Wiadomości

Wiemy, kiedy nie będzie niczego. UE ogłosiła koniec samochodów spalinowych

Wiadomości 14.07.2021 1691 interakcji
Grzegorz Karczmarz
Grzegorz Karczmarz 14.07.2021

Wiemy, kiedy nie będzie niczego. UE ogłosiła koniec samochodów spalinowych

Grzegorz Karczmarz
Grzegorz Karczmarz14.07.2021
1691 interakcji Dołącz do dyskusji

2035 rok. Od razu napiszę, żeby nie trzymać was w niepewności. Wtedy wejdzie zakaz sprzedaży samochodów spalinowych w praktyce, hybryd też.

37,5 proc. to było mało, a producenci już piszczeli jak policzki Toma Cruise’a w samolocie. Taki był cel redukcji emisji dwutlenku węgla w sprzedawanych samochodach do 2030 roku względem 2021 roku. Ta śruba została dokręcona i to mocno. Jeszcze nie skontrowana, ale to już chyba formalność.

Koniec sprzedaży samochodów spalinowych

Nikt nie będzie chodził i mierzył, ile dwutlenku węgla emituje nasz samochód. Chodzi o obniżenie średniej emisji w gamie modelowej producenta. Każdy z nich ma wyznaczony swój próg, którego nie może przekroczyć, bo zapłaci karę 95 euro za każdy sprzedany gram ponad.

Da się zmieścić w tym limicie sprzedając samochody, które emitują znacznie mniej dwutlenku węgla, jak hybrydy typu plug-in i samochody elektryczne, które nie emitują go wcale. Zabawa jest dość prosta: Unia dokręca śrubkę, a producenci muszą sprzedać tyle pojazdów niskoemisyjnych żeby zrównoważyć sprzedaż tych, które w limicie się nie mieszczą. Już zaraz będzie trzeba bawić się dynamiczniej.

przyszłość motoryzacji
Mercedes EQC o masie bliskiej 2,5 tony. Legitymacyjny pojazd przyszłości.

Te 37,5 proc. jest już nieaktualne, zaraz zmieni się w 55 proc. w 2030 roku, a w 2035 roku ma być to 100 proc. Czyli za 14 lat sprzedawać będzie można tylko samochody, które nie emitują dwutlenku węgla. Uzyskanie takich produktów spalania może być cokolwiek trudne w samochodach spalinowych, pozostaną nam więc alternatywne źródła napędu.

Lepiej żebyśmy polubili samochody elektryczne

Ja już lubię, tylko nie mam gdzie ich ładować. Komisja Europejska wie o moim problemie i chce zmian prawnych wspierających infrastrukturę sieci ładowania. Do 2025 roku każde państwo członkowskie, my też, zainstaluje stacje ładowania co 60 kilometrów i tankowania wodoru co 150 kilometrów, wzdłuż głównych dróg. Policzyłbym chętnie ile mamy kilometrów głównych dróg i podzielił wynik przez 60, żeby się dowiedzieć, ile stacji powstanie, ale jest za gorąco i wiem, że wynik to dużo. O budowaniu stacji tankowania LNG i CNG jakoś nikt nie wspomina, bo niestety mają dwutlenek węgla w produktach spalania.

Będzie dobrze

To że wąska grupa właścicieli samochodów elektrycznych jest w stanie z nich z zadowoleniem korzystać, nie mówi niczego o przewrocie jaki musi się dokonać w motoryzacji i infrastrukturze ładowania.

Unijna Komisarz ds. transportu, Adina Valean, mówi, że ten pakiet zmian stworzy rynek zrównoważonych paliw alternatywnych i technologii niskoemisyjnych, jednocześnie tworząc odpowiednią infrastrukturę zapewniającą szerokie wykorzystanie bezemisyjnych pojazdów. Co można przetłumaczyć jako „może i nie jesteśmy gotowi na tą zmianę, ale to się wszystko zrobi i będzie dobrze”.

zakaz samochodów spalinowych
Zobaczcie dzieci, tatuś kiedyś jeździł V8. [dzieci wychodzą z pokoju oburzone]

Choć tak naprawdę nie wiadomo, czy będzie. Cele są ambitne i przyniosą coś w rodzaju rewolucji przemysłowej, bo trzeba będzie przestawić produkcję w potężnej branży motoryzacyjnej. Chwilowo osiągi samochodów elektrycznych i tych na wodór, oraz ich infrastruktura ładowania i tankowania, nie pozwalają sądzić, że klienci chętnie przyjmą zmasowany atak pojazdów bez silników spalinowych. Ale od czego mamy postęp technologiczny? Drobna różnica w dotychczasowym rozwoju polega na tym, że postanowiono, że postęp się dokona, a nie że już się dokonał i w związku z tym można dekarbonizować samochody do woli.

Lub źle

Trudno też przewidzieć, co będzie działo się w najbliższych latach w Europie, bo celom emisyjnym w sprzedaży nowych samochodów nie towarzyszy zakaz jeżdżenia samochodami spalinowymi. Może rynek wtórny i rynek części zamiennych oraz napraw, doznają większego pobudzenia niż sprzedaż samochodów elektrycznych, a może inne inicjatywy ustawodawcze będą coraz skuteczniej zniechęcać do korzystania z samochodów spalinowych. I kolejne może, może moda i trendy będą kształtować się w ten sposób, że nie będzie wypadało jeździć czymś co emituje spaliny, taki wstyd w towarzystwie.

Sceptycy zapytają, po co podejmować ten wysiłek w Europie, kiedy cały świat emituje w najlepsze, nasz wysiłek zginie w tłumie i na nic zdadzą się wszelkie porozumienia paryskie. Zwolennicy zmian odrzekną, że zmiany klimatyczne postępują tak szybko, że szaleństwem jest nic nie robić i trzeba liczyć, że inni pójdą za przykładem Europy. I wraz głos odzyskają sceptycy pytając, a co będzie jak tych elektrycznych i wodorowych samochodów nikt nie kupi, a na pewno nie w takiej ilości jakby wypadało, będzie tylko drożej, a klimat coraz bardziej będzie przypominał wstęp do sadzonego jaja i jeszcze, że to wszystko jest za późno, bo zaraz umrzemy. Kiedyś się dowiemy kto ma rację, najpewniej mądrzejsi będziemy w 2035 roku, lub bardziej martwi. Na papierze dekarbonizacja wygląda ambitnie, zobaczymy co przyniesie życie.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać