REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. Technologie
  3. Militaria

Rosjanom zostało amunicji na trzy dni. To największa rzeźnia od bitwy o Berlin

Wojna w Ukrainie zamienia się dla Rosjan w koszmar. Ciągłe ataki ukraińskich wojsk na kolumny zaopatrzenia na tyłach wroga doprowadziły do gigantycznych problemów agresora - rosyjskim siłom okupacyjnym pozostało paliwa, amunicji i żywności na nie więcej niż trzy dni. Poinformował o tym Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy, który podał też, że Ukraińcy zabili już 15,3 tys. żołnierzy wroga.

Atak rakietowy na Warszawę
REKLAMA

Straty rosyjskie wciąż pozostają zagadką. Ukraińcy twierdzą, że zabili już ponad 15 tys. żołnierzy agresora. Sami Rosjanie trzymają się oficjalnie niespełna 500 zabitych, ale to informacja podana kilka dni po rozpoczęciu inwazji.

W poniedziałek, na chwilę, w artykule opublikowanym w popularnym w Rosji serwisie Komsomolskaja Prawda, podano, że według Ministerstwa Obrony Federacji Rosyjskiej w Ukrainie zginęło 9861 żołnierzy rosyjskich, a 16153 zostało rannych. Artykuł po pewnym czasie edytowano, usuwając z niego informacje o stratach.

REKLAMA

Dane te nie zawierały liczby zaginionych oraz wziętych do niewoli.

Niemniej wygląda na to, że straty Rosjan są gigantyczne. Żeby uświadomić sobie ich skalę, przypomnijmy, że w czasie krwawych walk w Normandii Amerykanie stracili 30 tys. Amerykańska operacja trwała trzy miesiące, a żołnierze musieli walczyć w ekstremalnie trudnym terenie z elitarnymi jednostkami.

Średnio więc tracili 10 tys. zabitych miesięcznie. Rosjanie stracili tylu ludzi w Ukrainie w trzy tygodnie. Ostatni raz takie straty Rosja ponosiła w czasie bitwy o Berlin. W czasie tej operacji, średnio, dziennie Armia Czerwona traciła blisko 5000 żołnierzy.

Jeśli przyjąć, że ukraińskie dane są prawdziwe, Rosja straciła już ponad 20 proc. swoich sił wystawionych do boju. W ogromnej większości były to elitarne jednostki wyposażone w najnowszy sprzęt.

Oczywiście nie znaczy to, że Rosja nie ma już czym walczyć. Na papierze, wciąż ma zaangażowanych w działaniach wojennych w Ukrainie około 190 tys. żołnierzy. Pamiętać jednak trzeba, że tylko część z nich walczy na lądzie na pierwszej linii frontu.

Rosja wciąż może ściągnąć do Ukrainy ostatnie swoje zapasy, czyli około 30 batalionowych grup taktycznych. Zdolność bojowa wojsk rosyjskich pozostaje jednak pod znakiem zapytania.

Z jednej strony Rosjanie nauczyli się wykorzystywać swoje mocne strony. 

Podczas gdy żołnierze ukraińscy kpią ze swoich rosyjskich odpowiedników, mają głęboki szacunek dla rosyjskiej artylerii, atutu, który Rosjanie coraz częściej wykorzystują, by zrekompensować braki swojej piechoty 

- podaje serwis Taks&Purpose.

Rosjanie wykorzystują pociski manewrujące i zespoły sabotażystów, aby celować w szlaki logistyczne, zakłady produkcyjne i bazy szkoleniowe na zachodniej Ukrainie. 

Z drugiej strony Rosjanie wciąż nie znaleźli sposobu, żeby przełamać obronę Ukraińców, a ich morale wydaje się być na żałośnie niskim poziomie.

Co więcej, cierpiąca od początku agresji na problemy logistyczne, armia rosyjska, ma coraz większe kłopoty z dostarczeniem zaopatrzenia.

Według Ukraińców siły rosyjskie dysponują w Ukrainie zapasami na trzy dni. Dotyczy to zarówno żywności, jak i paliwa oraz amunicji. Pamiętajmy, że jeśli Putin zaangażował w Ukrainie 190 tys. żołnierzy, to, przynajmniej w teorii, powinien zapewnić im ponad 550 tys. posiłków dziennie.

Każde działo potrzebuje dwóch ciężarówek amunicji dziennie, a siedem samochodów-cystern to paliwo dla 35 czołgów.

REKLAMA

Wróg wciąż ma znaczące problemy z zabezpieczeniem swoich wojsk. Według dostępnych informacji rosyjskie siły okupacyjne działające na Ukrainie dysponują zapasami amunicji i żywności nie dłużej niż trzy dni. Podobnie jest z paliwem uzupełnianym przez cysterny. Okupanci nie byli w stanie zorganizować rurociągu na potrzeby wojsk zmechanizowanych i pancernych

- czytamy w oświadczeniu ukraińskiej armii.
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA