REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. Technologie
  3. Militaria

Rosyjski zbrodniarz z Buczy podpisał się na murze nickiem z Instagrama. Śledczy będą wiedzieć, gdzie go szukać

Bucza stała się w ostatnich tygodniach swoistym symbolem barbarzyństwa rosyjskich wojsk, które 24 lutego bezprawnie wjechały na terytorium Ukrainy, rozpoczynając wojnę. Po tym jak siły rosyjskie zostały wyparte z terytorium Buczy, rozpoczęło się dokumentowanie popełnionych tam zbrodni. W niektórych przypadkach identyfikacja morderców nie wymaga długotrwałego śledztwa.

Rosyjski zbrodniarz z Buczy podpisał się nickiem z Instagrama
REKLAMA

Kiedy śledczy dotarli do Buczy, zastali tam dowody na regularną eksterminację ludności cywilnej. Obrazy, zdjęcia i nagrania z tego miasta natychmiast sprawiły, że społeczność międzynarodowa zaczęła się twardo domagać ścigania popełnionych tam zbrodni wojennych. Nic zatem dziwnego, że bezzwłocznie rozpoczęło się dokumentowanie zbrodni i poszukiwanie wszelkich dowodów, które w najbliższych latach pozwolą zidentyfikować osoby odpowiedzialne za wydawanie i wykonywanie rozkazów mordowania ludności cywilnej.

REKLAMA

Ładnie się pan zbrodniarz przedstawił tu wszystkim

Reporterzy agencji Reuters spędzili kilka ostatnich tygodni w Buczy. W toku dokumentowania tego co pozostało z miasta, w jednym z budynków, w którym według miejscowych stacjonowali przez jakiś czas rosyjscy najeźdźcy, dziennikarze znaleźli na ścianie… namazany sprayem napis Wolf 68. Wystarczyło wpisać ten napis w wyszukiwarkę w mediach społecznościowych, aby natrafić na Instagramie na konto niejakiego Kiryła Kruczkowa z Pskowa w Rosji.

Opublikowane na tym koncie zdjęcia tylko potwierdziły przypuszczenia. Kruczkow 19 kwietnia opublikował m.in. zdjęcie przedstawiające rosyjskich żołnierzy relaksujących się piwem w jednym z barów.

REKLAMA

Dziennikarze Reutersa spróbowali skontaktować się z niektórymi znajomymi Kruczkowa. Część z nich potwierdziła, że jest on żołnierzem i że był w oddziałach wysłanych na Ukrainę.

Miejmy nadzieję, że Kirył ma się dobrze i nic mu się złego nie stanie do czasu kiedy któregoś pięknego dnia zostanie wyciągnięty za fraki ze swojego domu i zostanie zaciągnięty przed trybunał, który skaże go na dożywocie za zbrodnie wojenne. Oby żył wtedy za kratami długo i szczęśliwie, świadom tego, że ani swoich bliskich, ani przywiezionej z Ukrainy pralki nigdy już nie zobaczy.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA