REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. Technologie
  3. Militaria

Rosyjscy piloci przyklejają na taśmę własne GPS-y. Te wbudowane są tak beznadziejne, że nie są w stanie namierzyć celów

Niegdyś entuzjaści militariów zachwycali się rosyjską awiacją. Wojna w Ukrainie wykazała, że w rzeczywistości rosyjskie lotnictwo jest w opłakanym stanie. Nowe odkrycie wojsk Ukrainy daje obraz miernoty ruskiej awioniki.

rosyjskie bombowce gps
REKLAMA

Rosyjskie lotnictwo bojowe w czasach swojej największej świetności - prawdopodobnie można uznać za nie najgorętszy okres zimnej wojny - budziło szacunek i postrach pilotów NATO. Co prawda w kwestii awioniki Sowieci byli daleko w tyle za Amerykanami, jednak w kwestii samej inżynierii byli postrzegani jako mistrzowie. Te złote dla tegoż lotnictwa czasy to wyraźnie odległa przeszłość.

REKLAMA

Czytaj też:

Awionika w wykorzystywanych dziś samolotach przez Rosję jest tak zła, kiepskiej jakości i prymitywna, że rosyjscy piloci mają znacznie mniejsze szanse na wykonanie swojej misji i przeżycie. Nawet jeśli ukraiński oponent dysponuje teoretycznie gorszą bronią i maszyną. Dochodzi do tego, że Rosjanie ratują się konsumenckimi lub zlutowanymi w garażu lokalizatorami GPS. Gdyby korzystali z tych w samolocie, nigdy nie znaleźliby celu i drogi do domu.

W kokpitach zestrzelonych bombowców Su-34 przyklejone taśmą klejącą odbiorniki GPS.

O sprawie poinformował Ben Wallace, minister obrony Wielkiej Brytanii, przy okazji upamiętniającego ofiary II Wojny Światowej przemówienia w Muzeum Wojska Brytyjskiego. Polityk określił rosyjską napaść jako bezsensowną i samobójczą, a dowodem tego ostatniego mają być właśnie odbiorniki GPS przyklejone taśmą klejącą do kokpitów Su-34 - które Ukraińcy odnaleźli we wrakach zestrzelonych bombowców. Su-34 pojawiły się w rosyjskiej armii w latach dziewięćdziesiątych.

Zdaniem ministra, Rosjanie mają bardzo duże ilości sił opancerzonych i artyleryjskich, którymi lubią się chwalić i których nie potrafią wykorzystać w boju w połączeniu z pozostałymi siłami, uciekając się wyłącznie do ognia zaporowego. Polityk dodał też, że jest mnóstwo dowodów wskazujących na to, że Rosjanom kończy się sprzęt, w związku z czym w bój wysyłać będą jeszcze bardziej zabytkową broń. Minister wspomniał o odnalezionych przy martwych sanitariuszach bandażach o terminie przydatności do 1978 r., pniakach drzew służących za pancerz ciężarówek czy papierowych mapach Ukrainy z lat osiemdziesiątych, jakie ukraińscy żołnierze odnajdują w rosyjskich wozach bojowych.

REKLAMA

Mimo tych niezwykle krzepiących wieści, masakra wojenna w Ukrainie trwa w najlepsze. Każdego dnia odnajdywane są nowe dowody na makabryczne zbrodnie, jakich na ludności cywilnej dopuszczają się rosyjscy najeźdźcy. Agresor nie ustępuje - oby na swoją zgubę.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA