REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. Nauka
  3. Koronawirus

Wydawali fałszywe certyfikaty szczepień za 1500 zł. Policja rozbiła grupę

To już kolejny przypadek, kiedy okazuje się, że fałszywe certyfikaty szczepień mogły krążyć po kraju. Policja zatrzymała sprawców oferujących lewe paszporty covidowe, ale rodzi się pytanie, o ilu podobnych przypadkach jeszcze usłyszymy. Albo, co gorsza, nie…

covid zaświadczenie
REKLAMA

Funkcjonariusze CBŚP zatrzymali w sumie 11 osób na terenie województw śląskiego, lubelskiego i pomorskiego. Jak ustalił nieoficjalnie Onet, wśród zatrzymanych jest pielęgniarka, która miała dostęp do krajowej bazy szczepień.

REKLAMA

- Członkowie gangu docierali do osób, które nie chciały przyjmować szczepionki przeciwko COVID-19, ale chciały posiadać zaświadczenie potwierdzające takie zaszczepienie. Z zebranego materiału wynika, że kolejnym etapem było wprowadzenie danych "klienta" do systemu, wystawiając przy tym stosowne zaświadczenie. W ten sposób zdobywano tzw. paszporty covidowe, upoważniające na przykład do wjazdu do niektórych państw — tłumaczy w przesłanej Onetowi informacji podinsp. Iwona Jurkiewicz, rzeczniczka CBŚP.

Fałszywe certyfikat szczepień kosztował od 1 tys. zł do 1,5 tys. zł

Cennik jak widać się nie zmienił – w lipcu pisaliśmy o lekarzu, który zajmował się podobnym oszustwem. U niego za lewy dokument płaciło się także 1,5 tys. zł.

Mimo że obowiązku szczepień dziś w Polsce nie ma i osoby niezaszczepione spokojnie mogą wchodzić do miejsc publicznych (co innego w wielu państwach Unii...), tak inaczej sprawa wygląda w przypadku podróży. Certyfikat był potrzebny, by móc wjechać do innych państw, które wymagały paszportu covidowego.

Sam proceder był niepokojąco… wygodny. Kiedy przeprowadziliśmy własne śledztwo, oszuści wymagali wizyty w punkcie i skontaktowania się z „wiarygodną” pielęgniarką, która wszystko załatwiała.

W tym przypadku grupa odpowiadała za wpis do krajowej bazy szczepień, z której certyfikat pobiera się samemu

Z ustaleń Onetu wynika, że z fałszywego certyfikatu mogło skorzystać co najmniej 100 osób. Śledczy nie wykluczają, że „usługa” była niestety znacznie bardziej popularna.

Proceder fałszywych szczepień kwitnie. W listopadzie policjanci zatrzymali trzy pielęgniarki wystawiające fałszywe świadectwa szczepień.

Za głupotę można boleśnie zapłacić. TVN 24 opisywał niedawno przypadek kobiety, która trafiła do szpitala w Bolesławcu na Dolnym Śląsku. Była zakażona koronawirusem, a w systemie widniało, że jest zaszczepiona.

REKLAMA

O ile to nie jest nic zaskakującego – bo po szczepieniu też można się zarazić; chorobę przechodzi się dużo, dużo lżej – tak z czasem jej stan zaczął się pogarszać. Dopiero pod respiratorem pacjentka przyznała, że zaświadczenie było podrobione.

- W zdecydowanej większości przypadków u osób zaszczepionych po tygodniu obserwujemy poprawę. Dziwiło nas, że stan pacjentki sukcesywnie się pogarszał. Poinformowaliśmy rodzinę, że nie wiemy, dlaczego tak się dzieje. Wtedy pacjentka przyznała, że nie jest zaszczepiona. Nie powiedziała nic więcej, nie była w stanie - mówiła Justyna Straszak-Trzeciak, kierownik oddziału neurologicznego w szpitalu w Bolesławcu.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA