REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. Technologie
  3. Militaria

Rosjanie wzięli delfiny w kamasze. Ssaki chronią okręty przed ukraińskim sabotażem

Wykorzystanie delfinów przez wojsko nie jest niczym nowym. Od dawna robią tak nie tylko Rosjanie, ale też Amerykanie. Teraz mamy dowód na to, że biorą również udział w agresji na Ukrainę. Co wyjątkowe, ssaki trafiły do bazy, która wcześniej została skradziona właśnie Ukraińcom.

delfiny w wojsku
REKLAMA

Analiza zdjęć satelitarnych wojskowej bazy w Sewastopolu wykazała, że chronią ją specjalnie wytresowane delfiny. Ich obecność zdradziły charakterystyczne zagrody. Ssaki od dawna służą w armiach, ponieważ sprawdzają się w wykrywaniu ładunków wybuchowych czy będących w okolicach nurków-sabotażystów. Rosja chce się zabezpieczyć przed tego typu atakami, które mogłyby być przeprowadzone w okolicach portu.

REKLAMA

Do bazy zostały sprowadzone w lutym, zaraz po bandyckim ataku Rosjan na Ukrainę. Można nawet zaryzykować stwierdzenie, że delfiny wróciły do siebie. Tak jakby.

Kiedy w 2014 rosyjscy agresorzy przejęli Krym, zwierzęta wcześniej trenowane przez Ukraińców także padły ich łupem. Rzecz jasna nie wiadomo, czy to te same osobniki, ale cała sytuacja jest przykro symboliczna.

Wcześniej Rosjanie wysyłali delfiny do Syrii

Podobnie jak teraz w przypadku wojny w Ukrainie, gdzie delfiny chronią wojskowe statki w porcie w Sewastopolu, zwierzęta broniły dostępu do portu Tartus. Rosjanie wtedy i obecnie boją się ewentualnych ataków odwetowych. Cóż, na pełnym morzu nie są bezpieczni, więc ochrona bazy w Sewastopolu nie dziwi.

Czasami trenowane w wojskowych celach zwierzęta opuszczają bazy. Tak było m.in. w 2020 roku, gdy do wybrzeży Norwegii dotarł waleń. Założona na nim obroża sugerowała rosyjskie pochodzenie. Białucha najprawdopodobniej opuściła szkoleniowy teren zlokalizowany niedaleko Murmańska.

Nie jest jasne, czy szkolone zwierzęta mają atakować ludzi. Amerykanie się tego wypierali, podkreślając, że bojowe delfiny mogłyby przynieść więcej szkód niż pożytku. Owszem, rozpoznają nurka, ale niekoniecznie już wiedzą, kto jest prawdziwym wrogiem, a kto "naszym".

Tak brzmi przynajmniej oficjalna, uspokajająca wersja.

REKLAMA

Oprócz Amerykanów i Rosjan – obie strony rozpoczęły programy wykorzystania morskich ssaków w czasie zimnej wojny, od lat 60. XX wieku - z kontrowersyjnego wsparcia natury ma korzystać też Korea Północna.

W kamasze bierze się nie tylko delfiny, ale też lwy morskie czy foki.  

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA