1. SPIDER'S WEB
  2. Nauka
  3. Tech
  4. technologie
  5. Technologie

Medycy nie chcą leczyć niezaszczepionych, a większość obywateli kibicuje temu rozwiązaniu

Antyszczepionkowcy mają problem. Medycy nie chcą leczyć niezaszczepionych

60 proc. obywateli uważa, że antyszczepionkowcom można odmówić pomocy medycznej. Jesteś przeciwnikiem szczepień – nie idę z tobą do ambulansu.

Rzecz dzieje się co prawda w Kanadzie, a nie w Polsce, ale wkrótce i u nas może dojść do podobnych dylematów. Dla kontekstu – nastroje antyszczepionkowe w Kanadzie sięgnęły zenitu na początku ubiegłego tygodnia, gdy kolejne prowincje zaczęły wymagać od pracowników medycznych i rządowych obowiązkowych szczepień przeciw COVID-19. Jak czytamy w rozporządzeniu, pracownicy wszelkich służb publicznych mają czas do 29 października, by przedstawić status w pełni zaszczepionych. W razie odmowy zostaną oni odesłani na bezpłatny urlop przymusowy, który w przypadku kolejnej odmowy może się skończyć zwolnieniem.

Spotkało się to z na tyle ostrą reakcją antyszczepionkowców, iż zaczęli oni organizować pikiety pod szpitalami i utrudniać pracę ośrodkom medycznym.

Akcja wywołała reakcję i przedstawiciele środowiska lekarskiego coraz głośniej zaczęli sugerować, iż medycy powinni odmawiać leczenia pacjentom, którzy odmawiają zaszczepienia. Co ciekawe, badanie wskazuje, że ponad połowa Kanadyjczyków popiera to rozwiązanie.

Jesteś antyszczepinkowcem – nie zawracaj głowy lekarzom.

Dane te pochodzą ze świeżego badania wykonanego przez Nanos Research. Wynika z niego, że 40 proc. Kanadyjczyków w pełni popiera odmowę świadczeń medycznych dla niezaszczepionych, podczas gdy 24 proc. popiera, choć z lekkim wahaniem.

Oczywiście nie mówimy o osobach, które nie są zaszczepione ze względu na przeciwskazania zdrowotne, lecz o tzw. szurach, którzy narażają zdrowie swoje i – co ważniejsze – cudze oraz przyczyniają się do wydłużania trwania pandemii, odmawiając przyjęcia szczepionki z bzdurnych, irracjonalnych i wyssanych z palca powodów. Kanadyjczycy w większości są zgodni, że agresywnym i wyrażającym brak szacunku wobec personelu medycznego ludziom można odmówić leczenia.

Większość Kanadyjczyków uważa też, że nowe obostrzenia nałożone przez kanadyjski rząd są „w sam raz”. 60 proc. ankietowanych nie ma problemu z wymogiem zaszczepienia by dostać się do zamkniętych przestrzeni publicznych, a 63 proc. z tym samym wymogiem dotyczącym miejsc pracy.

Raptem 14 proc. uważa obostrzenia za zbyt rygorystyczne. W badaniu pada również pytanie o to, kto powinien odpowiadać za upewnienie się, że klienci korzystający z usług danego biznesu są zaszczepieni. Co ciekawe, aż 56 proc. uważa, że ta odpowiedzialność powinna spaść na właściciela biznesu, a tylko 18 proc. wskazuje na pracowników rządu.

Kanadyjczycy mają dość

Podczas gdy w Polsce narzekamy na (i tak przez nikogo nieprzestrzegany) obowiązek noszenia maseczek, Kanada była jednym z najdłużej zamkniętych krajów na świecie. Najbardziej ucierpiały restauracje, które np. w Toronto były zamknięte na klientów przez ponad rok (!), mogąc wydawać jedynie zamówienia z dowozem lub na wynos.

Jak widać pandemiczne obostrzenia dały się Kanadyjczykom we znaki na tyle mocno, że są oni skłonni przystać na bardzo ostre rozwiązania, byle tylko wrócić do normalności.

Jestem bardzo ciekaw, z jakim odzewem spotkałoby się podobne badanie w Polsce, gdzie antyszczepionkowe nastroje ani myślą słabnąć, rozbujane do rytmu piosenek Edyty Górniak i Ivana Komarenko.

Na 8 października mamy w Polsce 45,69 proc. w pełni zaszczepionych i 51,91 proc. obywateli zaszczepionych przynajmniej jedną dawką. Tymczasem wszystko wskazuje na to, że nadciąga czwarta fala pandemii (10 października na COVID-19 zachorowało 1527 osób). Dzięki obecnemu poziomowi wyszczepienia śmiertelność choroby jest o wiele niższa niż przy poprzednich falach, ale to wciąż za mało.

Przez ludzi, którzy świadomie i bez racjonalnych powodów odmawiają szczepień prawdopodobnie czeka nas kolejny paraliż służby zdrowia. I może dojść do sytuacji, w której karetka nie dojedzie na czas do udaru lub wypadku, bo akurat będzie wiozła Pana Stasia, który przeczytał na Facebooku, że w szczepionce jest czip, którym Bill Gates będzie sterował jego życiem. A Pan Stasio ma swój rozum, nie da się nikomu sterować, więc się nie zaszczepił. Podobnie jak Pani Jolanta, która może np. sparaliżować lokalną porodówkę, bo na mamusiowej grupie wyczytała, że urodzi dziecko z bez rączek i nóżek, jeśli przyjmie szczepionkę przed zajściem w ciążę, więc na wszelki wypadek się nie zaszczepiła.

Kwestia tego, czy osoby niezaszczepione (bez powodu) należy leczyć, jest oczywiście drażliwa etycznie i stoi w sprzeczności z misją zawodu lekarza czy medyka. W świetle Przysięgi Hipokratesa pomoc należy się każdemu:

według najlepszej mej wiedzy przeciwdziałać cierpieniu i zapobiegać chorobom, a chorym nieść pomoc bez żadnej różnic, takich jak rasa, religia, narodowość, poglądy polityczne, stan majątkowy i inne, mając na celu wyłącznie ich dobro i okazując im należny szacunek.

Jeśli jednak ktoś uparcie i bez logicznych argumentów stwarza zagrożenie dla siebie i innych, musi się liczyć z tym, że kiedyś może przyjść dzień, w którym niosący pomoc uznają, że mają dość – tak jak dzieje się to dziś w Kanadzie. W Polsce zaś - póki co - szuriada pozostaje bezkarna, choć zdaniem niektórych sprawy zaszły tak daleko, że antyszczepionkowcy powinni zostać uznani za terrorystów.