1. SPIDER'S WEB
  2. Koronawirus
  3. Nauka
  4. Tech

Antyszczepionkowe rejony Polski pierwsze dostaną obostrzenia. Nadchodzą lokalne lockdowny

obostrzenia lockdown
709 interakcji
dołącz do dyskusji

Wbrew wcześniejszym zapewnieniom, jakieś obostrzenia dla niezaszczepionych mogą się pojawić – choć tylko tam, gdzie liczba wyszczepień jest najmniejsza. Minister Zdrowia pogroził palcem, ale nie jest to działanie w stylu Francji czy innych europejskich państw.

Z nieoficjalnych informacji wcześniej wynikało, że rząd nie planuje żadnych ograniczeń dla niezaszczepionych. Teraz Minister Zdrowia Adam Niedzielski zapowiedział, że „w pierwszej kolejności obostrzeniami będą objęte tereny o najniższym poziomie wyszczepienia”.

„Do poziomu poniżej 1000 zakażeń na dobę nie będziemy wprowadzali obostrzeń” – zapewnił minister

W tym przypadku zagrożone są województwa podkarpackie, lubelskie, podlaskie i warmińsko-mazurskie.

Czy to oznacza ograniczenia dla niezaszczepionych? Problem w tym, że… nie wiadomo. Wcześniej rzecznik ministerstwa na antenie Polsatu mówił, że obostrzenia mogą obowiązywać jedynie niezaszczepionych. Mogą, ale nie muszą, więc ci odpowiedzialni mieszkańcy Podhala muszą liczyć się z tym, że przez głupotę sąsiadów będą cierpieć.

Minister zdrowia przekazał również, że 80 proc. zakażeń to „zasługa” wariantu Delta. „Jedyną bronią, którą w tej chwili mamy, którą dysponujemy, są szczepienia, które powinniśmy kontynuować” – stwierdził.

Tylko czy antyszczepionkowców to przekona? Jakoś w to wątpię. I niestety ciągle niepokoi mnie fakt, że podejście rządu jest bardzo łagodne. Nie zdradzono żadnych szczegółów, nie powiedziano o jakie ograniczenia może chodzić, nie zapewniono nawet, że na pewno dotkną wyłącznie niezaszczepionych. Niby to logiczne, skoro konkretna decyzja o „wykluczeniu” danego regionu nie została jeszcze podjęta, ale jak takie mdłe zapowiedzi mogą zrobić na kimkolwiek wrażenie?

Taktyka naprawdę przerażająca, jeśli weźmiemy pod uwagę ostatnie wydarzenia. Czyli atak na punkty szczepień, wtargnięcie do domu dziecka by zablokować szczepienia czy „niewinną” dewastację przystanku, przy którym zatrzymywał się mobilny autobus ze szczepionkami. Antyszczepionkowcy robią co chcą - nie przestraszyły ich nawet możliwe kary - a reakcja rządu jest niemrawa. Oto sytuacja w kraju na chwilę przed czwartą falą.

To kolejny dowód na to, że śmieszne obrazki czasami komentują rzeczywistość lepiej niż tysiąc słów. W tym przypadku Polska mogłaby być smutnym pieskiem, który skamle coś w stylu „nie chcemy zdenerwować antyszczepionkowców”.

Siłaczem byłaby zaś na przykład Francja, która przeciwników szczepień trzyma krótko: albo się zaszczepicie, albo restauracje i kina zobaczycie co najwyżej przez szybę.