REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. Technologie
  3. Militaria

Świat przecenił rosyjską potęgę? Ofensywa Putina w Ukrainie jest powolna i pozbawiona sukcesów

Wojna w Ukrainie przyniosła mnóstwo pytań co do kondycji rosyjskich sił zbrojnych. Wydaje się, że świat przecenił jej zdolności bojowe. Internet zalany jest zdjęciami zniszczonych, uszkodzonych, a nawet porzuconych czołgów, samobieżnych zestawów przeciwlotniczych, artylerii i wszystkiego, co jeździ w rosyjskiej armii.

Wojna w Ukrainie. Dlaczego rosyjskie wojska ugrzęzły?
REKLAMA

Jednocześnie widzimy sporo map przedstawiających aktualną sytuację wojenną w Ukrainie. Szykują je w większości eksperci, są więc wiarygodne, niemniej jednak pojawia się pytanie, jak powinny być one odczytywane, zwłaszcza że armia rosyjska ma ogromne problemy z logistyką.

REKLAMA

Serwis defence-ua.com opublikował w piątek obszerny komentarz i analizę dotyczący zaopatrzenia sił rosyjskich. Rzeczywiste postępy Rosjan możliwe są tylko tam gdzie cysterny z paliwem i inne pojazdy zaopatrzeniowe mogą przejechać bez żadnego ryzyka. I tylko w tych miejscach posiada on siłę bojową.

Bo nawet najnowocześniejszy czołg to kupa złomu bez paliwa i amunicji

- dodaje autor.

Jego zdaniem, najbliższe rzeczywistości są właśnie te mapy, które pokazują cienkie linie, po których poruszają się rosyjskie kolumny z zaopatrzeniem. I to na nich skupiają się uderzenia Ukraińców, od Bayraktar TB2 i sił specjalnych po ruch oporu.

Serwis defence-ua.com podaje przykład: jeśli najpierw przejedzie kolumna wrogich pojazdów opancerzonych, która następnie osiąga wyznaczony punkt "A", to wkrótce musi skończyć się jej paliwo, amunicja, a nawet żywność. Gdy zniszczone zostaną linie zaopatrzeniowe i ciężarówki, czołówka natarcia pozostaje bezbronna i bez paliwa.

Jeśli zostaną zniszczone wszystkie czołgi wroga w grupie to transportery opancerzone pozostaną w punkcie "A" i nie będą mogły kontynuować natarcia, nawet jeśli będą miały resztki paliwa. Żołnierze po kilku dniach nie będą mieli co jeść. Rezultat jest łatwy do przewidzenia. Żołnierze porzucają sprzęt i wycofują się.

Kolejny niezwykle ważny punkt. 

Rosjanie starają się ewakuować ustawiony sprzęt w celu naprawy i ponownego uruchomienia.

Ale zrobienie tego w warunkach, w których ostrzeliwane są drogi, jest niezwykle trudne.

Porzucone rosyjskie czołgi

Oczywiście Kreml dobrze rozumie tę sytuację, ale nie ma siły i środków, aby kontrolować całe terytorium. I prędzej czy później wojskowi będą zmuszeni do tworzenia ogromnych konwojów z zaopatrzeniem, którym towarzyszyć będą znaczne siły z pojazdami opancerzonymi i śmigłowcami. Nie będą one mogły brać udziału w natarciach, a będą bardzo dogodnymi celami dla ukraińskiego wojska.

Ukraińcy wzywają do partyzantki totalnej

Tymczasem Siły Zbrojne Ukrainy wzywają do organizowania ataków na konwoje z zaopatrzeniem.

Część naszego terytorium została tymczasowo zajęta przez rosyjskiego okupanta. Ukraińcy, właśnie teraz nadszedł czas na totalny ludowy opór!

czytamy na facebookowym profilu Grupy Operacyjnej "Północ" Sił Zbrojnych Ukrainy.

Jak czytamy na Facebooku, batalion 30 czołgów wbija się w pozycje ukraińskie. "Straci 5-6 czołgów, ale atakuje nadal. Jeśli zatrzymasz lub zniszczysz tylne kolumny, które przewożą amunicję, paliwo, części zamienne, pojazdy naprawcze, to batalion staje się całkowicie bezbronny".

Ukraińcy dodają, że siły rosyjskie dostarczające zaopatrzenie nie są opancerzone, ochraniane przez żołnierzy bez doświadczenia bojowego i są łatwym celem. Nawet proste środki takie jak powalone drzewa, pozwolą spalić i zniszczyć kolumnę oraz wziąć jeńców.

Zniszczenie dostawy to koniec wojny za kilka dni. Totalne zjednoczenie - powstanie totalne - blokada totalna. Wszystkie środki idą do akcji! Uwaga, dotyczy to tylko terytorium, na którym jest wróg

- dodają Ukraińcy.

Natarcie na chińskich gumach

Jednak zaopatrzenie nie jest jedynym problemem wpływającym na tempo natarcia Rosjan. Internet pełen jest zdjęć porzuconych rosyjskich pojazdów kołowych np. systemów przeciwlotniczych. Zdaniem wielu ekspertów jest to miedzy innymi wina źle serwisowanych opon, a nawet kupowania ich zamienników w Chinach.

Po uszkodzeniach opon fachowcy potrafili nawet określić, że pojazdy w nie wyposażone stały w garażach co najmniej od roku, a ogumienie nie było w tym czasie w ogóle serwisowane.

Nawet amerykanie mieli problemy z zaopatrzeniem

W obszernej analizie, Washingto Post przypomina z kolei, że problemy z zaopatrzeniem to norma, a nie wyjątek. Autor tekstu, Ryan Baker, specjalista do spraw wojskowości dodaje, że sukces na polu bitwy często powoduje braki w zaopatrzeniu. 

W miarę postępu sił jej linie zaopatrzenia wydłużają się, co wymaga większej liczby pojazdów z zaopatrzeniem, aby utrzymać tę samą szybkość uzupełniania. 

Zwiększa się również ilość zepsutego i niesprawnego sprzętu, co z kolei zwiększa zapotrzebowanie na części zamienne, pojazdy ratownicze i ekipy serwisowe.

Nawet wojna z Irakiem Saddama Husseina w 1991 roku – powszechnie uważana za jedną z najbardziej udanych operacji wojskowych naszych czasów – miała problemy z zaopatrzeniem. Na przykład naziemna część wojny trwała nieco ponad cztery dni, ale trzeciego dnia podczas próby ataku na Iracką Gwardię Republikańską, 1. Dywizji Pancernej Armii USA prawie skończyło się paliwo.

Jak zauważają Michael Gordon i Bernard Trainor w swojej książce o historii tej wojny, kryzysowi udało się zapobiec jedynie dzięki zmontowaniu 18-godzinnego konwoju awaryjnego ciężarówek z paliwem, obsługiwanego przez mieszaninę żołnierzy przeszkolonych do innych zadań.

Amerykańska prasa zauważa także, że pomimo uderzającej szybkości i zwrotności nowoczesnych czołgów, siły wojskowe rzadko zbliżają się do prędkości maksymalnej swoich pojazdów. Na przykład podczas kampanii przeciwko Irakowi w 1991 roku średnie tempo sił amerykańskich wynosiło 2 km na godzinę. Nawet najszybsza dywizja ledwo poradziła sobie z prędkością 4 km na godzinę — prędkością spokojnego spaceru.

Inwazja na Irak w 2003 roku nie była szybsza. Pokonanie 560 km od granicy kuwejckiej do przedmieść Bagdadu zajęło siłom amerykańskim około dwóch tygodni. Niektóre jednostki wybierały niebezpośrednie trasy, a niektóre biegały sprintem na krótkich dystansach, ale tempo inwazji było mniej więcej takie samo jak w 1991 roku.

Jednostki zatrzymują się z wielu powodów

Te prędkości mogą wydawać się niewielkie, ale nie są niczym niezwykłym. W starym, ale wciąż bardzo użytecznym badaniu, dotyczącym tego jak szybko przemieszczają się duże siły podczas operacji wojskowych, Robert Helmbold stwierdził, że "nawet najszybsze tempo postępu lądowych sił bojowych jest co najmniej o jeden lub dwa rzędy wielkości niższe od ich możliwości". Okazuje się, że większość jednostek wojskowych — nawet biorących udział w udanej inwazji — spędza większość czasu w bezruchu.

Zniszczony rosyjski konwój

Jednostki zatrzymują się z wielu powodów, ale powszechnym jest oczekiwanie na zaopatrzenie. Ma to sens, gdy weźmiemy pod uwagę mechanikę uzupełniania zapasów. 

Przeciętnie konwoje z zaopatrzeniem muszą utrzymywać średnią prędkość znacznie szybciej niż jednostki, które wspierają, ponieważ muszą przemieszczać się tam i z powrotem. Efektem netto jest spowolnienie ogólnego tempa postępów, nawet jeśli wszystko idzie zgodnie z planem.

REKLAMA

Nic z tego nie ma sugerować, że w przypadku armii rosyjskiej wszystko idzie zgodnie z planem lub że odniesie ona sukces na Ukrainie. Jednak ważne jest, aby odróżnić trudności, z jakimi boryka się każda operacja, od tych, które są na tyle poważne, że prowadzą do niepowodzenia i porażki.

Czy problemy z zaopatrzeniem rosyjskiej armii będą decydujące, dopiero się okaże. Jednak sam fakt, że niektóre jednostki mają kłopoty, a inwazja postępuje powoli, sam w sobie nie jest wystarczającym powodem, by stwierdzić, że operacja się nie powiedzie

- twierdzi Ryan Baker.
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA