REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. Technologie
  3. Militaria

Bunkier Putina: Syberia, Ural czy podziemny schron?

"Żaden bunkier nie uchroni cię przed bogiem" - tymi słowami Wołodymyr Zełeński na początku marca zwrócił się do Władimira Putina. Nawiązanie jest nieprzypadkowe, gdyż wiele mówi się o zmianie adresu prezydenta Federacji Rosyjskiej z Kremla na Syberię czy Ural. Gdzie może znajdować się hipotetyczny bunkier Putina?

Gdzie bunkier Putina jest i czy w ogóle istnieje? Syberia, Ural?
REKLAMA

Nazwisko Władimira Putina od grubo ponad miesiąca jest odmieniane przez wszystkie przypadki przez zarówno dziennikarzy, polityków, ekspertów wielu dziedzin jak i zwykłych ludzi. Przyczyna tego stanu rzeczy jest oczywista, zwłaszcza po uznaniu przez część społeczności międzynarodowej prezydenta Rosji za zbrodniarza wojennego. Oczywistym następstwem inwazji na Ukrainie jest pragnienie doprowadzenia go do odpowiedzialności za dokonaną zbrodnię, ale dyskurs publiczny - jak i ten mniej oficjalny, odbywający się na poziomie prywatnym, przepełnione są wolą dokonania samosądu na Władimirze Putinie.

REKLAMA

Nie przestają rozbrzmiewać plotki, że prezydent Federacji Rosyjskiej na wzór Józefa Stalina paranoicznie obawia się o swoje życie, a na wzór Adolfa Hitlera zaszył się w bunkrze. Ale ile w tym prawdy i jakie możliwości schronienia się przed potencjalnym zagrożeniem ma współczesny dyktator rosyjski?

Pierwszym sygnałem, że Władimir Putin mógł w ogóle w jakikolwiek sposób się ukryć - nie tylko w bunkrze, jest nagranie z początku marca, które wywołało sensację wśród internautów. Owe nagranie przedstawia Władimira Putina podczas spotkania w centrum szkoleniowym rosyjskiego Aeroflotu. W czasie wypowiedzi Putin aktywnie gestykuluje, a nagranie zamieszczone w serwisie Reddit pokazuje, że jego dłoń przechodzi przez mikrofon, co miałoby sugerować użycie tzw. Greenscreena i manipulacje by ukryć brak obecności przywódcy na spotkaniu. Jednak ta teoria została szybko obalona, gdyż udowodniono, że iluzja przechodzenia dłoni przez mikrofon jest efektem kompresji wideo.

Bunkier Putina na Syberii i inne teorie spiskowe Walerija Sołowieja

Na początku marca Walerij Solowiew w wywiadzie dla agencji East2West News stwierdził, że przywódca narodu rosyjskiego nie przebywa w Moskwie, a w zaawansowanej technologicznie, luksusowej kryjówce w górach Ałtaj. Sołowiej opisuje rzekomą kryjówkę Władimira Putina tymi słowami:

To specjalnie zbudowany bunkier, przygotowany na wypadek wojny nuklearnej. A właściwie to nie bunkier, tylko wielkie, wyposażone w nowoczesne technologie podziemne miasto [...]

Walerij Sołowiej to rosyjski polityk i historyk znany krytyk Kremla, który do czerwca 2019 roku pracował w Moskiewskim Państwowym Instytucie Stosunków Międzynarodowych. Lecz w ciągu ostatnich dwóch lat zasłynął w mediach dzieleniem się niepotwierdzonymi informacjami na temat rządu na Kremlu - w tym informacjami o sytuacji zdrowotnej Władimira Putina. Według Sołowieja prezydent Rosji w 2020 roku zachorował na raka, a w listopadzie 2020 roku w mediach stało się popularne stwierdzenie politologa, że Putin jest chory na Parkinsona.

Z tego powodu Sołowiej w zachodnich mediach cieszy się największą popularnością wśród tabloidów, w tym m.in. brytyjskim Daily Mailu, który powołując się na rosyjskiego uczonego pisze o ukryciu się Putina wraz z rodziną w podziemnej daczy zbudowanej przez koncern Gazprom w górach Ałtaj.

Artykuł Daily Maila wywołał burzę wśród Internautów, którzy rządni sprawiedliwości zaczęli przeszukiwać mapy i porównywać obraz satelitarny ze zdjęciami "siedziby" Putina. Rzekoma kryjówka Putina ma znajdywać się tuż przy granicy z Kazachstanem, Mongolią i Chinami, a jej współrzędne geograficzne to 50°47'19.3"N 86°29'15.4"E.

Bunkier na Uralu pamiętający czasy Breżniewa

Podobną narrację przyjął niemiecki Bild, który powołując się na informacje z kręgów ukraińskich tajnych służb i niemieckich kręgów rządowych, twierdzi, że Putin zaszył się w bunkrze na Uralu, a oprócz rodziny zabrał ze sobą również współpracowników. Według niemieckiego tabloidu, który na poparcie swej tezy przytacza wypowiedź na Twitterze Riho Terrasa, byłego ministra obrony Estonii. Terras 26 lutego pisał, jakoby Putin zebrał w swojej siedzibie na Uralu oligarchów i inne wpływowe osoby, by przedyskutować zawalenie się planu Blitzkreigu w Ukrainie.

Jednak wątek uralskiego bunkra nie jest aż tak oderwany od rzeczywistości i starszy niż wielu mogłoby się wydawać. W 1996 roku The New York Times pisał o podejrzeniach amerykańskiego wywiadu jakoby w masywie górskim Jamantau w Baszkortostanie w europejskiej części Rosji znajduje się ogromna baza wojskowa i schron przewinuklearny.

W ramach tajnego projektu przypominającego najchłodniejsze dni zimnej wojny Rosja buduje gigantyczny podziemny kompleks wojskowy na Uralu - mówią zachodni urzędnicy i rosyjscy świadkowie. Ukryty w górze Jamantau w pobliżu Biełoriecka na południowym Uralu projekt obejmował stworzenie ogromnego kompleksu posiadającego linię kolejową, autostradę i tysiące pracowników.

Sprawę uralskiej kryjówki opisuje szerzej serwis Global Security.
Tajemniczy obiekt wzbudził zainteresowanie amerykanów już w 1992 roku. Dzięki ówcześnie już istniejącym zdjęciom satelitarnym Amerykanie zobaczyli, że w pobliżu gór Jamantau odbywają się dość głębokie prace, a przy każdym wykopalisku znajduje się infrastruktura wspomagająca prace pod ziemią. Wielokrotnie pytani przez NYT Rosjanie tłumaczyli istnienie obiektu o powierzchni ponad tysiąca kilometra kwadratowych (czyli niemal tyle co dwie Warszawy) w różny sposób. Kompleks wydobywczo-przeróbczy, podziemny magazyn żywności i odzieży, sejf oraz… bunkier dla rosyjskich przywódców na wypadek wojny nuklearnej.

Raport z 2003 roku opublikowany przez Bruce G. Blaira na łamach The Washington Post wskazywał, że budowa kompleksu Jamantau zaczęła się jeszcze za czasów Breżniewa, a jego finalne oddanie do użytku ma odbyć się "wkrótce".

REKLAMA

Warto także dodać, że choć kompleks w Jamantau jest najbardziej znanym dziełem post-radzieckiej myśli apokaliptycznej, to nie jest on jedynym tego typu obiektem, który - według amerykańskich służb bezpieczeństwa - jest budowany na terenie Federacji Rosyjskiej.

W 1997 roku The Washington Times weszło posiadanie kopii raportu CIA dotyczącego budowy "strategicznego stanowiska dowodzenia będącego w stanie przetrwać atak nuklearny" u podnóża góry Koswińskiego, położonego głęboko na Uralu, około 1370 kilometrów na wschód od Moskwy. Drugi z uralskich kompleksów miał zostać zlecony do budowy już za czasów Jelcyna oraz łączyć podgórską daczę bezpośrednio z Moskwą za pomocą podziemnej linii kolejowej. W myśl raportu CIA satelity uchwyciły na zdjęciach budowę schronu u podnóża góry Koswińskiego, która wyglądem przypominała widoki znane ze zdjęć Jamantau.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA