REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. Technologie
  3. Militaria

A gdyby Rosja zaatakowała Warszawę? Ukraińcy wypuścili wstrząsający filmik

Nie po to, żeby siać panikę, ale aby pokazać, co dzieje się, kiedy twoje, wydawałoby się, bezpieczne i europejskie miasto staje się celem bandyty. Po ataku Rosji na Ukrainę gdzieś kołacze myśl, że Putin może być zdolny do wszystkiego, więc filmik zmusza do refleksji.

Atak rakietowy na Warszawę
REKLAMA

Bardzo łatwo powiedzieć - przesada. Niepotrzebne sianie paniki. Ale właśnie o to Ukraińcom chodzi: zobaczcie, co my przeżywamy. Też jeszcze kilka miesięcy temu myśleliśmy, że nie będzie to naszą rzeczywistością. A dziś np. Mariupol umiera, jak w trakcie II wojny światowej umierało wiele innych miast, z Warszawą na czele:

REKLAMA

Atak rakietowy na Warszawę na ukraińskim filmie propagandowym

Nie ma wątpliwości, że materiał z atakiem rakietowym na Warszawę to dzieło ukraińskiej "propagandy". Tej pozytywnej, skierowanej do świata w konkretnym celu - by pokazać, że wojna jest tuż obok ich bezpiecznego, zachodniego świata. A wywołał ją nieprzewidywalny szaleniec - a jednocześnie cyniczny, wyrachowany bandyta - co sprawia, że jakoś trudno odgonić od siebie myśl "nas to dotyczyć nie będzie".

Na ukraińskich profilach na Twitterze filmik z rosyjskim nalotem na Warszawę wrzucany jest z tym samym tekstem, często kopiowanym jak leci, co sugeruje, że to jakaś zorganizowana akcja.

Owszem, oglądając ten filmik ciągle jesteśmy w bezpiecznym położeniu. Nasz prezydent mówi do Putina "nie strasz, nie strasz", wiemy, że należymy do NATO, jesteśmy granicą Unii Europejskiej . Takie wyobrażenie sobie, "co by było gdyby" i mówienie "och, byłoby to straszne" jest wręcz trochę obraźliwe dla osób, które dziś siedzą choćby w Kijowie i codziennie słyszą alarmy przeciwlotnicze. Ciągle – i oby tak pozostało! – możemy sobie wyobrażać atak na naszą stolicę, a to wyobrażenie będzie niedokładne, niedoszacowane, bo i skąd mamy wiedzieć, jak to jest.

Ale jednocześnie uważam, że takie filmiki są potrzebne

Nie mam wątpliwości, że Polacy w zdecydowanej większości domyślają się, że podobne sceny lub przynajmniej emocje są częścią wspomnień tych, którzy do nas przyjechali. To dokładnie zdarzyło się w ich mieście, w ich ojczyźnie. Zapewne też myśleli, że to niemożliwe, by w 2022 roku mogło do tego dojść.

Powyższy filmik pokazujący hipotetetyczny atak Rosji na Polskę jest też ciekawy z mniej poruszającej strony. Ukraina rozgrywa tę wojnę również w sieci, jakkolwiek źle to nie brzmi - wygrywa ją wizerunkowo. W tym takimi filmikami. Gdyby podobny materiał wrzucili Rosjanie, bylibyśmy oburzeni, bo byłoby to internetowe machanie szabelką. Nadal jest jakby nie patrzeć straszeniem, przesadą. Który fake jest dobry, a który zły? Kiedy jawna manipulacja pomaga, a kiedy szkodzi?

REKLAMA

Stoję na stanowisku, że ta wojna jak mało co w dzisiejszym świecie jest czarno-biała. Coś, co pomaga jest Ukrainie, jest dobre - proste. Ale np. big-techy nie mają już podobnego zdania, o czym pisał Kuba Wątor w Magazynie Spider's Web+.

- A wie pan, kto po Rosji jest obecnie drugim krajem, który puszcza do sieci najwięcej fejków? Tak, Ukraina. I co, mamy te fejki usuwać, skoro usuwamy rosyjskie? Bo rosyjskie wiadomo: walczymy w słusznej sprawie, trzeba ograniczyć możliwości kłamstwa najeźdźcy. Ale fejki ukraińskie? Tam też są kłamstwa, ale PR-owo pomagające Ukrainie w tym konflikcie. Czyli co, mamy je jednak zostawiać? - pyta przedstawiciel jednego z Big Techów, z lekką satysfakcją na twarzy. - Usuwamy też te ukraińskie. Fejk to fejk, ale jak pan sądzi, powinniśmy się tym publicznie chwalić? Przyniesie nam to poklask czy gromy? - dodaje.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA