1. SPIDER'S WEB
  2. Nauka
  3. Koronawirus

Dlaczego nie jesteście państwo zaszczepieni? Ratownik zdradził, co odpowiadają Polacy

Ratownik Karol Bączkowski napisał, dlaczego hasło „każdy powinien mieć wybór, bo w razie czego zaszkodzi sam sobie” w temacie szczepionek nie do końca pasuje. Rezygnacja z ochrony przed koronawirusem może mieć długofalowe konsekwencje dla innych ludzi.

ratownik

„To moja praca, nie krzyczę na ludzi. Podchodzę maksymalnie spokojnie. Nikogo nie zmuszam, nikogo nie namawiam” – zastrzega ratownik w swoim wpisie na portalu LinkedIn. I choć sam przyznaje, że decyzja o przyjęciu szczepionki to „wolny wybór”, dzięki jego wypowiedzi niektórzy mogą zrozumieć, dlaczego zaszczepienie tych, którzy mogą przyjąć preparat, ale tego nie robią, jest tak ważne.

Co mówią niezaszczepieni?

Odpowiedzi są przeróżne. Pacjenci, do których wzywana jest karetka, zrzucają czasami winę na brak czasu i nawał obowiązków. Inni przyznają, że mieli dobrą odporność, a nawet chcieli się zarazić, żeby mieć to z głowy. Kolejni tłumaczą, że i tak nie wychodzą z domu albo że liczyli na to, że choroba ich ominie.

Nie brakuje też osób mających obaw wobec - ich zdaniem - zbyt szybkiego powstania szczepionki. Podają też dowody anegdotyczne – sąsiadka się zaszczepiła, a i tak zachorowała.

Wszystkie przykłady to moje wyjazdy, to pacjenci, którzy mieli duszność i jakoś tak nie chcieli zostać w domu, sam na sam z wirusem

– zaznacza autor wpisu.

"Tracimy czas zawałów, udarów, porodów i innych stanów nagłych"

I właściwie można by cynicznie stwierdził, jak zresztą robi to wielu, że to ich decyzja, więc teraz muszą ponieść jej konsekwencje. Tyle że tak to nie działa, co udowadnia Karol Bączkowski.

Ratownik podkreśla, że każdy wyjazd do osoby mającej koronawirusa mógłby zostać „wykorzystany”, by pojechać do zawału albo wypadku. Tym bardziej że ratownicy „marnują czas na przewozy lekkich stanów”.

Nie chodzi wyłącznie o to, że do osoby z koronawirusem trzeba pojechać. Później następuje przeszło dwugodzinna dezynfekcja karetki, przez to pojazd jest wyłączony z ruchu. Znowu. A w dobie koronawirusa karetek brakuje – jak zaznacza ratownik, jest ich raptem 1585 na cały kraj.

Łatwo powiedzieć: „to mój wybór”

Tyle że w konsekwencji ucierpieć może ktoś, kto po prostu miał pecha i został poszkodowany w wypadku. Przez jedną nieodpowiedzialną decyzję zagrożeni śmiercią są ci, którzy w „normalnych warunkach” mogliby zostać uratowani.

Oczywiście można mówić, że to nie niezaszczepieni odpowiadają za to, że w Polsce jest mało karetek, a system ochrony zdrowia ledwo dyszy. I to prawda. Jednak istnieje prosty sposób, żeby ją odciążyć. Przy okazji pomagając nie tylko sobie, ale przede wszystkim innym.

Mamy coraz więcej przykładów na to, że szczepienia faktycznie chronią słabszych. Niestety – są to tragiczne dowody. Jak historia rodziców dzieci leczonych onkologicznie, które wyzdrowiały, ale i tak były osłabione. Zaraziły się, a potem zmarły, bo ich rodzice nie chcieli się zaszczepić.

zdjęcie główne: mikeforemniakowski/shutterstock.com