REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. Technologie
  3. technologie
  4. Nauka

Facebook to nie tylko raj dla negacjonistów pandemii i zmian klimatu. Firma miała oszukać inwestorów

Facebook, czy raczej Meta, w ostatnim czasie zbiera tęgie baty z każdej możliwej strony. Z serwisu odpływają użytkownicy, akcje lecą na łeb, na szyję, a sygnalistka Frances Haugen właśnie wbiła Zuckerbergowi nie jedną, a dwie kolejne szpile, zawiadamiając Amerykańską Komisję Papierów Wartościowych i Giełd (SEC) o tym, iż Facebook oszukał inwestorów w kwestii walki z dezinformacją klimatyczną i covidową.

facebook fake news satyra
REKLAMA

W ubiegłym roku zeznania sygnalistki Frances Haugen spowodowały trzęsienie ziemi, którego wstrząsy wtórne Meta odczuwa do dziś. Przez lata bowiem mogliśmy tylko przypuszczać, że Facebook celowo promuje kontrowersyjne treści, a Instagram ma negatywny wpływ na umysły adolescentów – po zeznaniach Haugen zyskaliśmy jednak pewność, że tak jest w istocie, a Meta, nawet jeśli nie programuje swoich serwisów tak, by były szkodliwe społecznie, zdaje sobie sprawę z ich szkodliwości i nie robi z tym faktem nic.

REKLAMA

Teraz Haugen dorzuca kolejne oskarżenia względem imperium Marka Zuckerberga, tym razem zarzucając firmie, iż oszukała inwestorów w kwestii walki z dezinformacją odnośnie zmian klimatycznych oraz fake newsami narastającymi dookoła tematu COVID-19.

Denialiści klimatyczni mają się doskonale na Facebooku.

W 2019 roku Mark Zuckerberg wystosował na Facebooku oświadczenie, w którym ogłosił, iż jego firma będzie się bardziej przykładać do kwestii dezinformacji. Szef Mety przedstawił wówczas, jakie wyzwania wiążą się z ochroną przed fake newsami i szkodliwymi treściami, i zapowiedział walkę z dezinformacją poprzez moderację oraz aktywne usuwanie kont, które tę dezinformację rozsiewają. Niedługo potem Meta pozwoliła niezależnym organizacjom na weryfikację prawdziwości wpisów publikowanych na Facebooku i Instagramie.

Jeśli chodzi o walkę z dezinformacją klimatyczną, Facebook powziął jeszcze jedną inicjatywę, a mianowicie uruchomił Centrum Nauki o Klimacie, gdzie można znaleźć różne informacje i ciekawostki w temacie, oraz sprawdzić swoją wiedzę w zakresie zmian klimatycznych przy pomocy prostych quizów. Niestety (dla Facebooka) raport organizacji Stop Funding Heat rozniósł w drobny mak twierdzenia Mety, jakoby firma walczyła z dezinformacją klimatyczną.

Według danych ukazanych w raporcie, sfera zmian klimatycznych nie jest ujęta w żadnym z istotnych dokumentów regulujących działanie serwisu. Nie ma jej ani w standardach reklamowych, ani w programie fact-checkingowym, ani w Facebook Oversight Board, czyli niezależniej grupie ekspertów decydującej o tym, czy w danym przypadku naruszono regulamin serwisu (to im zawdzięczamy m.in. ban dla Donalda Trumpa). Ba, zmiany klimatu nie są nawet ujęte w standardach społeczności, pomimo tego, iż w 2020 r. grupa amerykańskich senatorów zwróciła się z pytaniem, czy walka z dezinformacją klimatyczną mieści się w facebookowym rozumieniu definicji „fałszywe informacje”. Facebook wówczas odpowiedział, że tak, owszem, mieści się, jednak do dziś standardy społeczności ani słowem nie wspominają o zmianach klimatu ani walce z powiązanymi z nimi fake newsami.

Oskarżenie Frances Haugen odnośnie niedostatecznej walki Facebooka z denializmem klimatycznym zdaje się być więc w pełni zasadne. Co się zaś tyczy dezinformacji covidowej, do oskarżeń skierowanych do SEC dołączono wewnętrzne dokumenty Mety, z których wynika iż już w kwietniu i maju 2020 r. pracownicy Facebooka zgłaszali obecność setek grup sprzeciwiających się lockdownom, a firma nie podjęła dostatecznie zdecydowanych kroków, by zaradzić narastającemu problemowi.

Facebook jest dziś chłopcem do bicia, ale problem jest znacznie szerszy.

Dobrze się czyta (i pisze, nie ukrywam) o kolejnych potknięciach Facebooka i kolejnych celnie zadanych ciosach, które – być może, w perspektywie czasu – sprawią, że Meta zrewiduje swoją politykę i przestanie sztucznie pompować kontrowersje i dezinformację, bo one napędzają więcej ruchu dla reklamodawców. Nie da się jednak przymknąć oka na fakt, że Facebook nie jest źródłem choroby, lecz jedynie jednym z jej ognisk.

To dobrze, że do SEC spływają oskarżenia względem Mety, bo gigantom trzeba patrzeć na ręce. Tym niemniej kwestia rozsiewania fałszywych informacji odnośnie zmian klimatycznych i promocja denializmu w internecie dotyczą każdej platformy społecznościowej, programów reklamowych i wyszukiwarek.

REKLAMA

Kwestia walki ze zmianami klimatycznymi nie jest na rękę wielu branżom, które mogą ucierpieć przez narzucane odgórnie zmiany prawne (np. branża motoryzacyjna czy przemysł mięsny), więc w grę wchodzą potężne pieniądze wydawane na lobbying przeciwko działaniom mającym na celu promocję walki z globalnym ociepleniem. Nie brakuje też tzw. „pożytecznych idiotów”, którzy na skutek nie tyle złej woli, co skrajnej niekompetencji rozsiewają antynaukowe bzdury w platformach społecznościowych (jak np. jeden z czołowych prawicowych publicystów w Polsce). I nawet nie zaczynajmy tematu fake newsów i teorii spiskowych narastających dookoła pandemii; tu dezinformacja rodzi się wszędzie, zarówno w umysłach co mniej rozgarniętych obywateli jak i w organizacjach czy ugrupowaniach politycznych, które upatrują w rzekomej „walce z pseudo-pandemią” okazji na zbicie kapitału.

Na ten moment nikt nie wygrywa walki z fake newsami. Dobrze się jednak stało, iż oskarżenia Frances Haugen mogą realnie wpłynąć na politykę Facebooka, bo przykład idzie z góry. Jeśli Meta będzie zmuszona do ostrzejszej walki z denializmem klimatycznym i teoriami spiskowymi odnośnie COVID-19, być może wywrze to wpływ także na inne platformy.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA