1. SPIDER'S WEB
  2. Ekologia
  3. Nauka
  4. Tech
  5. Technologie

Brawo my. Tysiące ton odpadów po pandemii trafią do oceanów

Pandemia zebrała okrutne żniwo na ludziach. Zbierze jeszcze okrutniejsze na środowisku

Pandemia spustoszyła środowisko. Tysiące ton śmieci trafią do oceanów

Istnieje teoria, że COVID-19 może być reakcją obronną Ziemi (jako ekosystemu) na wyniszczającego ją pasożyta (człowieka). Nawet jeśli nie znajdzie ona potwierdzenia w rzeczywistości, pandemia pokazała, że jako rasa zasługujemy na przetrzebienie przez matkę naturę.

Od początku pandemii wygenerowaliśmy 8 mln ton medycznych śmieci, z czego 25 000 ton trafi do wszechoceanu. Tak wynika z pierwszego przeprowadzonego na szeroką skalę badania.

Maseczki. Maseczki wszędzie.

Podczas gdy do 2020 r. cały świat z mniejszą lub większą skutecznością walczył z jednorazowymi plastikami, pandemia dosłownie cofnęła nas na linię startu, a może nawet i przed nią. Nie trzeba zresztą badań naukowych, by dostrzec to gołym okiem – w sklepie nie kupimy już plastikowych słomek, ale za to jednorazowe maseczki w plastikowych opakowaniach można kupować na pęczki. Te same maseczki walają się potem po ulicach, parkach i lasach, znajdowane są przez dzikie zwierzęta i koniec końców lądują w ziemi lub morzu.

Na pierwszy rzut oka można ocenić, że problem odpadów covidowych jest poważny. Na ile poważny – postanowili sprawdzić badacze z Uniwersytetu Kalifornijskiego w San Diego, we współpracy z uczonymi z uniwersytetu w Nanjing i Instytutu Oceanografii w San Diego. Opracowali oni model, na podstawie którego obliczyli szacunkową ilość śmieci wygenerowanych przez pandemię na całym świecie, jak również potencjalne miejsce, w którym znajdziemy te śmieci za kilka lat.

Według ich przewidywań, znaczna część z 8 mln ton odpadów trafi do mórz i oceanów, by za kilka lat osiąść na ich dnie lub wylądować na plażach.

Szpitale gorsze od niechlujów.

Co bardzo ciekawe, model opracowany przez badaczy ujawnił, że to wcale nie niechlujne indywidua są odpowiedzialne za największą ilość odpadów, lecz odpowiadają za nie placówki medyczne. Dotyczy to zwłaszcza placówek w krajach rozwijających się, który problem z zarządzaniem odpadami miały już przed pandemią, a COVID-19 tylko dodatkowo utrudnił radzenie sobie ze śmieciami. Znakomita większość tych śmieci została wygenerowana w Azji, przy czym aż 73 proc. odpadów trafiających do oceanów dociera tam za pośrednictwem trzech rzek: Shatt al-Arab, Indus i Jangcy. Płynące nimi śmieci trafiają następnie do Zatoki Perskiej, Morza Arabskiego i Morza Wschodniochińskiego. Drugie w kolejce są europejskie rzeki, które odprowadzają do mórz i oceanów 11 proc. odpadów covidowych.

Plastikowe śmieci - pandemia wygenerowała miliony ton odpadów medycznych
Plastikowe śmieci - pandemia wygenerowała miliony ton odpadów medycznych

Badaczom udało się ocenić nie tylko źródło największych wysypisk covidowych śmieci, ale także ich możliwą trasę po wpadnięciu odpadów do wszechoceanu. Wykorzystując tabele pływów oceanicznych, ustalili, że największa ilość odpadów skumuluje się na Oceanie Arktycznym, a aż 80 proc. śmieci, które tam trafią, szybko osiądą na jego dnie. Akumulacja odpadów covidowych w okolicy bieguna północnego ma nastąpić w roku 2025.

Pandemia zebrała okrutne żniwo na ludziach. Zbierze jeszcze okrutniejsze na środowisku.

Na dzień 9 listopada 2021, od początku pandemii z powodu COVID-19 zmarło 5,06 mln ludzi, z czego 77760 tys. w Polsce. To straszna statystyka. Wiecie, jaka jest równie straszna? Ta, która ukazuje, że każdego roku do mórz i oceanów trafia 10 mln ton plastiku. Plastiku, który potem ląduje w żołądkach morskiej flory, niszczy faunę, a koniec końców ląduje w naszych żołądkach w formie rozkładającego się mikroplastiku.

Wydawać by się mogło, że szczytem tej katastrofy jest plastik wypływający na brzegi plaż lub unoszący się m.in. w wielkiej oceanicznej plamie śmieci, którą niedawno zaczął sprzątać drugi etap projektu Ocean Cleanup.

Tymczasem oceaniczna plama śmieci i inne tego typu hotspoty stanowią raptem 1 proc. śmietnika, jaki człowiek uczynił z oceanów. Jeśli chodzi o pozostałe 99 proc., które osiada na dnie oceanów, nikt nie ma pomysłu, jak je posprzątać.

Teraz zaś badania mówią, że do 10 mln ton plastiku, które generujemy na co dzień, dołącza jeszcze ogromna plama odpadów medycznych, wygenerowanych w imię walki z wirusem.

Ludzkość zrobiła wszystko, by przetrwać, a środki ochrony osobistej były ku temu niezbędnym elementem – to oczywiste. Szkoda tylko, że przy okazji postąpiliśmy jak zwykle: walcząc o swój dobrostan, kompletnie zaniedbaliśmy dobrostan środowiska, w którym żyjemy. A przecież pandemia jeszcze się nie skończyła.

W wielu miejscach na świecie wciąż rozgrywa się covidowy dramat, spowodowany w głównej mierze ignorancją antyszczepionkowców i biedą krajów, w których ludzie może i chcieliby się zaszczepić, ale nie mogą. Trzeba sobie uświadomić, że przedstawiona przez opisane wyżej badanie statystyka jest niepełna i – co podkreślają sami badacze – może być znacząco niedoszacowana.

Optymizmu nie dodaje fakt, że znakomita część odpadów pochodzi z krajów, które kompletnie sobie z odpadami nie radzą, więc nawet jeśli w geście solidarności nagle wszyscy zaczniemy dbać o ich odpowiednią utylizację, to potok śmieci dalej będzie wartko płynął przez Azję.

Nie zdziwię się wcale, jeśli jednym z kolejnych przystanków projektu Ocean Cleanup będzie Ocean Arktyczny i wielka plama złożona z maseczek, przyłbic i jednorazowych kombinezonów ochronnych. Nie zdziwię się też, jeśli w Światowy Dzień Ziemi jeszcze przez długie lata będziemy z lasów wynosić jednorazowe maseczki. Nie zdziwię się, jeśli w konkursach fotografii dzikiej przyrody wygrywać będą łamiące serca ujęcia zwierząt zaplątanych w maseczki, a na łamach serwisów internetowych będziemy opisywać historie wielorybów, w których żołądkach znaleziono kilogramy medycznych odpadów zmieszanych z butelkami po Coca-Coli.

My przetrwaliśmy pandemię. A w każdym razie jesteśmy tego bliscy. Wielu z nas ma za sobą rodzinne dramaty, a eksperci już teraz mówią, że wyjdziemy z tego z globalnym zespołem stresu pourazowego – terapeuci będą mieli ręce pełne roboty. Tyle że w czasie gdy COVID stanie się dla nas ledwie wspomnieniem, dla innych żywych istot nasze przetrwanie będzie oznaczać zagładę. Jak zwykle – brawo my.