1. SPIDER'S WEB
  2. Nauka
  3. Koronawirus

Kupili fałszywy certyfikat, a teraz chcą się zaszczepić. Ministerstwo Zdrowia: ups, peszek

Rośnie liczba przypadków osób, które próbowały ominąć system i kupić fałszywy certyfikat szczepienia. Jednak sytuacja w kraju i zgony bliskich sprawiają, że chcą naprawić swój błąd i przyjąć prawdziwy preparat. Ministerstwo takiej opcji nie widzi.

Kupili fałszywy certyfikat, teraz chcą szczepionkę

O antyszczepionkowcach, którzy przeszli przemianę, pisze Wirtualna Polska. W rozmowie z portalem lekarz ze szpitala covidowego w Lublinie przekazał, że niedawno spotkał się z przypadkiem czterech osób chcących się zaszczepić po tym, jak zmarła bliska im osoba. Okazało się to niemożliwe, bowiem w systemie widnieli jako zaszczepieni. To wszystko przez kupno fałszywego certyfikatu.

Proceder fałszywych certyfikatów nadal więc kwitnie, mimo zatrzymań grup ułatwiających oszukanie systemu. Ale przybywa też osób, które żałują swojego czynu. Pojawiają się głosy, aby im wybaczyć i umożliwić przyjęcie prawdziwego preparatu.

Ministerstwo: zero tolerancji dla cwaniaków

Ministerstwo Zdrowia nie zamierza być litościwe. Oszukałeś, bo nie wierzyłeś w skuteczność szczepionek? Cóż, masz za swoje.

W komunikacie przesłanym WP oczywiście nie powiedziano tego wprost, ale dano do zrozumienia, że o amnestii mowy być nie może:

Doprowadzenie do wytworzenia oraz posługiwanie się fałszywymi certyfikatami stwarza zagrożenie zarówno dla osoby, która się tego dopuszcza, jak i dla całego społeczeństwa, które zmaga się z bieżącą falą epidemii. Ministerstwo Zdrowia nie reguluje obszaru penalizacji osób, które brały udział w fałszowaniu dokumentacji medycznej. Postępowania w tym obszarze prowadzą odpowiednie instytucje

Słowem: to nie sprawa ministerstwa, my się tym nie zajmujemy, ani nie zamierzamy ułatwić nikomu życia.

Gdyby polskie władze prowadziły ostrą politykę wobec antyszczepów, takie podejście ministerstwa łatwiej byłoby mi zrozumieć

Tymczasem o żadnych poważnych ograniczeniach wobec niezaszczepionych mowy być nie może. Wręcz przeciwnie – ciągle można odnieść wrażenie, że rząd im pobłaża.

Kiedy niektórzy na własnej skórze zrozumieli, że hasła antyszczepów są zagrożeniem dla życia ich i bliskich, i chcą naprawić swój błąd, nagle okazuje się, że ministerstwo jest stanowcze: oszustwo to oszustwo!

O ile zgadzam się, że prawo trzeba respektować, tak jest okazja, aby „przyciągnąć” na stronę zaszczepionych tych, którzy o szczepionce jeszcze do niedawna nie chcieli myśleć. Co więcej – byli do niej na tyle negatywnie nastawieni, że dokonali przekrętu.

Każda taka skruszona osoba to jednak dodatkowa ochrona dla całego społeczeństwa. W kraju, gdzie niechęć do szczepień jest spora, gdzie już przegoniliśmy pod względem zgonów Włochów, dawny antyszczepionkowiec po dobrej stronie jest na wagę złota. Ministerstwo woli udawać surowego stróża prawa – szkoda jednak, że polskie prawo nie jest faktycznie surowe i pozwala prawdziwym antyszczepom dalej hasać.