REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. Tech
  3. Nauka
  4. Koronawirus

Fałszywe świadectwa szczepień wystawiane przez pielęgniarki. Kobiety zostały zatrzymane

52 proc. zaszczepionej populacji może być zbyt optymistycznym wynikiem? Jak ustalili reporterzy RMF FM, policjanci zatrzymali trzy pielęgniarki wystawiające fałszywe świadectwa szczepień. O tym, że proceder może być powszechny, informowaliśmy wcześniej.

fałszywy certyfikat szczepień
REKLAMA

Szczegóły nie są jeszcze dokładnie znane. Sprawą zajmuje się kaliska policja i prokuratura, która prowadzi śledztwo w tej sprawie. Jak informuje RMF FM, pracujące w punkcie szczepień pielęgniarki „pobierały spore kwoty pieniędzy” za wystawianie fałszywych świadectw potwierdzających przyjęcie preparatu.

REKLAMA

Zostały złapane przez policję na gorącym uczynku

Nie wiadomo, jak wiele fałszywych zaświadczeń wystawili i ile łącznie zarobiły. To jeden z pierwszych tego typu przypadków w kraju. Pierwszy, ale nie ostatni?

Otrzymany w ten sposób certyfikat jest w pełni legalny z punktu widzenia dalszej kontroli, będąc wystawiony oficjalną drogą przez uprawnioną do tego osobę

Co więcej, zwiedzając kilka popularnych grup facebookowych natrafiliśmy na masę ogłoszeń związanych z fałszywym certyfikatem poszczepiennym. Nikt się za bardzo nie krył z tym, czego szuka bądź co oferuje. Rzecz jasna część z tych ogłoszeń mogła być zwykłym przekrętem służącym do wyłudzenia pieniędzy, ale niewykluczone, że ktoś był na swój sposób „uczciwy” i faktycznie oferował lewe zaświadczenie.

Osoba ułatwiająca kontakt kazała spotkać się z umówioną pielęgniarką oferującą „usługę”

W wiadomości znajduje się też informacja, żeby za nic nie dać się przekierować do innego gabinetu. W razie trudności należy mówić, że jest się rodziną jednej z pielęgniarek. Przy kontakcie z samą pielęgniarką trzeba też powiedzieć, kto przekazał nam informacje o możliwości udawanego szczepienia.

Po wycofaniu się z transakcji rzekomi pośrednicy tłumaczyli, że całość to jedynie internetowy żart. Jak jest naprawdę? Tego nie wiemy, ale przykład z Kalisza pokazuje, że biznes polegający na sprzedaży certyfikatów bez szczepienia może kwitnąć.

REKLAMA

Nie tylko zresztą w Polsce. We Włoszech chętnych na „covidowy paszport” było wielu. Część z nich wpadła w pułapkę oszustów. Nie dość, że nie dostali dokumentu, to jeszcze byli szantażowani – oszuści grozili, że zgłoszą sprawę na policję, o ile unikający prawdziwego szczepienia nie dołoży kilku stówek euro do ustalonej ceny.

Informacje o fałszywych certyfikatach muszą niepokoić. Tym bardziej że liczba zaszczepionych nie jest ciągle specjalnie duża. Okazuje się, że część z nich – oby jak najmniejsza – to właśnie lewe dokumenty. A potem się dziwimy, że przebijamy liczbę 15 tys. zakażonych.  

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA