut służbowych… i wiele więcej. Niestety, przestrzeń w mieście nie jest z gumy, a za parkowanie powinno się płacić. Nawet jeśli auto jest nam rzeczywiście niezbędne.

Kto zyska, jeśli pomysł wejdzie w życie? Pewnie właściciele prywatnych parkingów. Skoro miałbym płacić 100 zł miesięcznie – i nie mieć gwarancji, że znajdę skrawek do parkowania – to może lepiej odżałować 200 i mieć miejsce, które zawsze na mnie czeka? Ogólnie, pomysł jest kontrowersyjny, ale to jedna ze zmian, które prędzej czy później i tak wejdą w życie. Następne będą pewnie ograniczenia możliwości wjazdu do centrum, w zależności od emisji spalin danego auta. Ale tutaj już zacznę się kłócić.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać