1. SPIDER'S WEB
  2. Nauka
  3. Koronawirus

Omikron szaleje, ale jest mniejsze ryzyko, że trafisz przez niego do szpitala. Przynajmniej na razie

Omikron to nowy wariant koronawirusa, który od listopada sieje spustoszenie niemal na całym świecie. Kolejne przypadki notuje się również w Polsce. Naukowcy mają jednak również dobre informacje - szczęście w nieszczęściu polega na tym, że omikron jest bardzo zaraźliwy, ale dość łagodny. Przechorowanie nie jest aż tak niebezpieczne, jak choćby było to z deltą.

koronawirus omikron

Według najnowszych danych jest 15 Polaków, u których wykryto wariant o nazwie omikron. Podczas niedawnej konferencji szef WHO przyznał, że ten rodzaj koronawirusa rozprzestrzenia się szybciej niż delta. A na dodatek może zakażać osoby zaszczepione oraz tych, którzy już przeszli Covid-19.

Naukowcy ciągle badają nowy wariant. Z najnowszych analiz badaczy z Imperial College wynika, że pacjenci zakażeni omikronem mają mniejsze ryzyko hospitalizacji (15-20 proc.) niż w przypadku delty.

Pozytywne dane płyną również ze Szkocji. Tam lekarze zauważyli, że hospitalizacji w okresie działania omikronu było o 70 proc. mniej niż w przypadku delty.

Omikron łagodniejszy? Oczywiście to badania wstępne, więc należy wstrzymać się z lekceważeniem zagrożenia

Tym bardziej że omikron łatwiej się rozprzestrzenia, co każe podejrzewać, że danych do analizy – czytaj: chorych pacjentów – będzie więcej. I być może okaże się, że przy jeszcze większych liczbach nie będzie tak kolorowo. Nawet mniej groźna dla zdrowia choroba może przecież obciążyć służbę zdrowia, która choćby u nas ledwo dyszy.

Zresztą dokładnie o tym mówił prof. Rafał Gierczyński, zastępca dyrektora ds. bezpieczeństwa epidemiologicznego i środowiskowego, Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego PZH – Państwowy Instytut Badawczy. W rozmowie z Dziennikiem Gazetą Prawną zauważył:

Zatem jeżeli czeka nas gwałtowny przyrost liczby chorych, to nawet jeżeli przyjmiemy, że ma dwukrotnie słabsze działanie i dwa razy rzadziej „kładzie” do szpitala, to wystarczy dwa razy większa liczba przypadków w tym samym czasie, żebyśmy znaleźli się w takiej samej sytuacji ryzyka zajęcia łóżek szpitalnych jak teraz przy delcie – więc nawet łagodny omikron przy takiej dynamice zakażeń może się okazać kilka razy bardziej groźny z perspektywy ochrony zdrowia i wydolności systemu.

Póki co jednak o optymizm łatwo, bowiem dane potwierdzające mniejszą szkodliwość omikrona spływają z wielu regionów. Analiza przeprowadzona przez instytut chorób zakaźnych w RPA wykazała, że w przypadkach zakażeń z października i listopada, przyjęć do szpitala osób, u których podejrzewano omikron, było aż o 80 proc. mniej niż tych chorych na deltę.

Omikron mniej groźny niż delta?

Duńskie badania mówią o trzy razy mniejszym prawdopodobieństwie przyjęcia do szpitala w przypadku omikronu

Z drugiej strony lekarze podkreślają pewną zależność. Zarażają się głównie młode osoby, na dodatek zaszczepione, dlatego konsekwencje choroby są mniejsze.

Mutacja, jaką jest omikron, może niepokoić, ponieważ wirus musiał dostosować się głównie do ozdrowieńców. Czyli na swój sposób jest sprytniejszy. Można się domyślać, że kolejne warianty także będą dostosowywały się do sytuacji, gdy populacje będą lepiej zabezpieczone – ale wciąż nie na tyle, by wirus nie mógł mutować i się rozprzestrzeniać. A niestety po Polsce widzimy, że do szczepień i ochrony innych trudno przekonać.

Dobra wiadomość? Jest. ‌SpFN, czyli szczepionka Walter Reed, ma działać na wszystkie istniejące warianty koronawirusa, takie jak delta i omikron. Specyfik, który jest już testowany na ludziach, ma sobie radzić również z kolejnymi mutacjami, które dopiero powstają.