REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. Militaria
  3. Technologie

W rosyjskiej armii muszą walczyć nawet ranni. Putin ma potężny problem z dezercją

W obliczu niedawnych ukraińskich zwycięstw oraz ciągłych strat w ludziach i sprzęcie Kreml postanowił rzucić do walki 300 tys. rezerwistów. Zdaniem specjalistów Rosja tworzy jednak jednostki, które będą miały trudności z działaniem i poniosą nieproporcjonalną liczbę ofiar.

Putin ma problem z dezercją, rzuca do walki nawet rannych
REKLAMA
  • Prezydent Rosji, Władimir Putin ogłosił w tym tygodniu mobilizację. Do wojska ma zostać wcielonych 300 tys. mężczyzn.
  • Rosyjska armia poniosła do tej pory w Ukrainie potężne straty. Zabitych miało zostać blisko 60 tys. żołnierzy.
  • Niektórzy z zmobilizowanych byli ostatni raz w wojsku, w trakcie służby zasadniczej, w czasach Związku Radzieckiego.
  • Zdaniem specjalistów Rosja będzie miała ogromne problemy z wyposażeniem i wyszkoleniem wcielonych właśnie żołnierzy.
REKLAMA

Na wstępie warto przytoczyć pewne liczby. Rosyjska armia liczyła przed wojną około miliona żołnierzy. W wojskach lądowych było 250 tys. żołnierzy. Pozostali służyli w marynarce, lotnictwie, wojskach rakietowych, radiolokacji itp. Rosja wystawiła do wojny około 190 tys. żołnierzy z tego ogromna większość służyła w jednostkach lądowych.

Z tej grupy niemal wszyscy są martwi, ranni, wzięci do niewoli lub zdezerterowali. Pozostali wciąż walczą na froncie wspierani posiłkami, które Ukraińcy także już zniszczyli.

Obrońcy twierdzą, że do tej pory zabili blisko 60 tys. rosyjskich najeźdźców. Rannych zostało zapewne ponad 120 tys. żołnierzy Putina. Skala dezercji jest niewyobrażalna.

Pożegnanie zmobilizowanych mężczyzn.

Rzecznik Pentagon John Kirby, w wywiadzie dla amerykańskiego kanału telewizyjnego ABC News powiedział, że mobilizacja w Rosji, ogłoszona przez Władimira Putina 21 września, pokazuje, że rosyjskie siły zbrojne mają poważne trudności w wojnie z Ukrainą.

Kirby stwierdzi, że Kreml w pełnowymiarowym konflikcie stracił dziesiątki tysięcy żołnierzy, a morale regularnych jednostek wojskowych jest na niskim poziomie.

Putin ma problem z dezercją i zmusza rannych z powrotem do walki

- stwierdził rzecznik Pentagonu.

Kirby przypomniał też, że 300 tys. zmobilizowanych mężczyzn jest niemal dwukrotnie większa niż liczba żołnierzy, które Kreml rozmieścił w lutym w celu przeprowadzenia inwazji na Ukrainę.

Ostatnie posunięcie Putina dowodzi, że popełnił on duży błąd w kalkulacji inwazji na Ukrainę

- powiedział z kolei Jens Stoltenberg, sekretarz generalny NATO.

Wygląda więc na to, że Putin rozpaczliwie próbuje uzupełnić szeregi swojej zniszczonej armii wprowadzając przymusowe wcielenie do wojska.

Mobilizacja we wsi Babayurt w Dagestanie. Mieszkańcy protestujący przeciwko mobilizacji zablokowali autostradę.

Mobilizacja pełna pułapek

Specjaliści i analitycy już wcześniej przestrzegali, że mobilizacja może się dla Rosji zakończyć fatalnie. Rozdanie broni setkom tysięcy ludzi, połączone z niezadowoleniem społecznym spowodowanym mobilizacją i sytuacją na froncie oraz sytuacją ekonomiczną w domu, może obrócić się przeciw reżimowi.

W internecie już pojawiają się filmy przedstawiające niezadowolonych Rosjan, którzy buntują się przeciwko przymusowemu wcieleniu do armii. I nie są to młodzi ludzie w dużych miast, ale zwykli Rosjanie z małych miejscowości. Jeden z takich filmów zobaczycie niżej. "W 1941-15 to była wojna, teraz to jest polityka" - krzyczy jeden z mężczyzn.

Morale powołanych właśnie żołnierzy będzie niezwykle niskie. Spadnie jeszcze bardziej gdy dowiedzą się o realnych stratach własnej armii w Ukrainie (rosyjska propaganda oficjalnie podaje, że zginęło niespełna 6000 wojskowych), a z domu przychodzić będą informacje o niespłaconych rachunkach (wezwanym do wojska państwo rosyjskie nie zapewnia spłacania zobowiązań).

Jeśli nawet uda się uniknąć buntów, to wcieleni właśnie ludzie nie przedstawiają często dużej wartości bojowej. To cywile, którzy kiedyś byli przez rok w wojsku, ale przez całe lata lub dekady nie mieli z nim nic wspólnego i nie byli w tym czasie na żadnym szkoleniu. Oznacza to, że mobilizowani starsi rezerwiści mogli ostatnio służyć w sowieckich siłach zbrojnych.

Rosyjska armia będzie miała też ogromny problem z dyscypliną. Niżej możecie zobaczyć wcielonych właśnie Rosjan jadących do jednostki. Są kompletnie pijani i nie wyglądają jak materiał na żołnierzy.

Kolejna sprawa to wyposażenie takiej liczby ludzi. W skorumpowanej Rosji spodziewać możemy się niedługo wielu zdjęć przedstawiających nowych żołnierzy z archaicznym uzbrojeniem i niekompletnym wyposażeniem.

Nowych żołnierzy nie ma kto szkolić

Myślę, że istotną kwestią jest jak przygotowani do walki będą wcieleni w trakcie mobilizacji. Jak długo chcą ich szkolić, zanim wyślą ich na linię frontu. Na podstawie dotychczasowych doświadczeń można powiedzieć, że trening będzie krótki i niewystarczający

- powiedział w rozmowie z serwisem Task&Purpose emerytowany pułkownik piechoty morskiej, John Williams, badacz polityki obronnej w RAND Corporation.

Specjaliści podkreślają też, że reżim Putina nie rozpoczyna mobilizacji z "przedwojenną populacją". Ci, którzy mieli zgłosić się na ochotnika już to zrobili.

Granica Rosji z Mongolią. Sznur samochodów z mężczyznami chcącymi opuścić Rosję.
REKLAMA

Dodatkowo pewna liczba (są to dziesiątki tysięcy ludzi) rosyjskich mężczyzn opuściła kraj, aby zapobiegawczo uniknąć potencjalnej mobilizacji. Pozostają prawdopodobnie starsi, mniej zdrowi i sprawni, mniej zmotywowani ludzie, którzy na ogół nie będą dobrymi żołnierzami.

Task&Purpose zauważa również, że nadanie tym rezerwistom formy bojowej będzie prawdopodobnie dla Rosjan jeszcze trudniejsze, ponieważ istnieją przesłanki, że większość kadry z rosyjskich wojskowych placówek szkoleniowych już wyjechała na Ukrainę. 

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA