Ciekawostki / Klasyki

Amerykański sedan z turbodieslem 1.9 Volkswagena? To wcale nie jest taki zły swap

Ciekawostki / Klasyki 26.03.2020 859 interakcji
Michał Koziar
Michał Koziar 26.03.2020

Amerykański sedan z turbodieslem 1.9 Volkswagena? To wcale nie jest taki zły swap

Michał Koziar
Michał Koziar26.03.2020
859 interakcji Dołącz do dyskusji

Zastąpienie benzynowego, amerykańskiego silnika V6 niemieckim turbodieslem brzmi jak patologia. Tylko brzmi. Montaż protoplasty 1.9 TDI pod maską Mercury’ego Sable to wbrew pozorom niegłupie zagranie.

Sedany typu „mid-size”, czy też po prostu średniej wielkości to coś w rodzaju odpowiedników europejskiego segmentu E, choć oczywiście nie do końca. Nie będę się jednak teraz rozwodził nad różnicami, chodzi mi o coś innego. Taki mid-size z definicji powinien mieć duży, niezbyt wydajny silnik benzynowy. Każde inne rozwiązania może zostać potraktowane jako herezja. Wsadzenie turbodiesla z Volkswagena zakrawa więc o bluźnierstwo podobne do Mazdy RX-8 z 1.9 TDI.

Sęk w tym, że to nie był taki zły pomysł. Jakie są najważniejsze cechy takiego Sable’a, poza tym, że jest bogatszą wersją Forda Taurusa? Wśród zalet można wymienić wygodę, miękkie, bujające zawieszenie i niezłe wyposażenie. Za to wady obejmują m. in. mizerne osiągi i wysokie spalanie. Wobec tego swap silnika na europejski, choć będzie niezbyt kanoniczny, powinien pozwolić usunąć przynajmniej jeden problem. Tak zapewne wyglądał tok rozumowania człowieka, który przerobił tego Mercury’ego.

1.9 tdi swap
Zrzut ekranu z ogłoszenia na OLX

Ale czy na pewno 1.9 TD to dobra zmiana?

Na to pytanie nie jestem w stanie odpowiedzieć bez mnóstwa wątpliwości. Motor, który trafił pod maskę Sable’a to turbodiesel 1.9 znany m. in. z Volkswagenów Golfów III. Niestety, jest to silnik o oznaczeniu AAZ. Wbrew temu, co pisze właściciel, ta jednostka nie nosiła oznaczenia TDI tylko TD. Oczywiście należy do tej samej rodziny silników, ale musiałem to zaznaczyć żeby popsuć wam, drodzy czytelnicy, zabawę w komentarzach.

Taki motor AAZ ma zaledwie 75 KM. Owszem, pali bardzo mało i jest trwały. Do tego egzemplarz zamontowany w Mercurym w momencie swapu miał zaledwie 130 tys. km przebiegu. Pytanie tylko co z osiągami? W końcu nie uratuje ich nawet przeszczepiona z Volkswagena ręczna skrzynia biegów. Ciężki Sable z tym silnikiem prawdopodobnie może przegrać wyścig spod świateł z autobusem. Z drugiej strony oryginalne V6 o pojemności 3.8 też nie należało do mocarnych. Wypluwało ledwo 142 KM. Tak czy siak nie było więc mowy o sportowych wrażeniach.

1.9 tdi swap
Zrzut ekranu z ogłoszenia na OLX

Ja widzę to tak. Pojemność silnika spadła o połowę, moc podobnie. Brzmi jak tragedia. Ale wrażenia z jazdy nie musiały się znacząco pogorszyć. To i tak auto, którym raczej dostojnie sunie się z dozwoloną prędkością, a nie walczy o tytuł króla lewego pasa. Co to za różnica co rozpędzi taką czterokołową barkę do 50 km/h w zabudowanym i 90 km/h poza nim? Tylko jazda po autostradzie może okazać się problematyczna.

Ja bym kupował.

Przyznam zupełnie szczerze, że to auto mnie kusi. Łączy w sobie dobry, pontonowaty wygląd, komfort na najwyższym poziomie i doskonały granatowy kolor z niskimi kosztami utrzymania. Nawet OC nie powinno być drogie,  zmieniony silnik jest wpisany w dowodzie. Do tego kosztuje zaledwie 3 tys. zł. Idealne auto do codziennej, wygodnej i niedrogiej jazdy dookoła komina. Jedyne co mnie powstrzymuje, to klęska urodzaju w moim parku maszynowym. Podczas ostatniego liczenia wyszło mi, że mam cztery względnie jezdne samochody, jeden w remoncie i jednego dawcę. Siódmy samochód byłby już przesadą.

1.9 tdi swap
Zrzut ekranu z ogłoszenia na OLX

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać