REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. Ekologia
  3. Nauka

Na udomowieniu psów zyskał głównie człowiek. Wyskakujcie z kostek - dziś świętujemy Dzień Psa

1 lipca to psie święto - właśnie dziś obchodzimy Dzień Psa. Przynajmniej w Polsce, bo międzynarodowym w kalendarzu zapisany jest 26 sierpnia. Widocznie my cenimy te czworonogi bardziej, skoro zaczynamy celebrować wcześniej. Zanim przekażecie najlepszym przyjaciołom człowieka przysmaki, warto się zastanowić, czy spotkanie z nami nie wyrządziło im więcej szkód niż pożytku.

Dzień Psa. Najlepszy przyjaciel człowieka nie zawsze ma dobrze
REKLAMA

Kiedy to wszystko się zaczęło? Problem w tym, że nie wiadomo. Najnowsze badania sugerują, że proces udomowiania psów zaczął się podczas końcowego okresu ostatniej epoki lodowcowej. Możemy się domyślać, jak to wyglądało. Zdesperowane - albo wyjątkowo odważne - szare wilki zbliżały się do człowieka, by zgarnąć dla siebie resztki jedzenia.

REKLAMA

Pamiętam teorię mówiącą o tym, że człowiek najpierw rzucał kośćmi, żeby odpędzić zbliżającego drapieżnika. Ten korzystał z prezentu i karmił się czymś, co tak naprawdę miało go zniechęcić do naszego gatunku. Pieski błąd, który zaowocował tym, że dziś niektóre czworonogi żyją jak pączki w maśle. A niektóre wyjątkowo cierpią - ale o tym za chwilę.

Mniej więcej wiemy kto (szare wilki), mniej więcej wiemy kiedy. Tylko gdzie? Dokładne miejsce, w którym to się działo, jest przedmiotem gorących sporów. Niektóre analizy genetyczne współczesnych psów sugerują, że powstały one w Azji Wschodniej. Znajdą się jednak też dowody genetyczne i archeologiczne na to, że psy pochodzą jednak z Syberii, Bliskiego Wschodu, Europy Zachodniej. A niewykluczone, że być może z kilku różnych miejsc.

Wyniki badań międzynarodowej grupy naukowców dowodzą również słuszności wyników poprzednich badań, z których wynikało, że współczesne psy mogą posiadać "podwójny rodowód". Wcześnie udomowione psy w rejonach świata takich jak Izrael, Syria czy Iran, okazały się być blisko spokrewnione ze starożytnymi wilkami europejskimi, w przeciwieństwie do psów znalezionych na Syberii, w obu Amerykach i Europie – pisała Malwina, analizując ostatnie badania.

Może to oznaczać, że psy były niezależnie udomowione we wschodnich i zachodnich regionach, a później połączyły się, lub mogły być najpierw udomowione w Azji, a następnie rozmnożyć się z wilkami na obszarach zachodnich.

Drogi psów i wilków w końcu się rozeszły, choć... nie do końca. Kontakt z człowiekiem jednak rozwinął psy w niespotykany sposób. Dowiodła to jedna z amerykańskich naukowczyń, która porównała zachowanie szczeniaków mających od 5 do 18 tygodni.

Badacze zostawili szczeniakom smakołyk w jednej z dwóch misek. Miejsce prezentu wskazywał pozostawiony obiekt - np. drewniany klocek. Zwierzęta, zarówno małe wilki jak i psy, nie wiedziały, co sugeruje. Mimo to jednak psy potrafiły odgadnąć wskazówkę i aż 17 z 31 kierowały się do odpowiedniej miski. Żadne ze szczeniąt wilków nie zrozumiało, o co chodzi.

To zdaniem naukowców świadczy o tym, że psy potrafią odgadnąć, co chce przekazać im człowiek

Takich gestów było więcej. Na przykład kiedy jedzenie było zakryte w pojemniku, młode wilki próbowały się do niego dostać. Małe psy od razu odwracały się do ludzi, patrząc im w oczy.

Jest to gest, który zna chyba każdy właściciel psa - wielokrotnie zwierzę stara się nam coś w ten sposób powiedzieć, zmuszając do reakcji. Wilki nie wiedzą, że to działa, bo i skąd. Nie zostały udomowione.

Kontakt z człowiekiem nauczył też innych zachowań. Zdarza się, że czasami nadepniemy psa przez przypadek albo niechcący go przestraszymy. Wówczas często piesek ma smutną minę, zaskoczony, że jego ludzki przyjaciel mógł dokonać czegoś tak niegodnego. Spokojnie - okazuje się, że psy raczej wiedzą, kiedy robimy coś przez przypadek.

Udomowiony pies: kto na tym zyskał?

To, że człowiek, to jasne - najpierw miał ochroniarza i pomocnika w polowaniach. Potem: przyjaciela. Przygarnięte zwierzę też nie mogło narzekać, bo nie musiało się błąkać w poszukiwaniu żywności, a poza tym samo zaczynało "czuć".

Z drugiej strony weźmy rasowe psy. Mopsy, buldogi francuskie czy angielskie cierpią nie tylko latem. Te z krótszymi pyskami żyją krócej - buldogi francuskie raptem średnio 4,5 roku, angielskie trzy lata dłużej. Z badań brytyjskich naukowców wynika, że rasa brachycefalicza narażona jest dwa razy bardziej na choroby niż przedstawiciele innych ras.

Co raz więcej klinik weterynaryjnych rezygnuje z rozmnażania tych psów, bo nie chcą skazywać je na cierpienie.

Może niektóre rasy nie powinny istnieć, skoro z założenia narażamy je na choroby, defekty i wady genetyczne, a nawet gorzej – deklarujemy miłość, a jednocześnie akceptujemy, że cierpią, bo taki a nie inny wygląd jest naszym zdaniem atrakcyjny? Czy hodowanie rasy, której szczeniaki w ogromnej większości przypadków nie są w stanie się urodzić bez ingerencji człowieka jest moralnie i etycznie ok? – zastanawiała się Anna Ciężkowska.

Jak widać wchodzimy tutaj w dyskusje wręcz filozoficzne, nad którymi człowiek zastanawia się od dawna: czy lepiej cierpieć, ale żyć, czy może się nie urodzić?

A przecież lista grzechów człowieka względem psów jest dużo, dużo większa. Podrzucę tylko kilka tematów do zastanowienia: Łajka i jej wizyta w kosmosie. Cóż musiał czuć ten biedny piesek, nie mogący się poruszać, tylko po to, aby człowiek mógł zrealizować swoje marzenia i przekraczać granice.

Nawet do dziś prowadzi się okrutne badania, których ofiarami padają psy. A te na łańcuchach?

Trzymanie psa na łańcuchu oznacza dla niego cierpienie. Odmawiając mu kontaktu z ludźmi, bliskości i pieszczot zabieramy mu więź, która jest przecież niezwykle potrzebna. Bo to dla człowieka bije psie serce, tak ukształtowała te zwierzęta ewolucja – mówiła Polskiemu Radiu Magdalena Buszko, ekspertka Fundacji VIVA!.

Psy cierpią za nasze błędy

Bywają puszczane samopas albo wręcz porzucane. Te bezpańskie włóczą się, gromadzą w stada i gryzą ludzi, jak niedawno w województwie łódzkim, gdzie wataha 10 rzuciła się na 18-latkę.

Porzucone, bezpańskie psy mieszają się z wilkami. Jakby w ten sposób natura przypominała sobie o wspólnych korzeniach tych zwierząt. Tyle że dziś takie mieszanie się szkodzi zarówno psom, jak i wilkom. Powstały w wyniku mezaliansu wilczak jest słabszym wilkiem, więc może przekazywać dalej gorsze geny. A jednocześnie stanowi obciążenie dla watahy, jest też swego rodzaju konkurencją. A wszystko to wina człowieka.

Dzień Psa. Najlepszego, pieski!

REKLAMA

Mimo wszystko: z okazji Dnia Psa - najlepszego, pieski! Chcieliśmy dobrze. I czasami dalej chcemy, tylko zapominamy zastosować się do prostych rad:

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA