REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. Technologie
  3. Militaria

Rosja atakuje eksponatami muzealnymi. Ukraińcy się nimi bronią

Takich wojen już miało nie być. Tymczasem inwazja Rosji na Ukrainę pokazała, że byliśmy naiwni sądząc, że duże współczesne państwo nie może najechać drugiego jak za czasów II wojny światowej. To odwołanie do przeszłości jest więcej niż symboliczne: uzbrojenie Rosjan zaskakuje swoją archaicznością. Skoro Rosja atakuje starociami, trzeba się przed nimi bronić również po staremu.

wojsko
REKLAMA

Być może to jeszcze jeden dowód na sprytną proukraińską propagandę. A być może przejaw sprytu – skoro w muzeum mamy eksponaty, które kiedyś powstrzymywały wrogie wojska, to teraz trzeba zrobić z nich użytek. Nieważne. Zdjęcie na pewno stanie się jednym z symboli agresji Rosji.

REKLAMA

Oto w 2022 Ukraińcy zmuszeni są wyciągać z muzeów ochronę przeciwczołgową, która była wykorzystywana w trakcie II wojny światowej.

Przypomniał się inny symboliczny obraz. W 2022 r. Odessa wyglądała tak samo, jak sto lat wcześniej. Przerażające, że historia zatoczyła koło.

I teraz te same zasieki znowu są w użyciu.

Historia? Przeszłość jest naszą teraźniejszością – mogliby, lekko filozoficznie, odpowiedzieć rosyjscy agresorzy. Wojska Rosji odnotowują olbrzymie straty na froncie. To już zaskakuje, ale jeszcze większą niespodzianką jest to, co najeźdźcy tracą. Bardzo często jest to po prostu leciwy sprzęt. Na zdjęciu głównym widzimy żołnierza trzymającego karabin Mosin z II wojny światowej.

Tylko wczoraj Ukraińcy pochwalili się, że przejęli BMP-3, wóz bojowy, wykorzystany po raz pierwszy w trakcie pierwszej wojny czeczeńskiej z 1994 roku. Produkcję seryjną bojowego wozu piechoty uruchomiono z kolei w 1986 roku. Zniszczyli natomiast BMP-2 z 1980, który na froncie po raz pierwszy pojawił się w trakcie wojny w Afganistanie. Do historii przeszły też cztery BTR-80, produkowane od 1984 roku.

Do strat zalicza się też radziecki czołg T-72 - bez pancerza reaktywnego ERA, a więc w leciwej wersji

Ukraińska armia co jakiś czas publikuje w mediach społecznościowych sprzęty przejęte od Rosjan. Te podstawowe szokują, bo w głowie się nie mieści, że w XXI wieku można wysłać na front ze starymi krótkofalówkami, leciwymi hełmami, wysłużonymi maskami przeciwgazowymi i plecakami.

Oczywiście celowo Ukraińcy mogą skupiać się na pradawnych sprzętach, żeby pokazać, że rosyjska armia to tak naprawdę kolos na glinianych, czy raczej zardzewiałych nogach. Ich potęga tak naprawdę bierze się ze strachu, bo w rzeczywistości dysponują przestarzałymi technologiami.

Ale to nie tylko propaganda

Wiemy, że Rosjanie niedawno zaczęli używać na polu bitwy radzieckich taktycznych zestawów rakietowych ziemia-ziemia Toczka. To by oznaczało, że Rosjanie zużyli już większość nowszych rakiet - m.in. wprowadzonych w 1995 r. Iskanderów.

Byłem pewien, że Rosjanie uznają Toczki za przestarzałe i dawno temu dążyli do ich wycofania. Czy zabrakło im już nowoczesnych Kalibrów i Iskanderów, czy co?

- komentował na Twitterze dziennikarz "The Kyiv Independent", Illia Ponomarenko.

Czy to świadczy o ograniczonym postępie rosyjskiej armii, czy może to tylko celowe pozbywanie się sprzętu, póki Rosjanie nie posuną się do przodu, a potem do gry wkroczy bardziej nowocześniejszy arsenał? Tego rzecz jasna nie wiemy.

REKLAMA

Siergiej Szojgu przekazał prezydentowi Rosji Władimirowi Putinowi, że inwazja przebiega "pomyślnie", ale separatyści z Donbasu potrzebują wzmocnień w postaci borni. Tym bardziej że przybywa ochotników, którzy chcą walczyć – Szojgu mówił o 16 tys. zgłoszeń z Bliskiego Wschodu.

Trzeba pamiętać, że Rosjanie używali też nowoczesnych maszyn, które udało się Ukraińcom zestrzelić. Mowa tu o samolotach jak Su-34 czy Su-30SM.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA