REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. Nauka
  3. Koronawirus

Mikołaj z reklamy pokazał paszport covidowy. Dostał 31 tys. łapek w dół, a w sieci wybiło szambo

Brytyjskie Tesco w swojej reklamie na Boże Narodzenie postawiły sprawę jasno: o tym, czy wrócimy do normalności, zadecydują liczne szczepienia. Przekaz jest dobry, ale nie wszystkim się spodobał. Za to w Polsce do przyjęcia preparatu zachęcać mają… kary. I obietnica, że czwarta fala skończy się przed pierwszą gwiazdką.

święta
REKLAMA

„W te święta nic nas nie powstrzyma” – głosi świąteczna reklama brytyjskiego Tesco. Przekaz jest prosty: choćby się waliło i paliło, nic nie popsuje magicznej aury. Bardziej niż o losowe przypadki chodzi tu jednak ciągle o koronawirusa. Dlatego Święty Mikołaj został zatrzymany na granicy…

REKLAMA

…ale szybko został przepuszczony zaraz po tym, jak pokazał paszport covidowy

Kontekst jest oczywisty. Tylko przyjęcie szczepionki ochroni nas przed chorobą lub zagwarantuje jej łagodne przebycie. Dzięki temu możliwe będzie spotkanie z bliskimi, obdarowywanie się prezentami i wszystkie inne świąteczne radości.

W Wielkiej Brytanii w ciągu ostatniego tygodnia odnotowano średnio ponad 38 tys. nowych przypadków zachorowań. Liczba rośnie mniej więcej od września, a pod koniec października osiągnięto prawie 45 tys. Teraz wykres ponownie się unosi i z dnia na dzień chorych przybywa.

Co więcej, 2 tygodnie temu było najwięcej zgonów z powodu koronawirusa od marca. Miesiąc temu pojawiły się więc głosy o możliwych ograniczeniach. Reklama Tesco daje więc nadzieję, ale rzeczywistość może okazać się bardziej brutalna.

Tym bardziej że najwyraźniej Brytyjczycy nie zgadzają się z przesłaniem. Świadczyć ma o tym licznik łapek w dół – nabito ich już ponad 31 tys. Reklamę „lubi” jedynie 3 tys. Raczej nie chodzi tutaj o grę aktorską albo wykorzystanie piosenki Queen (choć mimo wszystko tego nie wykluczam), a właśnie zachętę do zaszczepienia się.

Do tego doliczyć trzeba również 1500 skarg do Urzędu Standardów Reklamy. Wszystkiemu winny Mikołaj, który woli roznosić prezenty do mieszkań, a nie szpitali.

Co tam nowe przypadki, kolejne zgony, możliwe ograniczenia – i tak nie podoba im się „propaganda” szczepień

Brzmi znajomo, prawda?

Polskiemu ministrowi zdrowia udzielił się jednak optymizm rodem z reklamy Tesco. W rozmowie z PAP Adam Niedzielski stwierdził, że:

Zgodnie ze wszystkimi prognozami jest mało prawdopodobne, abyśmy mieli Święta Bożego Narodzenia zakłócone falą covidu.

Jak widać strategia jest jednak trochę inna niż w przypadku Tesco. Tam uratować święta mają szczepionki, u nas – cóż, po prostu czas, bo najgorsze zdąży przeminąć przed pierwszą gwiazdką. Na ewentualne obostrzenia się nie zanosi.

- Trzeba sobie zdawać sprawę, że u nas pewne środki przymusu nie tylko że są źle odbierane, ale potrafią działać przeciwskutecznie i zniechęcać ludzi, uruchamiać postawę jeszcze bardziej negatywną, czy wręcz agresywną. Ruch antyszczepionkowy w Polsce - z przykrością to muszę powiedzieć - jest stosunkowo silny i w pewnym sensie sprofesjonalizowany. Występują tu incydenty, które mają charakter agresywny. Naszym celem nie jest teraz sprowokowanie ludzi do wyjścia na ulicę i mówię tu o zacznie szerszych grupach niż w Austrii, Francji czy Niemczech – powiedział minister zdrowia.

Co nie oznacza, że żadnych akcji nie będzie. Do policji, która już poluje na osoby unikające maseczek, dołączą kontrolerzy Głównego Inspektoratu Sanitarnego. Kontroli można więc spodziewać się nie tylko w centrach handlowych i sklepach, ale też w środkach transportu.

REKLAMA

Widzimy, że w transporcie miejskim po kontrolach policji na sytuacja się poprawiła, teraz chcemy zadbać, żeby sytuacja ta poprawiał się również w obiektach handlowych – zaznaczył rzecznik prasowy resortu zdrowia Wojciech Andrusiewicz.

Pierwsze sprawdzania już się odbyły. W ciągu ostatnich dni służby sanitarne przeprowadziły 7-8 tys. kontroli.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA