1. SPIDER'S WEB
  2. Koronawirus
  3. Nauka

Wszedł do szpitala, żeby pokazać spisek i puste łóżka. Teraz w areszcie rżnie głupa

Pół roku minęło od kiedy niejaki "Suweren" wtargnął do toruńskiego szpitala, aby pokazać od środka oddział covidowy. Teraz pojawił się akt oskarżenia, a Bartoszowi T. grozi rok więzienia.

suweren-youtube-akt-oskarzenia-doda-prank

Bartosz T. to gwiazdor YouTube'a nazywany "Suwerenem", który miał swoje 5 minut pod koniec marca br. Za to, że wtargnął do Specjalistycznego Szpitala Miejskiego w Toruniu, postawiono mu zarzut wdarcia się na teren placówki wbrew zakazom wynikającym z trwającej pandemii.

Bartosz T. najpierw wszedł do szpitala, a potem trafił do aresztu.

Chociaż aż czterech pracowników szpitala prosiło Bartosza T. o opuszczenie placówki, agresywnie zachowujący się youtuber nic sobie z tego nie robił. Jak gdyby nigdy nic nagrywał swój klip, który potem trafił do internetu. Sprawą zainteresowała się policja i prokuratura.

Bartosz T. trafił do aresztu, gdzie przeszedł badania psychiatryczne. Wynika z nich, że był świadomy swoich działań i może teraz odpowiadać za nie karnie. Zarzuty o "naruszenie miru" mogą sprawić, że zasądzona zostanie kara roku więzienia tylko z tego tytułu. Na tym problemu "Suwerena" się jednak nie kończą.

Jest już akt oskarżenia przeciwko "Suwerenowi" i to nie tylko za wtargnięcie do szpitala na oddział covidowy.

"Suweren" najwyraźniej zrozumiał, że jego wybryk może mieć poważne konsekwencje i bynajmniej nie przyznaje się do zarzucanych mu czynów. Przekonuje, że jego wideo było nastawione na kontrowersje, bo jest artystą i porównuje samego siebie do… piosenkarki Dody, która również w swojej twórczości szokuje.

Mimo to za samo naruszenie miru w szpitalu autorowi nagrania grozi do roku więzienia, a to nie koniec. Oprócz tego w akcie oskarżenia pojawił się drugi zarzut, który dotyczy groźby karalnej. Bartosz T. najpierw przekonywał, że spali budynek urzędu miasta, a teraz utrzymuje, że to był tylko "prank internetowy".

Bartosz T. nie jest jedyną osobą, która ma teraz problemy w wyniku wtargnięcia na teren toruńskiego szpitala.

Na ławie oskarżonych "Suwerenowi" będzie towarzyszyć Monika W., która wraz z narzeczonym Łukaszem S. przyjechała do Torunia i miała dołączyć do autora brzemiennego w skutki nagrania po tym, jak zobaczyła jego transmisję. Bartosz T. utrzymuje, że nie znał wcześniej kobiety, ani jej partnera.

Monice W. za wtargnięcie do szpitala grozi nie rok, a do dwóch lat pozbawienia wolności, czyli nawet więcej niż Bartoszowi T. Wynika to z faktu, że kobieta odpowie nie tylko za naruszenie miru, ale również nietykalności cielesnej sanitariusza, którego miała łapać za rękę, gdy ten zagrodził wejście.

Łukasz S., czyli narzeczony Moniki W., będzie odpowiadał tylko za naruszenie miru - tym samym jemu grozi rok więzienia. Cała trójka powinna się zaś cieszyć, gdyż w akcie oskarżenia nie pojawiły się zarzuty o narażenie życia i zdrowia pacjentów, gdyż biegli ustalili, iż nie byli zarażeni koronawirusem.