1. SPIDER'S WEB
  2. Koronawirus
  3. Nauka
  4. Tech

Rząd ma plan na czwartą falę. Zamiast końca maseczek mogą być obowiązkowe szczepienia

maseczki obowiazek szczepien na koronawirusa
453 interakcji
dołącz do dyskusji

Jeśli mieliście nadzieję na to, że obowiązek noszenia maseczek zniknie, to nie mamy dobrych wieści. Jeśli jednak rozumiecie, że one pomagają i nie macie z nimi problemu — to wręcz przeciwnie. Adam Niedzielski zapowiedział przy tym, że niektórych obywateli mogą czekać obowiązkowe szczepienia na koronawirusa.

Obowiązkowe maseczki w przestrzeni publicznej to jeden ze sposobów na ograniczenie transmisji wirusów w dobie pandemii. Już we wcześniejszych latach w krajach azjatyckich zaobserwowaliśmy, że przynoszą one pozytywne efekty, a i na Starym Kontynencie udało się dostrzec w statystykach ich pozytywny wpływ. W wyraźny sposób ograniczyły transmisję nie tylko felernego koronawirusa Sars-Cov-2 wywołującego chorobę Covid-19, ale również innych chorób.

Nie da się przy tym ukryć, że noszenie kawałka szmatki na twarzy jest, tak po ludzku… upierdliwe — nawet jeśli robimy to po to, by chronić innych. Deprymujące jest też, iż wiele osób na przepisy (które w dodatku mają wątpliwą podstawę prawną, dyplomatycznie to ujmując…) macha ręką, bo są np. nakręcanymi przez Rosję szurami od teorii spiskowych, albo brakuje im empatii. Duża grupa ludzi zaś maseczki nosi, ale tylko czeka, aż rząd się z tego pomysłu wycofa.

Nie mamy jednak dobrych wieści dla społeczeństwa zmęczonego maseczkami — te zostaną z nami na dłużej.

Minister Adam Niedzielski mówi w rozmowie z Rzeczpospolitą, że zapewne kiedyś rząd zniesie formalnie obowiązek noszenia maseczek, ale „teraz nie można podejmować takiej decyzji”. Liczy przy tym na to, że zmienią się nasze nawyki jako społeczeństwa, a obywatele będą zasłaniać twarz sami z siebie, gdy tego obowiązku już nie będzie, bo „to nie jest aż taki wielki wysiłek”. Przyznaje jednak, że dotyczy to tylko osób „świadomych”.

Minister został też zapytany o strategię rządu na 4. falę pandemii. W rozmowie z Rzeczpospolitą wyjaśnił, że rząd bierze pod uwagę cztery różne scenariusze na walkę z koronawirusem jesienią. Ten najbardziej optymistyczny zakłada, że będziemy w tzw. trendzie bocznym i dzienna liczba zakażeń nie przekroczy tysiąca, podczas gdy w tym pesymistycznym będziemy notowali 15 tys. zakażeń Covid-19 dziennie — a to byłoby mniej niż na jesieni i zimą ubiegłego roku.

Jeśli chodzi o dodatkowe działania rządu, to będą one zależały od tego, który wariant się sprawdzi. Z wprowadzeniem pewnych obostrzeń będziemy musieli się pogodzić, ale rząd planuje brać pod uwagę zarówno liczbę zakażeń, jak i poziom wyszczepienia danego regionu — im więcej osób przyjmie szczepionkę, tym mniejsze ryzyko lokalnego lockdownu. Dokładne informacje na temat zasad na jesień mają zostać podane we wrześniu.

Jakby tego było mało, Adam Niedzielski napomknął, że rząd rozważa obowiązkowe szczepienia na koronawirusa dla niektórych grup społecznych.

Wedle słów Adama Niedzielskiego przedstawiciele partii rządzącej, którzy jeszcze nie tak dawno nie kwapili się do wprowadzania ograniczeń dla osób niezaszczepionych tak jak Anglicy lub Francuzi, dzisiaj nie wykluczają szczepień obowiązkowych. Minister wyjaśnia, że „bardzo dużo zależy od sytuacji epidemicznej”, a przy zakażeniach idących w tysiące, jeśli tylko szpitale nie będą obciążone, „ten obowiązek oczywiście jest o wiele mniej prawdopodobny” (co oznacza, że nawet i wtedy może się pojawić).

Obowiązek szczepień nie będzie jednak powszechny — a przynajmniej na start. Obecny plan jest taki, by podlegały mu wyłącznie tzw. priorytetowe grupy, które jako pierwsze otrzymały możliwość zaszczepienia się. Wśród nich są „pracownicy ochrony zdrowia – i to szeroko rozumiany cały sektor, łącznie z dostawcami – seniorzy, nauczyciele, służby mundurowe”. Adam Niedzielski dodał też, że nie da się wykluczyć obowiązku szczepień dla seniorów, czyli populacji 60+.