1. SPIDER'S WEB
  2. Tech
  3. technologie
  4. Technologie

Popularność gitary znów wystrzeliła w kosmos. To zasługa pandemii i… TikToka

Nauka gry na gitarze - 16 milionów ludzi zaczęło ją dzięki pandemii i... TikTokowi

Pandemia wywołała szereg skutków ubocznych w naszej cywilizacji. Okazuje się, że nie wszystkie są negatywne – dzięki pandemii ludzie przypomnieli sobie o… instrumentach.

Wiemy, że pandemia COVID-19 drastycznie zwiększyła nasz czas spędzany przed wszelkiej maści ekranami. Siedzimy dłużej z nosami w telefonach, przed ekranami laptopów i na kanapach przed telewizorami. Okazuje się jednak, że niektórzy znaleźli bardziej pożyteczne zajęcie i wcale nie mówię tu o boomie popularności domowego chleba na zakwasie – tylko w Stanach Zjednoczonych na przestrzeni ostatnich dwóch lat aż 16 mln ludzi zaczęło grać na gitarze. To większa zmiana, niż można by się spodziewać.

Popularność gitary znów wystrzeliła w kosmos. To zasługa pandemii i… TikToka.

Fender, jeden z największych producentów gitar i akcesoriów muzycznych na świecie, opublikował właśnie badanie przeprowadzone we współpracy z YouGov. Wynika z niego nie tylko, że na przestrzeni lat 2019-2021 aż 16 mln amerykanów sięgnęło po gitarę, ale również to, że nadchodzi wielka, pokoleniowa wręcz zmiana postrzegania tego instrumentu, którą w głównej mierze zawdzięczamy pandemii i – to nie żart – TikTokowi.

Aż 62 proc. badanych wskazało pandemię jako główny powód, dla którego sięgnęli po instrument, jednak reszta statystyki jest o wiele ciekawsza.

Fender ustalił, że aż 72 proc. nowych gitarzystów to ludzie w wieku między 13 a 34 rokiem życia i – co osobiście niesamowicie mnie cieszy – połowa z nich to kobiety. Jeśli wierzyć słowom CEO Fendera, Andy’ego Mooneya, to „efekt Taylor Swift”. Nieważne, co spowodowało tę zmianę, możemy się tylko cieszyć, bo jeszcze do niedawna świat gitary był aż do przesady męski. Nie licząc kilku bardzo głośnych nazwisk, jak np. Nita Strauss (Alice Cooper), Orianthi Panagaris (Michael Jackson) czy Lari Basilio (solo) nie było zbyt wielu gitarowych gwiazd płci żeńskiej. To się na szczęście zmienia, a patrząc na to, ile kobiet chwyciło za „wiosło” w ostatnim roku, w przyszłości będzie tylko lepiej.

Znacząco zmieniła się też motywacja osób sięgających po gitarę. Aż 67 proc. ankietowanych traktuje instrument stricte jako hobby, sposób na kreatywne spędzenie wolnego czasu i samorozwój. To zupełnie odmienna motywacja od tej, która towarzyszyła młodym gitarzystom choćby 15 lat temu, gdy sam pierwszy raz wziąłem gitarę w dłoń. Wtedy jeszcze mieliśmy czasy „gitarowych bohaterów”, ikonicznych gwiazd rocka, które zapoczątkowała rewolucja lat 80. ubiegłego wieku. Każdy chciał grać jak Eddie Van Halen, Steve Vai, Jimi Hendrix, Kirk Hammet, czy od biedy Kurt Cobain.

Dzisiaj kult gwiazd rocka niemal kompletnie zamarł. Młodzież w znakomitej większości nie inspiruje się gitarowymi wymiataczami, a też takie mamy czasy, że „gwiazd rocka” jest coraz mniej. Dziś scena gitarowa żyje przede wszystkim w internecie – mainstream zdominował pop i muzyka elektroniczna. I jest to zupełnie w porządku, takie czasy, trudno się jednam dziwić, że gitarzyści nie inspirują młodego pokolenia jak kiedyś. Choć są oczywiście wyjątki - przykładowo Tim Henson jest ogromną gwiazdą gitary dla nowego pokolenia muzyków, łącząc nieziemskie umiejętności instrumentalne z muzyką elektroniczną, a jednocześnie... ostatnio w rozmowie z Rickiem Beato przyznał, że nigdy nie słyszał ikonicznego Czarnego Albumu Metalliki.

To jednak może się niebawem zmienić, gdyż młodzież ze wszystkich dóbr internetu nade wszystko wielbi TikToka, a to właśnie TikTok jest miejscem, do którego zagląda aż 58 proc. początkujących gitarzystów. I nic dziwnego, bo – choć sam na TikToka patrzę z mieszaniną zgrozy i cringe’u – scena muzyczna jest tam niesłychanie silna. Nawet uznani muzycy twierdzą, że TikTok jest obecnie najlepszą platformą do wybicia się i pozyskania nowych słuchaczy. Blisko połowa ankietowanych co najmniej raz w tygodniu poszukuje w internecie gitarowej inspiracji i jest spora szansa, że znajdzie ją właśnie na TikToku.

  • Dygresja nr 1 – większość ankietowanych jako inne hobby prócz gitary wskazuje… gry komputerowe. Coś czuję, że z tego połączenia wyrośnie nam nowe pokolenie miłośników muzyki z gier i twórców muzyki do gier. A to doskonała wiadomość, bo gaming już dziś jest największą gałęzią branży rozrywkowej i wciąż rośnie, a to znaczy, że pula talentów niezbędnych do tworzenia giereczkowych arcydzieł będzie musiała się powiększyć.
  • Dygresja nr 2 - szkoda, że w Polsce tendencji wzrostowej nie widać. Jeśli liczba zapytań w Google'u jest dobrym wyznacznikiem (a zwykle jest), to w Polsce od kilku lat zainteresowanie nauką gry na gitarze ustawicznie spada, nie licząc okazjonalnego wzrostu w okolicach świąt.
Nauka gry na gitarze class="wp-image-1886636"/><figcaption>Popularność zapytania "nauka gry na gitarze"
Popularność zapytania "nauka gry na gitarze" w Google Trends na przestrzeni 5 lat.

Czy to zwiastun powrotu żywej muzyki?

Nie da się ukryć, że rozwój technologii na przestrzeni ostatniej dekady niesłychanie ułatwił tworzenie muzyki i otworzył wrota do tego świata każdemu, kto tylko chciał do niego wejść. Już od kilku lat nie potrzeba więcej jak tylko smartfon i para dobrych słuchawek, by tworzyć swoją muzykę. A mając do dyspozycji komputer i odpowiednio bogatą bibliotekę sampli czy wirtualnych instrumentów, można tworzyć muzyczne arcydzieła nie grając na żadnym instrumencie. I wcale nie mówię tu o tworzeniu samej tylko muzyki elektronicznej.

O ile te możliwości są oczywiście czymś dobrym, tak w ostatniej dekadzie coraz rzadziej słychać muzykę żywą, graną na prawdziwych instrumentach. Trudno się dziwić, wszak zaprogramowanie instrumentu MIDI jest o wiele prostsze niż zagranie tej samej partii na prawdziwym instrumencie, a wtyczki brzmią dziś tak dobrze, że przeciętny słuchacz za nic w świecie nie będzie w stanie odróżnić cyfrowego instrumentu od rzeczywistego.

To jednak sprawiło, że gdzieś w całym procesie zaginęła nam swoista intymność i energia powstająca między muzykiem a słuchaczem, nie mówiąc o chemii powstającej między muzykami współdzielącymi scenę. Kto nigdy tego nie doświadczył, ten pewnie może unosić teraz brwi ze zdumienia, jednak naprawdę trudno jest opisać magię, jaka powstaje w powietrzu, gdy dobrze zgrani muzycy wykonują wspólnie utwór, a do tego mogą wykonać go dla publiki. Tego elektronicznie programowana gitara nie potrafi.

Nauka gry na gitarze (nie)jest łatwa.

Nie mam złudzeń, że pandemiczny boom na gitarę przeminie równie szybko, jak się zaczął. Złudzeń nie pozostawia zresztą badanie Fendera, które wprost mówi, że 25 proc. początkujących po roku odpuściło granie na instrumencie lub ma problem z jego kontynuowaniem. Bo prawda jest niestety taka, że gitara jest instrumentem z kategorii easy to learn, hard to master. Ekstremalnie łatwo jest się nauczyć kilku akordów i grać ulubione piosenki przy ognisku. Ekstremalnie trudno jest zaś osiągnąć poziom biegłości niezbędny do przekształcenia hobby w pasję, a pasji w karierę.

Można jednak mieć nadzieję, że spośród tych 16 milionów Amerykanów i kolejnych milionów ludzi z całego świata, którzy z jakiegoś powodu sięgnęli po gitarę w ostatnich dwóch latach, zostanie choć garstka, która wyrośnie na nowe gwiazdy świata muzyki. Już dziś widać po ludziach takich jak Ichika Nito, Tim Henson czy Sungha Jung, których na YouTubie obserwują miliony ludzi, że młode pokolenie na nowo pokochało gitarę.

Czy to zwiastuje nową erę gwiazd rocka? Pewnie nie. Ale daje nadzieję na nową erę, w której muzyka znów będzie tworem żywym i intymnym, a gitara wyjdzie z niszy, do której wpełzła w ostatniej dekadzie i znów zacznie inspirować miliony młodych ludzi na całym świecie.