REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. Technologie
  3. Militaria

Żona chrzestnego Putina podaje rzeczywiste liczby ofiar w Ukrainie. Senatorzy w szoku

Prawdziwe dane z frontu w Ukrainie powoli zaczynają przedostawać się do rosyjskiej opinii publicznej, nawet mimo starań Kremla, aby ukryć je przed ludnością. Teraz wybrzmiały one także na posiedzeniu Rady Federacji.

Ludmiła Narusowa w Radzie Federacji mówi o ofiarach wojny
REKLAMA

Władimir Putin jeszcze 10 dni temu był przekonany, że czeka go szybka kampania, inwazja i zajęcie całej Ukrainy. Następnie przy pomocy wojsk zapewne planował wymienić urzędującego obecnie prezydenta Zeleńskiego na marionetkę Kremla, która już raz została przegoniona do Moskwy przez mieszkańców Ukrainy po sfałszowaniu wyborów. Mowa oczywiście o Wiktorze Janukowyczu.

REKLAMA

Tak się jednak nie stało. Putin przeszacował zdolności swojej armii jeżdżącej zardzewiałym gruzem i nie docenił waleczności i oporu zarówno armii ukraińskiej, jak i cywili. W efekcie przez ostatnie osiem dni na terytorium Ukrainy rosyjskie wojsko dostaje niesamowity łomot. W trakcie walk i prób zajęcia kolejnych miast zginęło już ponad osiem tysięcy rosyjskich żołnierzy. W większości konfliktów Rosja nie traciła tylu żołnierzy w rok, ile w Ukrainie straciła przez tydzień.

Czytaj więcej

Na Kremlu zatem zapanowała panika. Kremlowska propaganda po kilku dniach walk, kiedy na ulicach Ukrainy leżało już ponad 1000 poległych żołnierzy, przekonywała, że w "operacji specjalnej" zginęło dwóch żołnierzy.

Putin zapomniał jednak, że mamy już XXI wiek i nie ma możliwości utajnienia takich informacji. Za pomocą mediów zagranicznych, a także przy wydatnej pomocy międzynarodowego środowiska hakerów prawdziwe informacje z frontu docierają do Rosjan tak czy inaczej.

Żona chrzestnego Putina przedstawiła prawdziwe dane Radzie Federacji

Ludmiła Narusowa, senator Rady Federacji, czyli wyższej izby rosyjskiego parlamentu postanowiła w piątek przełamać ciszę.

- Ze stuosobowej kompanii przy życiu pozostało czterech żołnierzy - powiedziała, szokując zebranych.

Rada Federacji zebrała się dzisiaj, aby na szybko przegłosować ustawę, która miałaby wprowadzać karę 15 lat więzienia za upublicznianie prawdy o agresji na Ukrainę. Oczywiście według ustawodawców prawda podawana przez media na całym świecie to fake news i nie wolno go rozprzestrzeniać.

Tu najlepiej widać, że Kreml boi się przyznać społeczeństwu do porażki w Ukrainie i próbuje strachem zakneblować usta wszystkim, którzy chcieliby otwarcie mówić prawdę. Czyli to, czego Federacja Rosyjska dopuściła się w Ukrainie i co jest przyczyną sankcji nakładanych na ten kraj przez kraje zachodnie.

Ludmiła Narusowa podczas debaty w Radzie Federacji

To właśnie podczas tej debaty, powołując się na rozmowy z rodzinami żołnierzy, Ludmiła Narusowa opowiedziała o zbrodniach popełnianych przez dowództwo armii rosyjskiej.

- Poborowi, którzy zostali zmuszeni do podpisania kontraktu lub za których ten kontrakt podpisano, zostali wycofani ze strefy działań wojennych. Tylko że z kompanii liczącej stu ludzi pozostało przy życiu tylko czterech. Byłam dzisiaj w Komitecie Matek Żołnierzy. Jest on po prostu zasypywany listami i telefonami od matek, które straciły kontakt z powołanymi tam dziećmi. One nie mają już nic do stracenia, szukają przynajmniej jakiejś informacji. Zobaczyły zdjęcia swoich synów i zaczęły się kontaktować. Dowiedziały się, że ktoś jest w niewoli, a ktoś inny zginął. Powstaje pytanie, czy nie warto przynajmniej zbierać ciał zabitych

- grzmiała Narusowa.
REKLAMA

W tym momencie odniosła się do informacji, iż władze rosyjskie nie zamierają zabierać ciał swoich żołnierzy z terytorium Ukrainy. Tymczasem wszystko wskazuje, że do walki na Ukrainę zostały wysłane tysiące poborowych, którzy wstąpili do armii zaledwie 2-4 miesiące temu i nawet nie ukończyli szkolenia podstawowego. Przedstawiciele armii zaprzeczają, nawet kiedy pokazuje im się nagrania i dowody zebrane przez Ukraińców, którzy rozmawiali z częścią żołnierzy rosyjskich. W sumie akurat po przedstawicielach armii rosyjskiej prawdy akurat nie powinniśmy się spodziewać.

Szkoda tylko bezsensownie straconych żyć, zarówno po stronie zaatakowanych Ukraińców, jak i po stronie poborowych, którzy zostali przez własny kraj potraktowani jak mięso armatnie. A następnie - kiedy płacą najwyższą cenę - są przez ten kraj porzucani w polu i w błocie.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA